BLOG

wedrowycz banner1

o narodowcach

https://niezalezna.pl/268084-narodowcy-wysylaja-grozby-pod-adresem-gazety-polskiej-redakcja-zamierza-reagowac

 

Polscy narodowcy to środowisko baaardzo niejednolite - grupy, grupki często bardzo odległe od siebie personalnie i ideologicznie. Nie istnieje coś takiego jak jednolity ruch narodowy bo zwyczajnie nie umieją się dogadać.

Po pierwsze: nasi narodowcy nie mogą się zdecydować czy to ma być narodowy kapitalizm, narodowy socjalizm czy narodowy komunizm... Nie wiedzą czy chcą być raczej prawicą czy raczej lewicą. Poszczególni zagubieni nie wiedzą czy są raczej nazistami czy raczej faszystami. Zresztą większość nawet nie wie że te dwie opcje czymś się różnią i że istnieją też inne możliwości...

Po drugie: polscy narodowcy gdy się ich słucha nie wiedzą czy chcą być częścią zachodu i cywilizacji łacińskiej czy też częścią słowiańskiego wschodu pod kuratelą stali... tj. putina. Czy chcą realizować program Polak = katolik, czy może raczej tworzyć kościół narodowy, lub zgoła reaktywować religie pogańskie.

Po trzecie PiS ukradł im prawie cały program... Zostało tylko plucie na żydów   - a na tym daleko nie zajadą...

Czego potrzebują polscy narodowcy? Potrzebują WODZA. Kogoś kto de facto wymyśli ich od nowa. I którego wizję będą gotowi uznać za swoją. Dobrego organizatora który zbuduje struktury ogólnokrajowe, stworzy prężnie działające środowiska zdolne do działań pionowych i poziomych. Pozyska przyjaciół którzy sfinansują pewne niezbędne inwestycje, udostępnią lokale etc. Który wyjaśni im z kim za granicą warto gadać a z kim lepiej nie. Kogo można zaprosić na wspólną imprezę - a kogo nie.

Ruch narodowy rozwinie się dopiero w chwili gdy powstaną struktury gminne i powiatowe. Gotowe do wspierania centrali i współpracy lokalnej. Polscy narodowcy potrzebują mądrego człowieka który im prostym językiem opowie o tym które wzorce są warte zaadaptowania, kim mają się stać i poprowadzi ich do budowy nowej lepszej Polski.

Wtedy jest szansa że coś dobrego z tego powstanie.

nie jest źle

Film z wnętrza katedry. 

https://img1.dmty.pl//uploads/201904/1555504492_K1nUYi.mp4 

mogło być znacznie gorzej. 

trójkąt

II wojna światowa – zwłaszcza okres okupacji niemieckiej i sowieckiej stanowiły papierek lakmusowy ówczesnego społeczeństwa. Test II RP rozumianej jako projekt nie tylko polityczny ale także społeczny. Test ten udało się zaliczyć na niespodziewanie dobrą ocenę. W kompletnie nienormalnych warunkach większość populacji zdołała zachować się przyzwoicie. Zarządzenia okupanta starano się sabotować na każdym szczeblu. Pojawiły się nowe formy samoorganizacji społecznej. Szukano owych form działania – by kontynuować przedwojenne życie intelektualne. Pojawiło się prowadzone na ogromną skalę tajne nauczanie. Zajmowali się tym zarówno nauczyciele działający na własną rękę jak i skupieni w organizacje. Świadectwa i dyplomy wystawione w podziemiu w większości bez problemu nostryfikowano po wojnie. Mimo ryzyka drakońskich kar tworzono równoległy obieg gospodarczy – czarny rynek pozwalał na biologiczne przetrwanie mieszkańcom miast. Zorganizowano szmugiel żywności do gett oraz podejmowano próby ratowania od śmierci głodowej więźniów obozów koncentracyjnych. Obok organizacji masa ludzi podejmowała działania na własną rękę. Pomagano wypędzonym, na różne sposoby spierano ukrywających się. W moich rodzinnych Wojsławicach i w sąsiednich miejscowościach podczas okupacji mieszkali i pracowali na roli ludzie wygnani przez okupanta z Zamojszczyzny, byli też „inteligenci z miasta” którzy woleli zniknąć Niemcom z oczu i przyczaili się na wsi. Ukrywano żydów i dożywiano ukrywających się w lasach.

Oczywiście wielu ludzi sytuację próbowało w różnym stopniu wykorzystać. Jedni traktowali nielegalną działalność jako możliwość utrzymania przedwojennego statusu materialnego. Inni próbowali się dorabiać na nieszczęściu współobywateli. Obok mamy jednak liczne przykłady budującej bezinteresowności. Donosicielstwo i szmalcownictwo istniały, podobnie jak złodziejstwo i pospolity bandytyzm – jednak stanowiły dokuczliwy margines. Byli ludzie którzy ze strachu lub z przyczyn koniunkturalnych podpisali volkslistę. Byli i tacy którzy uwierzyli w projekt nowej hitlerowskiej Europy. Nikt jednak nie miał problemu by określić granice dobra i zła. Nikt nie tłumaczył sobie ich postawy „ukąszeniem heglowskim”. Każdy wiedział: łajdak to łajdak, skur… to skur… Kapusie i szmalcownicy, nawet w warunkach bezkarności nie obnosili się ze swoją działalnością. Cwaniactwo tolerowano jeśli jego ofiarą padali okupanci – w stosunkach pomiędzy Polakami było moralnie niedopuszczalne. Ludzi niepewnych społeczność starała się maksymalne wyizolować, poddawała ostracyzmowi. Wbrew temu co wypisują różni „publicyści” nie było też w naszym społeczeństwie powszechnej radości z zagłady żydów. Nawet przedwojenni zapiekli antysemici zdawali sobie doskonale sprawę że jesteśmy następni na liście.

Wpływ na postawy miały z pewnością dwa czynniki – silna i bardzo powszechna religijność, choć grupująca ludzi różnych wyznań oparta jednak na wspólnym fundamencie moralno-etycznym. Prawosławni, unici, katolicy czy protestanci – w warunkach okupacji różnice doktrynalne przeważnie schodziły na plan dalszy. Ludzi jednoczył wspólny wróg… Ateiści ówcześni byli przeważnie niewierzący w pierwszym pokoleniu – ich charakter i moralność ukształtowały domy rodzinne i poprzednie pokolenia - wierzący rodzice i dziadkowie. Byli to ateiści którzy z dekalogu odrzucili dopiero pierwsze trzy przykazania.

Potem przyszedł okres komuny – okupacja w wersji soft - który skutkował stopniową erozję postaw oraz upowszechnianiem się stanu świadomości zakładającego walkę klas zarówno jako wyjaśnienie procesów historycznych, jak też praktyczny sposób naszczuwania na siebie klas spoleczych w myśl zasady "dziel i rządź".

Nastąpiło długotrwałe miękkie oddziaływanie. Awans społeczny zarezerwowano w pierwszej kolejności dla lumpów. Wytworzono nową inteligencję, budowaną na bazie grup w II RP zdeklasowanych, pozbawioną korzeni, nie poddaną formacji duchowej ani intelektualnej. Nie zadbano nawet o to by naprawdę wierzyła w marksizm. Wystarczyły deklaracje. W efekcie socjalizm w naszym kraju przeważnie budowali ludzie którzy cały projekt mieli w d… Lata komuny spowodowały wytworzenie szerokiej warstwy ludzi bezideowych – wierzących tylko w moc portfela oceniających innych przez pryzmat własnej małości, skarlenia duchowego i nikczemności. Co więcej warstwa ta kompletnie niemoralna (ani w tradycyjnym słowa znaczeniu, ani wedle tzw. moralności socjalistycznej) nie miała żadnych oporów w żerowaniu na państwie i współobywatelach. Pojawili się ateiści w drugi i trzecim pokoleniu – ludzie którzy albo odrzucili cały gorset moralno-etycznych pochodzący z chrześcijaństwa albo go po prostu nigdy nie poznali. W tych warunkach u schyłku komuny wytworzył się naturalny sojusz czerwonych i cwaniaków różnej maści. Milicjanci i ubecy odchodzący ze służby uwłaszczali się przejmując sklepiki ajencyjne, dyskoteki, warsztaty samochodowe. Pozostający na służbie „ochraniali” meliny ale darli też „podatek” od cinkciarzy i „spekulantów”. Nikogo nie dziwiło że partyjniacy mają na boku różne „biznesy”. Symbolem tamtych czasów jest dla mnie chłopak z mojej klasy – syn milicjanta - chwalący się że ojciec kupił za siedem milionów złotych nowiutkiego Wartburga. Skąd taka kwota w rękach człowieka którego ówczesne oficjalne pobory nie przekraczały 25-30 tyś zł? Po upadku komuny ta warstwa szybko „poszła do przodu”… dorabiając się fortun.

Patrzę na nasze społeczeństwo dziś dzieli się na grupy i grupki ale dominują trzy z nich.

Po lewej stronie widoczne są dwie:

Milicyjne, partyjne i ubeckie wnuczki – obecnie klasa rentierska bogata z domu, żyjąca w stanie wolności od trosk materialnych, korzystająca z udziałów, biznesów i nieruchomości przejętych u schyłku komuny i u progu „kapitalizmu”. Wykształcona ale zarazem wykorzeniona i de facto bezideowa. Paradoksalnie są beneficjentami komuny, którą znają już tylko z legend przekazywanych przez rodziców i dziadków. Swój wysoki status materialny uważają za znak zwycięstwa swojej grupy, za znak wyższości swoich zasad. Za znak mądrości własnej i wyznacznik swego „oświecenia”. Historia jest dla nich zagrożeniem, źródłem niepokoju i frustracji. Biznesmen nie chciałby żeby „ciemne masy” wypominały mu dziadka ubeka. Radny nie chce przypominania że jego pradziadek przed wojną był wiejskim złodziejaszkiem.

Obok funkcjonuje ich niemal dokładne przeciwieństwo - grupa wykluczonych, „przegrywów” i tzw. „słoików”. Dla pokolenia ich rodziców zawalenie się komuny było katastrofą życiową - stracili pracę, opiekę zakładów pracy, czy PGR-ów. Oni sami urodzili się w świecie który nie miał dla nich żadnej oferty. Część przybyła do miasta, w poszukiwaniu pracy i znalazła – ale przeważnie marną. Cześć ukończyła kosztem wielu wyrzeczeń śmieciowe studia, po czym ze zdumieniem stwierdziła że nadal nie ma dla nich żadnej oferty. Dziś ta grupa bieduje z trudem wiążąc koniec z końcem. Popatrują na bogatszych kolegów z frustracją i zrozumiałą zazdrością. To ludzie rozpaczliwie głodni sukcesu materialnego… Starają się naśladować „miastowych” i plastikowy nieprawdziwy świat pokazywany przez media. Przeszłość swoich rodzin uważają za obciążenie – dziadek szewc lub rolnik wydaje się powodem do wstydu… Przejmują niemal automatycznie poglądy „modne & postępowe”. Często wraz z odrzuceniem tradycji rodzinnych odrzucają też religię.

Obie te grupy są jak dwie strony tej samej fałszywej monety. Ludzi którzy pretendują do pozycji panów i ludzi zepchniętych na pozycje pół-niewolników spaja wspólna niechęc a czasem wręcz nienawiść do reszty społeczeństwa. Gdy przyjrzymy się uważniej widzimy że "przegrywy" są tą nienawiścią systematycznie i celowo zarażani przez grupę pierwszą. 

Grupa trzecia – to ludzie którzy funkcjonują w pewnej ciągłości historycznej. Przetrwali na wirażach dziejów. Wiedzą co robili ich dziadkowie w czasie wojny. Przeszli przez okres komuny w miarę nie umoczeni. Nie wyrządzili bliźnim krzywd które by się za nim ciągnęły. Niewiele osiągnęli, ale przetrwali. Nie dali się też zagryźć w wilczych latach po zmianie ustrojowej. Dziś mają mieszkania w blokach, rzadziej domy i domki, w miarę stabilną pracę, czasem drobne interesy. Kupują auta na raty w salonach. Coś tam uciułali na kontach bankowych. Dbają o wykształcenie dzieci i pomagają im jakoś na starcie. Na wakacje jeżdżą na daczę lub wycieczki zagraniczne. Mają w nosie modne nowinki wychowawcze czy rewolucję gender. W niedzielę w większości chodzą do kościoła. De facto jest to namiastka nieistniejącej u nas klasy średniej.

Panowie – niewolnicy - obywatele. W tym trójkącie toczy się głównie życie polityczno-społeczno-gospodarcze naszego narodu. Dokładniej rzecz ujmując panowie szczują niewolników przeciw reszcie.

obok nas...

