BLOG

wedrowycz banner1

o chlaniu

Rząd i episkopat radzili nad narodową strategią walki z alkoholizmem. Dotychczasowa jakoś się nie sprawdziła. Zasadniczo obecna walka skończy się jak poprzednie – rozwiesi się kupę bilbordów za miliony złotych,  puści w TV klipy o tym że nie dobrze jest pić, księża dodatkowo napiętnują problem z ambony.

Firmy konsultacyjne, zakumplowani z urzędasami graficy i filmowcy, właściciele nośników reklamowych już zacierają spocone łapki i liczą zyski. Efekt tych działań będzie jak zwykle zerowy.

Na kościelnym odcinku frontu nie  będzie wiele lepiej. Kilku opojów się wzruszy, pobiegnie do konfesjonału, tydzień, może miesiąc wytrzyma bez flaszki… Nieliczni podpiszą krucjatę trzeźwości… (wytrwają albo nie). Biskupi zasugerowali by alkohol był dostępny dopiero od 21 roku życia…

Jak to zrobić? Po mojemu… Najpierw trzeba konkretnie  dokręcić śrubę nałogowym chlorom.

Po pierwsze - za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwym – wyrok musi być surowy i lepiony bezwzględnie – bez nawisów. Pijany za kółkiem – konfiskata auta – nie ważne czy jest pijaka, firmy, wzięte na kredyt z banku – przepada i tyle. Narąbany przejechał kogoś po kielichu – odpowiada jak za morderstwo z premedytacją i obligatoryjnie zasądzana jest renta dla rodziny zabitego.

Po drugie – każdy złapany po raz drugi nawalony na mieście powinien mieć obligatoryjnie wszywany esperal. Za demolkę w stanie naprucia – pokrycie kosztów wszystkich zniszczeń plus prace społeczne. Cudzoziemcy wszywkę dostają za pierwszym razem + w promocji gigantyczna grzywa, a jak rodzina wpłaci deportacja w kajdankach do domu.

Po trzecie – za awantury, szczane w bramach i dewastacje dokonane  po pijanemu zakładać odpowiednią kartę. (na wzór niebieskiej karty w przypadkach przemocy w rodzinie). O założeniu karty informować wszystkich sąsiadów, miejsce pracy szkołę/uczelnię. Rejestr pijaków powinien dostępny on-line – imię, nazwisko, adres, foto mordy. 

Po czwarte: Za sprzedaż nieletniemu alkoholu odbierać prawo prowadzenia działalności gospodarczej. NA ZAWSZE + dotkliwa grzywna np. 50 tyś zł. Jeśli nieletni spowoduje wypadek lub popełni przestępstwo ten kto mu sprzedał alkohol idzie do mamra. 

                Po piąte: założenie karty powinno skutkować utratą możliwości otrzymania jakichkolwiek zasiłków, rent, emerytur i innych form pomocy społecznej – do czasu zaszycia esparalu.  

                Z drugiej strony:

                Należy przywrócić towarzyską funkcję picia piwa – piwa obecnie dostępne są podłej jakości ale rekompensują to niską ceną i mocą. Piwo weszło w niszę wcześniej zarezerwowaną dla tzw. „jaboli” – nie pije się go dla smaku ale żeby się możliwie szybko narąbać.  Za tym poszedł spadek kultury picia.

Nie da się wypić powiedzmy 6-8 kufli z kumplami – bo 0,5 l piwa jest równoważne 50 gramom wódki po 5 piwach efekt jest jak po spożyciu ćwiartki – czyli najczęściej człowiek jest już zdrowo wstawiony, po 10 kuflach jest narąbany jak szpadel. Nie da się posiedzieć w lokalu i pogadać przy piwie - bo wszędzie podłej jakości muzyka muzyka wali na cały regulator. 

Piwa powinny mieć moc 2,5-3% - i te całkowicie zwolniłbym z akcyzy. Mocniejsze – powinny być opodatkowane tak by ich cena działała zniechęcająco.  

Represje i powszechne napiętnowanie pijaństwa z jednej strony, zmiana modelu spożycia z drugiej powinny w dłuższym okresie czasu dać efekty. Nie byłby zapewne szczególnie mocne – ale z pewnością ma to więcej sensu niż wywalanie publicznych pieniędzy w błoto czy przesypywanie ich do kieszeni kolesi… 

wreszcie pochwalili ;)

https://ksiazkatygodnia.pl/2018/02/03/andrzej-pilipiuk-raport-z-polnocy/#more-1388

O tolerancji....

Ok. Parę słów w kwestii tolerancji: dlaczego niby mamy być tolerancyjni? Czy to jakiś przymus? Obowiązek?

To jest nasz kraj. My jesteśmy jego gospodarzami. My za niego odpowiadamy i mamy go budować tak by nam i naszym potomkom było tu jak najlepiej. Nasi dziadkowie płacili za to własną krwią strzelając do szkopów a bywało że i do ruskich. I do nich też strzelano. To daje nam prawa do tej ziemi, których nigdy nie będą mieli kolesie których rodzice wojnę przeczekali w Moskwie, których dziadkowie poszli na ochotnika służyć hitlerowi i temu podobna mentownia która pasożytuje na naszym dziedzictwie.  

Mieliśmy już na stanowisku premiera wnuczka wermachtowca. Skutki czujemy do dziś…

Kto nas namawia do tolerancji dla wszystkich i wszystkiego, wmawiając jednocześnie że jest po postawa „chrześcijańska”? Przypomnijmy sobie nazwiska – a potem sprawdźmy kim są ci ludzie, jakie mają pochodzenie, co ich ojcowie i dziadkowie robili w czasie wojny.

Tolerować? A jeśli uważamy pewne grupy za niebezpieczne? Albo jeśli uważamy poglądy za złe i niegodziwe? Albo weźmy sytuację w której mamy liczne przykłady wskazujące że dana grupa etniczna czy religijna dąży do destrukcji porządku społecznego. I co? My widzimy czarno na białym że należy lać po mordach, a tu płyną słowa o tolerancji…

Jestem konserwatywnym liberałem. Jestem zwolennikiem wolności jednostki – ale tę wolność ogranicza wolność i dobro innych ludzi. Jak mi ktoś szcza na moim podwórku to niech nie liczy na tolerancję. Bo nie.

*

Odnośnie pogrzebu nastolatka. Młodzi ludzie miewają okresy buntu, utraty wiary, załamania etc. To się przytrafia. Potem mija albo nie. W tym konkretnym przypadku koleś „wypisał się z kościoła” i namawiał do tego innych – ergo: podjął czynne działania przeciw wierze, przeciw kościołowi. Kościół miał prawo potraktować go jako aktywnego wroga i odmówić jakiejkolwiek posługi religijnej nad jego ciałem.  Uznano że zbłądził – skoro na prośbę rodziny była ceremonia w świątyni i pogrzeb w poświęconej ziemi. Okazano tolerancję wobec błędów młodości. Sądząc po reakcji rodziny zmarłego - zdaje się była to nadmierna i niepotrzebna tolerancja.

Miałem wśród krewnych unitów – siłą pod razami carskich nahajek „zapisanych” do prawosławia. Miałem krewnych którzy żenili się w innym zaborze by uniknąć przymusowej konwersji. Zaparcie się religii przodków to dla mnie horrendum. Rozumiem że w kimś wiara mogła się z różnych przyczyn wypalić. Ale tu mamy przykład inny – publiczne porzucenie wiary przodków i czynne wystąpienie przeciw niej… Z wojującymi ateistami miałem w życiu trochę do czynienia. Doświadczenie życiowe mówi mi – omijać łukiem. Porządni uczciwi ateiści się zdarzają – ale to jednostkowe przypadki. 

Polemika z Joahimem

 Szanowny Panie

Czytuję Pana bloga od dłuższego czasu (wczytałem się również we wpisy które powstały na długo przed moim pierwszym zetknięciem się z tym blogiem), czytałem też dużo Pana książek (i okazyjnie artykuły w PCh), więc mam "jako takie" podstawy do wysnucia pewnych wniosków.

