nasi cwelebryci

https://blaskonline.pl/wildstein-nie-wytrzymal-gdzie-jestescie-gdy-naprawde-dzieje-sie-zlo/#goog_rewarded

umieją gryźć i szczekać na rozkaz. 

ale zarazem świetnie wiedzą kiedy siedzieć cicho... 

perfekcyjna tresura hien - lewel tusk... 

ich kadry...

https://wpolityce.pl/polityka/760490-nowa-afera-z-kilometrowkami-podejrzane-kursy-poslow-wladzy

posłowie znów kradną... na chama, na rympał, na bezczela. 

w poczuciu totalnej bezkarności. 

byle napchać kieszenie. 

a może by tak ściąć to systemowo? 

zero kilometrówek, zero dodatków mieszkaniowych, zero podobnych konfitur. 

poseł dostaje niemałą kasę - jesli mu brakuje - niech dołoży ze swojego, albo niech poszuka innej roboty. 

o opłacalności

https://mycompanypolska.pl/artykul/olga-tokarczuk-zapowiada-ostatnia-powiesc-w-karierze-pisanie-dlugich-opowiesci-jest-dzis-ekonomicznie-nieoplacalne/20717

Nasza noblistka kończy karierę literacką (przynajmniej tak deklaruje) powód? prozaiczny - w tym paskudnym kraju zamieszkałym przez ledwo piśmiennych troglodytów  nie opłaca się pisać książek. No bo wiecie - rozumiecie - jest z tym kupa roboty a wydawca nie płaci adekwatnie* do wtopionego wysiłku etc. etc. 

Poza tym - panią od dawna uwierało jak straszliwy motłoch czyta jej książki.

*

Oczywiście - sa zawody w których zarabia się znacznie lepiej. Ba, są zawody w których zarobić można tak dobrze, że nawet literacka nagroda nobla (ok 4 miliony zł) to pikuś... Np. można wziąć 17 milionów złotych dotacji na 4-osobową firmę "produkującą" grę komputerową. 

*

Po przeczytaniu takiego wpisu od razu widzę że daleko mi do literackiej pierwszej ligi... 

1) "dziadowskie stawki" wypłacane za napisane powieści są dla mnie źródłem szczęścia i jeszcze uważam że za nie całkiem godnie mi się żyje. (pewnie dla tego że nie zakosztowałem prawdziwych luksusów to i nie mam skali porównawczej...)

2) nie przeszkadza mi kompletnie że czyta mnie jakieś pospólstwo - bo sam jestem mentalnym wsiokiem, pochodzę z blokowiska, bimber smakuje mi lepiej niż wiskaz  wiskhy, gęba wykręca mi się na sam widok kawioru, a ten "plebs" którego rajcują moje książki to tacy sami jak ja i w dodatku moi najlepsi przyjaciele. Od razu uspokoję panię Olgę - jestem prostakiem i burakiem ale na szczeście nie czytuję** jej książek, ani nawet nie znam nikogo kto by czytał - może spać spokojnie. 

3)  nie dostałem nigdy dotacji - ale nagroda ministerialna po 30 latach pracy (w kwocie jakichś nikłych promili od tych 17 milionów) była dla mnie źródłem głębokiego szczęścia - przynajmniej dopuki wszystkiego nie przehulałem na jakieś wydania albumów, ferie z dziećmi czy budowę muzeum... 

*

Pani Tokarczuk życzę wszlakiej pomyślności na ścieżkach nowej kariery***.

Szczególnie życzę sukcesów finansowych adekwatnych do jej oczekiwań ;)

*

Wam drodzy Czytelnicy też życzę - niech MOC będzie z Waszymi portfelami ;)

 

___________________________________________________________________________________________

* myślę że przeciętny nakład sprzedany każdej nowej książki tej pani to nie mniej niż 200-250 tyś egz. Ta liczba razy powiedzmy razy 5-6 zł/egz... faktycznie dziadostwo - toprzecież nawet na rols-royce'a nie starczy... 

**przyznaję się - kedyś próbowałem dwie, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem że tak cierpi z tego powodu... Już nie będę. I resztę motłochu lojalnie ostrzegam żeby nie krzywdzili pisarki czytając jej książki...

*** raczej nie będzie to jednak  kariera w branży komputerowej - bo gra przez nią współtworzona miała być gotowa na koniec ropku 2023, mamy już połowę 2026 a tu ani widu ani słychu...

swego czasu...

https://wpolityce.pl/polityka/760522-handel-dziecmi-sa-tasmy-prawdy-szykuje-sie-wstrzas

Swego czasu opluwano mnie gdy porównałem surogację z handlem ludźmi.

Wygląda na to że znów - niestety - miałem rację.  

Image

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL