stypendium twórczego nie dostałem nigdy - po pierwsze gdy zaczynałem niczego takiego nie było (albo z braku internetu nie wiedziałem). Po drugie raczej i tak bym nie dostał. Ubezpieczenie? Nie było żadnych preferencyjnych stawek.
Status twórcy trzeba było załatwiać a potem płacić składkę ZUS identyczną jak przy działaności gospodarczej (ale bez przywilejów). Było to wówczas 560 zł miesięcznie. Zarabiałem ok 12 tyś rocznie.
Nagrodę ministerialną dostałem raz w życiu - po 30 latach pracy. Fajnie byloby dostać ją jakoś bliżej tego "progu kariery" - wtedy NAPRAWDĘ by się przydała...
*
Specemertytura? Nie jestem zainteresowany. Uważam że nadchodzące 13 lat (wierzę w wiek emerytalny 65 lat) zamierzam poświęcić na pracę twórczą która potem będzie zapewniała mi jakieś tam tantiemy...
*
Czego oczekuję od wałdz?
ŻEBY PAŃSTWO PRZESTAŁO NISZCZYĆ NASZĄ BRANŻĘ.
Bo jak na razie księgarnie zażynane są tępym nożem.
Tylko tyle, aż tyle...
*
Technicznie?
Zniesienie wat na książki to oczywista oczywistość.
Może jeszcze ulgi podatkowe dla księgarzy, może preferencyjna stawka ZUS?
dla budżetu to kwoty zaniedbywalne.
https://wpolityce.pl/polityka/761521-bakiewicz-skazany-lempart-uniewinniona-ko-spelnia-obietnice
wiece "czarnych macic" odbywały się w chwilach gdy edpidemia covid19 rozkrecała się na dobre.
idę o zakład że skoki liczby zarażonych (oraz zgonów) to bezpośredni efekt ostentacyjnego olania obostrzeń.
myślę że niejedna idiotka poszła do piachu.
Gorzej że niejedna przywlokła tę zarazę do domu.
Ile z nich żyje dziś ze świadomością że przyczyniły się do śmierci swoich bliskich?
wiece odbywały się masowo w pierwszych dniach października 2020. dwa do trzech tygodni później notowaliśmy ponad 500 zgonów dziennie.
Przypadek? NIE. Konsekwencja olania zaleceń. Konsekwencja wielotysiecznych, wielogodzinnych spędów przypadkowych ludzi.
*
Główna organizatorka wieców - pozostaje bezkarna.
a powinna odsiadywać dożywocie
*
https://blaskonline.pl/daniel-olbrychski-podsumowal-polakow-jestesmy-zadnym-spoleczenstwem-wideo/
Daniel Olbrychski - niegdyś naprawdę wybitny aktor.
Od lat znany głównie z jazdy po pijanemu autem i prymitywnych komentarzy na tematy społeczno-polityczne.
*
Żal patrzeć na upadek człowieka
*
Czy jego wyskoki są podyktowane tym że czuje się kimś ważnym i sądzi że kogoś to interesuje?
Czy może rozpaczliwą chcęcią przypomnienia ludizom o swoim istnieniu?
Przyjechała ważna pańcia z Anglii i dawaj pouczać nas o tym że ma byc inkluzywnie, a tęczowe miesiące i dzien kobiet to za mało.
w dodatku narzeka że pracodawcy krzywo patrzą na luki w życiorysach...
*
JAK TO WIDZĘ?
Odwrotnie. Mam w dupie polityczną poprawność.
Na czym polega rekrutacja? Tworzymy zespół który ma wykonać zadanie. Ludzie muszą się zgrać a nie stresować już na wstępie.
W męskim zespole obecność kobiety albo geja może wywoływać niepotrzebne napięcia. Chrześcijanie będą woleli pracować z podonymi sobie więc nie należy wciskać im islamisty. Wśród wyszkolonych do skomplikowanych prac technicznych białasów wcisnięty na siłę ledwopismienny murzyn z nigerii będzie paraliżował pracę zespołu. Ludzie pracujący ze sikhem będą mieli świadomośc ze ten kolo ma za pazuchą 20 centymetrowy kinżał - bo tak mu nakazuje jego religia. dobry szefr przewiduje problemy już na etapie rekrutacji... Energię przeznaczoną na dostosowywanie się do "innych" lepiej poświęcić na wykonanie zadania.
I odwrotnie - jeśli klientami są arabowie - warto mieć w zespole muzułmanina. Jeśli klepiemy sztylety dla sikhów - może się przydać do negocjacji czy kontroli jakości produkcji ktoś ich religii.
ale decyzja powinna należeć do szefa - a nie do urzędasów od inkluzywności.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL