Na lubimy czytać kolejny nienawistny wysryw pod moim adresem. Zacytuję ku nauce i przestrodze.
***************************************************************************************************************************************************************
Tak jak Jacek Komuda, tak Andrzej Pilipiuk od wielu książek otwarcie prowadzi narrację, jakby żył w oblężonej przez unijnych biurokratów twierdzy.
Miło - facet nienawidzi ale zaczął jednak od komplementu ;)
Jako, że jego poglądy wpisują się w informacyjną wojnę hybrydową Rosji, propaganda przez niego przemycana w książkach, nie jest już ani trochę zabawna i działa na szkodę Polski. Bardzo chce się zapisać wśród nazwisk takich jak Jerzy Putrament czy Leon Kruczkowski.
mój stosunek do rosji, jej wojny hybrydowej i realnej przezentuję na tym blogu od wielu lat. (nawet były głosy że przeginam) i na pierwszym blogu - zaraz po Smoleńsku też to i owo pisałem.
moja proza poczynając od młodzieńczej powieści "norweski dzienik" przez "operację dzień wskrzeszenia" aż po "sowie zwierciadło" ukazuje rosję i rosjan realistycznie (tj. im masse negatywnie). Mimo to są środowiska które uparcie doszukują się u mnie filorosyjskości.
Jeśli ja jestem przyjacielem ruskich to wrogowie są im już zbędni ;)
Daty powstanie tych utworów? Dziennik - 1992-94, Operacja - 2000, Sowie zwierc, 2014. (publikacje później). to chyba tzw, ŻELAZNE ALIBI.
Ergo: jadę po ruskich jak po łysej kobyle od ponad 30 lat. Owszem sporadycznie, niekiedy, trafia się jakiś porządniejszy bohater-rosjanin, podobnie jak porządniejszy bohater-niemiec. Życie uczy że wśród najgorszych sołeczeństw porządni ludzie też się tafiają.
Propagandysta wartości Ruskiego Miru
no i teraz pytanie czy serwis udostępni mi dane tego kolesia - bo wpis w tym miejscu kwalifikuje się już do procesu o zniesławienie - i nawiązki tak ze sto tysięcy* na cel charytatywny.
*
Jak mogę być propagandystą rosyjskiego miru skoro:
a) jestem Chołmiakiem z dziada pradziada i nie ukrywałem nigdy ukraińskiego pochodzenia?
b) po Smoeńsku zakończyłem kontakty towarzyskie z rosjanami
c) już po zajęciu Krymu dostałem lukratywną propozycję publikacji szerokiego wyboru mojej prozy w Rosji (wydawnicto AST) z zaliczką ok. 10 tyś dolarów - tej propozycji odmówiłem.
d) po wybuchu wojny z Ukrainą odesłałem do ambasady odznaczenia przyznane mi w 2009tym.
e) po wybuchu wojny moja fundacja udzielała pomocy na granicy - osobiście nie mogłem wziąć udziału - ale wyłożyłem znaczną kwotę z własnej kieszeni na zakup potrzebnych środków.
f) słowa: rosja, rosjanin, niemiec - piszę konsekwentnie małą literą.
Wszystko to są fakty powszechnie znane. FAKTY. Sprawdzalne. Niepodważalne. Wystarczy 5 min pogrzebać w necie.
poza przemycaniem nienawiści do zachodnich krajów
niczego nie przemycam - otwarcie piszę że nie lubię niemców. I nie bez powodów ich nie lubię...
choć nie epatuję martyrologią mojej rodziny i niewiele piszę o tym co wyrabiali w moim miasteczku.
Szwedom, Norwegom, Anglikom i Farancuzom raczej współczuję... (gardzę ich władzami).
"Raport z Północy" to pieśń miłosna o moim zachwycie kulturą Skandynawii i o żalu że w g... wdepnęli.
napisał kilka całkiem ciekawych opowiadań z uniwersum Skórzewskiego i Storma. Najbardziej skalane prawicowymi wtrętami są opowiadania o Stormie i to w tych opowiadaniach dialogi najbardziej kuleją. Tak w jak w opowiadaniu w Wenecji: bohater porozumiewa się po rosyjsku i po angielsku (nigdy nie żył poza granicami kraju i mało rozmawia z ludźmi, więc wątpię w biegłość posługiwania się tymi językami) z potencjalną klientką, co nie przeszkadza mu mieć monologu na temat dzieła sztuki na całą stronę ze specjalistycznym słownictwem. W przypadku ekranizacji, nikt w scenariuszu nie dopuściłby takiego dialogu.