Poczytałem w necie komentarze polskich lewaków, zarówno anonimwych troli jak i wystepujących publicznie polityków i cwelebrytów.  - ich reakcja na pożar katedry jest haniebna. 

Smutne że są ludzie których ścieżki myślenia idą w taką stronę. 

Niepokoi fakt że obok nas żyją tak liczni socjopaci i psychopaci...

coś na wystawę...

 

Fragment mojego zbioru przeszło 200 artefaktów związanych z szewstwem... 

Trzeba się zebrać i zacząć tworzyć w Wojsławiciach muzeum z prawdziwego zdażenia...

 

szewc1

do poczytania

https://niezalezna.pl/267749-niezwykle-znalezisko-na-terenie-oswiecimia

Ile jeszcze nieznanych historykom dokumentów wypłynie?

Koniec OFE

Rząd podjął decyzję - II filar OFE zostanie zlikwdowany - pieniądze trafią na indywidualne konta emerytalne (IKE). 

Nie mam tak do końca wyrobionego zdania ale widze to tak:

jAKO PEŁNOLETNI I PEŁNOPRAWNY OBYWATEL PODPISAŁEM LEGALNĄ UMOWĘ Z LEGALNIE DZIAŁAJĄCĄ FIRMĄ. 

nie podpisałem umowy w wnuczkiem wermachtowca, nie podpisałem też ze starszym panem hodującym kota.

zatem ani jednemu ani Drugiemu nic do niej. 

*

a skoro likwdujecie a ja nie chcę od IKE to poproszę moje pieniądze do ręki. Jeśi nie macie w gotówce - nie ma problemu - przyjmę np. w postaci działki budowlanej z zasobów skarbu państwa. 

Znaki końca czasów?

Płonie katedra Notre Dame (N.M.P.) W Paryżu.

Pożar wybuchł nagle, objął błyskawicznie znaczną przestrzeń. Prawdopodbnie - podpalenie... Niekoniecznie zaraz sprawcami muszą być muzułmanie - miejscowa lewica od dawna urządza festiwal profanacji kościołów. Trwał remont - chętnie poznałbym nzwiska zatrudnionych "inżynierów".

Pomijając bogate zabytkowe wyposażenie w światyni znajduje się jedna z najważnieszych relikwii chrześcijanstwa - korona cierniowa Chrystusa 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Korona_cierniowa#/media/File:Couronne_d%27epines_-_Crown_of_Thorns_Notre_Dame_Paris.jpg

*

Na razie wiadomo że runął dach świątyni - ale niekoniecznie oznacza to katastrofę.  Kościół jest zbudowany głównie z kamienia - sklepienia ostrołukowe mają nad sobą przestrzeń i drewnianą więźbę dachową. Jeśli płonące belki spadając w dół nie rozbiją sklepień jest szansa na uratowanie budynku i wyposażenia.   

(vide pożar kościoła św. Katarzyny w Grańsku - 2006r.)

Manowce sądownictwa...

https://niezalezna.pl/267693-policjant-po-raz-trzeci-przed-sadem

w białymstoku proces. O co? 

Gliniarz po służbie został napadnięty. Obronił siebie i żonę. Następnie gonił sprawców. Gdy się zabarykadowali w mieszkaniu jednego z nich, wywalił drzwi i ich obezwładnił używając m.in. gazu. 

Do tej pory wydawało mi się że każdy obywatel ma prawo dokonać tzw ujęcia obywatelskiego przestępcy. Od Policji oczekuję działań jeszcze konkretniejszych - właśnie tego co zrobił ten człowiek - skutecznego odparcia napadu, pościgu za bandziorami i ich ujęcia.

Facet za taka akcję powinien dostać medal, awans, premię... Kto i dlaczego ciąga go po sądach!? 

 

Ciekawe!

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/207771,nowe-akta-lalusia.html

Józef Fronczak "Laluś", "Lalek" - ostatni żołnierz II RP 

Walczył z komunistami do pocz. lat 50-tych. Potem ukrywał się bezwzględnie tropiony przez ubecję. Wpadł w wyniku zdrady. Poległ w walce z KBW w 1963 roku.  

Tragiczne zycie, tragiczna śmierć, tragiczne losy pośmiertne... Po egzekucji rodzina wykradła ciało i pogrzebała potajemnie. Ciało pozbawione było głowy - odnaleziono ją dopiero kilka lat temu.