 

No cóż…jedziemy...



A zwłaszcza jednego - zauważyłem, że stosuje Pan podwójne standardy wobec pewnych grup, zależnie od tego, czy budzą u Pana sympatię czy antypatię.

 

Staram się być obiektywny.

Oczywiście tym których nie lubię przywalam mocniej – ale tym których lubię jak coś wywiną też potrafię.

 

 Wobec Ukraińców nieraz pisał Pan w bardzo ciepłym tonie (pomimo faktu, że ani zachodnia Ukraina (kult UPA) ani wschodnia (kult Armii Czerwonej) wcale nie odwołuje się do jakichkolwiek przyjacielskich tradycji względem Polaków i wcale nie zamierza tego robić + instrumentalne traktowanie Polski przez Ukrainę od czasów "pomarańczowej rewolucji"). ‘

 

Jestem daleki od utożsamiania Ukraińców z UPA. Co niestety jest w Polsce nagminne… Z historycznego punktu widzenia była to siła raczej dziadowska. A jej wpływy w społeczeństwie ukraińskim znacznie przeceniane. Łatwo to można stwierdzić analizując liczebność UPA w stosunku do liczebności populacji i porównując choćby z liczebnością polskiego podziemia.

Po polsku są dostępne pamiętniki upowców – m.in. „Chrinia” – polecam jako lekturę bo pokazują dobrze poziom intelektualny, dowódców, plany, zamierzenia… Jest fajny ukraiński film „Wiśniowe noce” – pokazuje walki UPA i NKWD. Realistycznie – leśnie dziady w brudnych kożuchach versus kolesie w wymiętych drelichowych mundurach… I nie heroiczny bój tylko rozpaczliwa nawalnka…

Jedyne co w tej formacji może budzić nasze uznanie to zaciekla walka przeciw sowietom prowadzona bez żadnych szans na zwycięstwo do 1961 roku.

Próby budowy mitu państwowotwórczego akurat na UPA wynikają z kompletnego braku innych możliwości. Innego lepszego „surowca historycznego”. Próby te są o tyle kuriozalne że UPa wymordowała też 40-60  tyś Ukraińców.

Efekt końcowy będzie pewnie zbliżony do PRL-owskich prób stworzenia mitu armii ludowej jako głównej siły polskiego podziemia. Duża para w gwizdek… Wołyń kompromituje UPA i jej pogrobowców w oczach Polaków i co rozsądniejszych Ukraińców.. Z drugiej strony polska dyplomacja powinna podejmować przeciwdziałania – bo możliwy jest też inny scenariusz. Jaki?

Np. we francji najzaszczytniejszym odznaczeniem jest legia honorowa – ustanowiona za rzezie Wandei, a uroczyście obchodzi się rocznicę szturmu Bastylii – gdzie znajdowało się więzienie dla umysłowo chorych kryminalistów (4 ich tam siedziało - w tym markiz de Sade) ZATEM ULEPIENIE „BOHATERÓW” Z GÓWNA JEST MOŻLIWE.

I nie ukrywam że mi się to nie podoba.

Ukraina napadnięta i stawiająca opór Rosji u normalnego Polaka budzi odruch współczucia – bo prawdziwy wróg jest wspólny. Z drugiej strony podkreślałem na tym blogu że powinny być postawione warunki. De facto nasza polityka wschodzina to kompletny chaos…

I patrząc szerzej – pomagaliśmy Czeczeńcom. Przyjęliśmy uchodźców. Funkcjonował u nas rząd emigracyjny Iczerii. Odbywały się ich międzynarodowe konferencje. Wdzięczność? Porwali dla okupu dwie Polki wożące im pomoc humanitarną. Zrobił to lokalny watażka. Dostał gigantyczny okup za ich zwolnienie. A jaki powinien być scenariusz? Gdyby le luje miały tyle honoru co brudu za paznokciem to zostałby powieszony przez swoich towarzyszy broni… O czeczeńskich cynglach w polskiej mafii – temat rzeka…

Pomogliśmy Gruzji – i tu do dziś zbieramy dobre owoce… Ergo: nie każdy wróg Rosji jest automatycznie naszym przyjacielem. Z Ukrainą nie powinno być problemu – ale trochę trzeba nimi potrząsnąć i pokazac palcem to i owo.

Jeszcze szerzej – wydawaliśmy wizy do pracy w schengen. Ukraina ma o to do nas trochę żalu – bo toczy się wojna, nie wiadomo co będzie za miesiąc a tu milion dwieście tysięcy młodych ludzi  z kartami mobilizacyjnymi w kieszeniach wyparował…

 

Natomiast o narodowcach pisuje pan vel "łyse pały" lub nazywa ich "durnymi" (żeby Pan wiedział, ilu wszechpolaków/onr-owców/ludzi działających w pomniejszych organizacjach narodowych jest osobami oczytanymi, udzielającymi się w swoich społecznościach lokalnych itd),

 

Dorastałem w Warszawie  - w II poł lat 80-tych subkultury milicja zwalczała dość konkretnie. (np. łapali punków i na komisariacie golili na łyso…) Na pocz lat 90-tych skini lali się z punkami. Ówcześni skini wielbili raczej wujaszka Adolf niż Żołnierzy Wyklętych – było mi z nimi baaardzo nie pod drodze. Z drugiej strony również nie po drodze było mi z Punkami – jakoś idea anarchii, bzykania czego podanie i jarania trawy nie trafiła do mnie. Miałem znajomych po obu stronach barykady i nad jednymi i drugimi załamywałem czasem ręce… aha – nie tylko oni się lali – w warszawie harcerze z ZHP zrywali krzyże i lilijki harcerzom z ZHR.

Stopniowo to wszystko ewoluowało. Tejkowski gdzieś się schował, łysych cywilizować zaczął mec Giertych ci którzy nie poszli do Młodzieży Wszechpolskiej czy NOP zostali dresiarzami… Nowe pokolenie wyrosłe na blokowiskach miało już pewne ramy organizacyjne do działania nie opartego na czystej destrukcji…

Zaczęło się cywilizować kibolstwo. Opornie to idzie ale idzie.

Owszem nie pałam szczególną miłością do narodowców i faktycznie nie uważam ich za szczególnie lotny intelektualnie odłam społeczeństwa… Jednak na tym blogu mimo pewnych animozji niejeden raz brałem ich w obronę.

Dlaczego? Bo w nich biją. A ja cholernie nie lubię jak kogoś biją, zwłaszcza jak bezpodstawnie biją i gdy nie lubię tych którzy biją. Zwłaszcza gdy bije w kogoś mętownia z wyborczej…

Lata całe żyliśmy świecie gdzie po patriotyzmie jeżdżono jak po łysej kobyle. Gdzie postępowe siły chciały żebyśmy za polskość i religijność musieli się wstydzić. A najlepiej przepraszać i składać samokrtykę.

Uważam „łysych” za patriotów. Wolę patriotę po zawodówce od „intelektualisty” spod znaku wybiórczej czytującego mody bełkot modnych lewicowych filozofów i „intelektualistów”. B

Widzę też silną tendencję medialną by z każdego patrioty robić faszystę. To mi się nie podoba cholernie…

Wierzę że z tego naszego „ruchu narodowego” może postać coś dobrego. Z czasem…

Czasem zaglądam sobie na portal prawy.pl, poziom komentarzy uwłacza inteligencji. Sorry..  Poziom artykułów jest niewiele wyższy. Widać że autorzy pisząc np. o Ukrainie czy Rosji nie radzą sobie z cyrylicą, nie potrafią użyć tłumacza gogle albo świadomie i celowo przekręcają pewne treści… Napisałem im kilka polemik – NIE ZAMIEŚCILI ŻADNEJ. Nie zamieszczają też sprostowań.

Czasopisma: Gazeta Warszawska, Nasza Polska  i Myśl Polska też miewałem w ręce. To nie jest oferta dla mnie. Ale widzę dla takich ludzi miejsce w Polsce. To jest nasz wspólny kraj. I mamy do niego znacznie większe prawa niż lewicowa hołota od Michnika czy dziadki z sb czytujące wyborczą na przemian ze szmatą urbana….

Wolałbym żyć w świecie zbudowanym przez polskich narodowców niż w tym który budowała michnik i podobne siły.

w ogóle neguje Pan ich zasługi (poza księdzem Isakowiczem-Zalewskim przez lata NIKT poza narodowcami nie interesował się sprawą rzezi wołyńskiej –

Za komuny – owszem – z pamięcią o Wołyniu bywało różnie – bo generalnie Polacy mieli zapomnieć o kresach. Ale książki byłego enkawudysty Edwarda Prusa pod koniec lat 80tych były tłuczone w gigantycznych nakładach. Ten temat nie był szczególnie nagłaśniany – ale bez problemu można było zdobyć literaturę.

Wcześniej „łuny w Bieszczadach” i „ślady rysich pazurów” były lekturami szkolnymi. Gdy byłem mały mówiło się głównie o zbrodniach niemieckich. Tego doświadczyło pokolenie naszych dziadków i rodziców – to było stale obecne. O tym co wyrabiali ruskie rozmawiało się po cichu w domu.  Po 1990 tym zaczęto mówić o zbrodniach NKWD i UPA ukazały się książki Henryka Pająka intelektualnie stojącego o niebo wyżej niż Prus… Pająk przy okazji pisał o też o zbrodniach żydowskich na Polakach.  Przypominał wiele zapomnianych ofiar. 

Ksiądz Zaleski jest chory z nienawiści – ale rozumiem go – upowcy wymordowali mu większą część rodziny i trudno żeby było inaczej… Ja na jego miejscu pewnie nie zdołałbym wykrzesać z siebie miłości bliźniego…

Pana stać tylko na rzucanie inwektywami o "trollach Rosji", mimo że o Wołyniu narodowcy wspomniali na lata przed tym, jak Rosja zaczęła brutalnie się obchodzić z Pana ukochaną Ukrainą). 

Proszę na spokojnie poczytać wypociny niektórych polskich narodowców – miłość do putina jako zbawcy chrześcijaństwa i rasy białej jest w tych środowiskach postawą dość częstą i tolerowaną.

Proszę poczytać komentarze na forach. To jest czarno na białym. Fabryki ruskich trolli w Polsce są faktem.



W jednym z wpisów na swoim blogu prawił Pan, że nie robi tego, co robi większość Polaków - to znaczy nie wypowiada się na tematy, o których nie ma pojęcia. A mimo to wypowiedzi Pana o narodowcach (których właściwie w ogóle pan nie zna - jako środowiska) czy o sprawach polsko-ukraińskich (w wyjątkowo płytki sposób).

Z narodowcami miałem w życiu parokrotnie do czynienia. W końcu ma się różnych czytelników i z różnymi ludźmi trzeba czasem pogadać.

Sprawy polsko-ukraińskie postrzegam przez pryzmat historii trochę dłuższej niż ostatnie 80 lat.

A rzeczywistość jest prosta – tylko władza powinna mówić konkretnie: sprawy widzimy tak i tak. Oferujemy to i to. W zamian zrobicie to i to. Jeśli uważacie że nasza propozycja jest nie do przyjęcia to słuchamy waszej albo spier… Bo możliwości nacisku w różnych formach mamy bardzo szerokie. I są pola współpracy. I kwestie sporne też  często są do wyjaśnienia.

Tylko do tego trzeba mężów stanu gotowych spokojnie i konsekwentnie realizować swoje plany.

Tego w Polsce brak.

Że nie wspomnę o Pana wpisie na temat Lazara Wiesela - gdzie zbiorczo określił pan źródła "semitosceptycznie" jako źródła, którym z reguły Pan nie ufa. Z jakiego powodu? Czy dlatego, że jak ktoś wypowiada się o Żydach inaczej niż dobrze, to nie jest wiarygodny?

Nie jestem ani antysemitą ani filosemitą. Widzę zbrodnie żydów w szeregach NKWD i UB. Nie mam z tym problemu. Widzę że postawa młodych żydów donoszących na Polaków na kresach w latach 1939-41 nie spotkała się z żadną kontrakcją ich rodziców. Nie słyszałem by jakikolwiek rabin rzucił cherem i wykluczył młodych nkwudystów z gminy.

Natomiast stosuję krytykę źródeł. Jeśli gazeta w jednym artykule przedstaiwa teorię pustej ziemi, w drugim histeryzuje na temat szczepionek a w trzecim jedzie po Żydach – trudno brać takie pismo na poważnie…

Nie wiem, czy Pan kiedykolwiek zauważył, że w Polsce panuje niezdrowy filosemityzm – dziwnym trafem zawsze, ale to zawsze, ilekroć pojawi się w przestrzeni publicznej cokolwiek, co by kreśliło obraz Żydów odmienny od tego, który pracowicie propagują środowiska izraelskie i amerykańskie, od razu hordy dziennikarzy i polityków zaszczuwają taką osobę (vide artykuł Krzysztofa Jasiewicza w periodyku "Focus Historia"), po czym następują zbiorowe deklaracje o miłości i szacunku dla Żydów/Izraela/itd. Czy to jest zdrowa reakcja? Pan wszedł w to bez mydła. Pan, osoba, która na swoim blogu wielokrotnie potępiał myślenie szablonowe, poddawanie się propagandzie itd. 

Problem dostrzegam. Świetnie pamiętam czasy gdy Michnik był niekwestionowanym autorytetem i faktycznie jakiekolwiek polemiki ścinano jako antysemityzm. Teraz to już i tak niebo a ziemia… Problem jest  niestety nadal  wszechobecny. Wspomniany artykuł czytałem i zadymę pamiętam.

Jeszcze wyraźniej widzę próby paraliżowanie dyskusji przez ludzi którzy są przekonani że samo żydowskie pochodzenie już daje im carte blanche na robienie wszelkich możliwych świństw…

Nie poruszam w mojej prozie zbyt często tematyki żydowskiej – ale np. w opowiadaniu „sezam czerwia” wspominam o „żagwi” i o tym że bohatera tropili w getcie jego współplemieńcy. (na rozkaz Niemców)

Żydowscy bohaterowie u mnie to nie politycy robiący międzynarodowy geszeft tylko „biedne wsiowe żydki” służąca, szewc, dyrektor dziadowskiego cyrku… Tacy byli i w większości zginęli. I tyle mojego filosemityzmu.

Dowalić mocniej Żydom i Ukraińcom? No niby mógłbym – tylko po co? Rozhuśtać nastroje społeczne jest i łatwo i trudno i skutki mogą być nieprzewidywalne.

Swoją drogą po publikacji „Raportu z północy” zwolennicy politycznej poprawności już na mnie wieszają wszystkie psy…  Niech im będzie na zdrowie…


Nie wiem, czy wzbudzę u Pana jakiekolwiek wątpliwości tym wpisem.

Obawiam się że nie poczuwam się do zarzucanych win…

Chciałbym, bo z reguły nie życzę nikomu źle, a przy tym może i jestem trochę naiwny, bo wierzę, że sporo ludzi po prostu nie wie pewnych rzeczy i stąd często wypowiadają niesprawiedliwe osądy.

Ok. Pogadać czasem warto.

Kościelny pogrzeb wojującego ateisty...

W Załubicach „skandal”. Proboszcz odmówił odprawienia mszy pogrzebowej 15-latkowi. Dlaczego? Chłopak dokonał aktu apostazji – „wypisał się z kościoła” wypisał się też z religii i namawiał do tego inne dzieciaki. A potem zginął potrącony przez samochód.

Za postawę proboszcza rodziców dzieciaka przeprosił lokalny biskup. Przyznam że nie rozumiem. Moim zdaniem: Brawa dla proboszcza - wstyd dla biskupa.

Dlaczego? Chłopak chciał być "nowoczesny" olał kościół. Chciał być jeszcze bardziej „cool” nowoczesny – otwarcie propagował ateizm wśród rówieśników.

Proboszcz tylko USZANOWAŁ JEGO WOLĘ. Rodzice gimbo-ateisty woli własnego dzieciaka najwyraźniej nie szanują - choć zerwał z kościołem uparli się na kościółkowy pogrzeb. Znów brawa dla proboszcza - dawali kasę - ale się nie połakomił i nie wziął tylko odmówił mszy pogrzebowej - PONOWNIE SZANUJĄC WOLĘ CHŁOPAKA. Szanując jego wybór. Była tylko (tu się ksiądz ugiął…) modlitwa nad trumną w kościele (w takich przypadkach cała uroczystość powinna odbyć się na cmentarzu) i krótkie kazanie gdzie proboszcz wyjaśnił swoje stanowisko. 

Zasady są przecież proste - podobne w każdym środowisku - w firmie, w klubie sportowym, w paczce kumpli, - walczysz przeciw nam to spadaj - przestajesz być "nasz". 

Biskup przeprasza? Za co niby? Rozumiem, rodzice musieli wysłuchać publicznie gorzkich słów o wyczynach potomka teraz wstyd im.  A gdzie byli ci rodzice jak chłopak rzucał religię? I gdy demoralizował inne dzieciaki? wtedy mieli to w d... a teraz? TERAZ SIĘ MARTWIĄ CO LUDZIE POWIEDZĄ!? No i przy okazji skoro mówimy o wyborze – gdy jest wybór to są też jego konsekwencje. Nikt nikogo w kościele na siłę nie trzyma.

A miejsca na cmentarzu zbłąkanej owieczce przecież nie odmówiono.   

Błędy druku

W razie wystąpienia błędów druku - jeśli książka jest świeżo nabyta i mamy paragon -  księgarnia bez problemu wymieni ją na normalny egzemplarz. 

Jeśli nie mamy pargaonu - można odesłać do wydawnictwa lub drukarni  i też powinni wymienić 

O grzechach dziadków

Joanna Szczepkowska publicznie przeprasza za swojego dziadka - antysemitę który to przy obiedzie miał się wyrazić (jeden raz) że „hitler był dobry bo zabijał Żydów”.

Jak to widzę?

Zazwyczaj nie odpowiadamy za grzechy naszych przodków. Nie musimy. Nie było nas tam, nie mieliśmy też wpływu gdzie, w jakiej rodzinie i kiedy się urodzimy.

Zazwyczaj. Bo są dwa wyjątki.

Wyjątek pierwszy ma miejsce gdy koczy się drogą przodków. Gdy zachodzi dziedziczenie poglądów. Na przykład gdy wnuk naziolek czci pamięć dziadka nazisty. Albo wnuk komuszek czci pamięć dziadka komucha o ojca komunisty.  (tylko co by powiedział ten dziadek widząc że wnuk czerwony sztandar zamienił na tęczowy!?)

Wyjątek drugi to sytuacja gdy wnuk korzysta z pozycji którą zbudował mu ojciec lub dziadek. Gdy niemiec żyje z fermy lub nieruchomości które jego dziadek kupił po wojnie za żydowskie złoto. Gdy polskojęzyczny lewak żyje w willi którą jego dziadek dostał od Bieruta za skuteczne strzelanie Polakom w tył czaszki. Albo prościej gdy młody biznesmen prowadzi rodzinną firmę założoną w latach 80-tych przez ojca ubeka.

Wtedy faktycznie – jest za co przepraszać. Tylko że tacy ludzie z reguły nie odczuwają tej potrzeby…  

Bergen A.D. 1350

to też dla czytelników "Oka Jelenia" i  "Raportu z północy"

rekonstrukcje dawnego Bergen:

https://www.youtube.com/watch?v=cv1Yb7inWP0 

https://www.youtube.com/watch?v=MIrEZiLKy3s

 

 

Do poczytania na niedzielę

Strona o tzw. "Chuście z manoppello" być może tożsamej z "Chustą św. Weroniki". 

http://www.manoppello.eu/index.php?go=start

Czytelnikom "Raportu z Północy"...

..i Oka Jelnia

Film z Bergen nakecony w 1942 roku.

Od 30 minuty - Gamle Bryggen. 

https://www.youtube.com/watch?v=xoJz0TIsP3w