Nie rozumiem zarzutu.
Nie byłem nigdy w rosji - język rosyjski poznałem w szkole, a szlifowałem go latami przez lekturę książek (Bułyczow i Suworow) oraz publikacji naukowych. Z pisarzem Andriejem Bielaninem wiodłem po rosyjsku wielogodzinne dyskusje o historii, archeologii i historii sztuki. W czasie studiów z konieczności czytałem artykuly egiptologiczne po angielsku i niemiecku - mając niewielkie podstawy tych języków dość szybko opanowłem słownictwo specjalistyczne na tyle by orientować się które teksty są warte dokładnjejszego przetłumaczenia. Pracę magisterską pisałem z materiałów ukraińskich - 90% literatury miałem w tym języku i tu także musiałem się szybko ze specjalistycznego słownictwa dokształcić... Na Ukrainie po raz pierwszy byłem trzy lata później.
Rozmawiałem też jako student z profesorem Mandzym - Ukraińcem przybyłym z USA i z profesorem Siemienczukiem przybyłym z Białorusi. (prowadził nam kilka wykładów po bialorusku - wszyscy byliśmy z pokolenia które miało rosyjski przynajmniej w podstawówce - daliśmy radę zrozumieć)
W przypadku opowiadań o Stormie Pilipiuk zmienił też postać policjanta Piotra, który nagle też stał się ekspertem od historii i sztuki, tylko po to, żeby można było domknąć opowiadanie i żeby włożyć w czyjeś usta kolejne fakty na temat historii sztuki. Nawet jeśli coś kompletnie nie pasuje do postaci, albo jeśli nikt nie dyskutuje na takie tematy w marketach budowlanych.
kolejny zarzut z duuuuupy. Znam kilku policjantów - moich czytelników. (i dwu byłych policjantów) .Z conajmniej jednym gadałem na temat malarstwa - interesował się. Z innym gadałem o historii - malując przy tym ścianę... Z byłym już wówczas milicjantem (fakt elita - dochodzeniowiec z wydziału zabójstw) gadałem o archeologii - ciekawiły go kultury paleolityczne i neolityczne oraz badania prof. Gąssowskiego. Ergo: policjanci też mają rozmaite hobby i zainteresowania pozazawodowe.
gdy spotka się dwu ludzi na pewnym poziomie obycia i zbliżonych zaintersowaniach takie dialogi się przytrafiają. kiedyś na 18-tce kumpeli gdy towarzystwo poszło spać gadałem przy winie przez 3 godziny z jakimś kolesiem o powstaniu styczniowym. Obaj jak się okaząło byliśmy w temacie. Może autor "recenzji" obraca się w kręgach innego rodzaju?
Myślę, że nie będę więcej kupował książek tego autora.
No i super, skoro aż tak boli to nie męcz się człowieku.
Krzyżyk na drogę ;) (Tylko najpierw chyba ten proces).
*
Krótko i po męsku - są ludzie którym "nie pasuję" - którzy chcieli by pobyć się mnie z konwentów, z fandomu, z życia naszego fantastycznego środowiska. Nie bardzo potrafią to zrobić - bo po napisaniu 52 książek moje nazwisko coś już znaczy. Odcisnąłem ślad - nie do przeoczenia.
Dlatego od dobrych kilku lat uderza we mnie kampania pomówień, oszczerstw i kłamstw. Robiono ze mnie już faszystę/nazistę, mizogina, seksistę, polskiego nacjonalistę**, homofoba, filorusa, kryptopedofila*** a nawet antysemitę. Wygadywano o mnie rozmaite bzdury. Ta brudna oszczercza kampania przynosi pewne rezultaty. Są konwenty na które przestano mnie zapraszać. Nie ja jeden padam ofiarą nowych prądów - "stary fandom" - piszarze z mojego pokolenia zapraszani są coraz rzadziej.
*
Mój światopogląd opiera się na:
-niezgodzie na zło, krzywdę i destrukcję.
-patriotyzmie i głębokiej trosce o los kraju,
-postawie wolnościowej w duchu pierwszej UPR
-szerokiej tolerancji wyporowadzanej nie z politycznej poprawności ale z samej idei wolności jednostki
-głębokiej niechęci do różnych ustrojów totalitarnych oraz ich ideologii.
I to własnie znajdziecie w mojej prozie. w postawach bohaterów.
a bohaterowie mądze gadają - bo w ramach moich zainteresowań czasem wygrzebię coś ciekawego i w ten sposób chcę się podzielić. Najwyraźniej są ludzie których przerasta np. temat semigalo-kurlandzkiej polityki kolonialnej i doznają wstrząsu widząc określenie w rodzaju okteandryczny anion heksycyjnożelaninowy. Symptomatyczne dla pewnych kręgów matołectwa... Nie obrażam się jak tekst jest dla kogoś za trudny.
*
Tak, grób malarza Kedrowa na cmentarzu na Woli istnieje naprawdę. Można postawić świeczkę czlowiekowi o którym nikt już dziś nie pamięta.
_____________________________________________________________
* stu tysięcy sąd oczywiście mu nie wlepi, ale trzy do pięciu tysięcy do dla naszego muzeum kilka dodatkowych gablot... może warto powalczyć?
**polski nacjonalista z takim nazwiskiem i pochodzeniem - to tak debilne że aż nieśmieszne...
*** no bo jak się dwa razy w prozie pojawiły ładne rude nastolatki to sami rozumiecie - czarno na białym widać...
*************************************************************************************************************************************************************
dopisuję 2 IX
po przeszło 70-ciu godzinach od zgłoszenia problemu i kilku kolejnych meilach - w tym zawierających konkretne ostrzeżenia natury prawnej, serwis "recenzję" usunął. Likwidacji hejterskiego konta ani przeprosin oczywiście nie było.
Mój dziadek pod okupacją hitlerowską kosztem ogromnych wyrzeczeń i harówki odbudował spalony dom - ok. 50 m2.
Szwaby ...pomogły - pogorzelcom pozwolili wyciąć za darmo drewno w swoim rządowym lesie
(przed wojnną oczyiście to był polski rządowy las).
*
Ergo: pod niemieckim butem udało się postawić dom dla rodziny.
Ja w "wolnej" Polsce mając kawałek ziemi miałbym z tym nielichy problem.
głównie biurwokratyczny.
*
Prawo do budowy własnego domu na własnej ziemi jest prawem człowieka.
Zakładając że ta wizja była prawdziwa - Piłsudski miał w chwili zgonu przerąbane.
Nie wiemy tak do końca - trafił do piekła czy może tylko do cześćca?
No cóż. Miał swoje za uszami:
Uwięzienie generała Rozwadowskego, śmierć generała Zagórskiego, prześladowania Wincentego Witosa i szeregu innych osób...
Z drugiej strony - jak potoczyły by się losy naszego kraju gdyby nie zamach majowy? Były ofiary śmiertelne. Dużo.
Może taka była cena spokoju społecznego albo i przetrwania kraju jezcze przez jaiś czas?
Z drugiej strony - miał przecież niebagatelne zasługi. Dla kraju, dla społeczeństwa...
Sam fakt życia w wolnym kraju niejednego ustrzegł przed ześwinienim się (a wielu i tak nie ustrzegł).
A może kara nastapiła za przewiny natury religijnej? Za niszczeniew cerkwii i przesladowanie wiernych kościołów wsodnich? A może za apostazję*?
_____________________________________________________________________
*poddaję pod rozwagę J.Dehnelowi.
https://www.fronda.pl/a/rosja-uderza-w-kijow-i-okolice-co-najmniej-27-zabitych-alarmy-trwaja-od-wielu-go,259096.html
Z jednej strony Ukraina przeprowadza naloty dronami na cele w głębi Rosji - oddalone nawet o tysiące kilometrów od linii frontu. Likwidowane są rosyjskie rafinerie, fabryki, magazyny broni i amunicji, radary, centra logistyczne, punkty dowodzenia. Uderzenia te boleśnie odczuwa rosyjska gospodarka już teraz borykająca się z gigantycznym kryzysem paliwowym.
Z drugiej strony - Ukraina nie jest w stanie obronić nawet swojej stolicy przed zmasowanymi uderzeniami odwetowymi.
Z trzeciej strony - gdy wspomnimy wrześnień 1939 i niemieckie naloty na Warszawę - bilans 27 zabitych, choć oczywiście tragiczny - na szczęście nie jest jaoś szczególnie wysoki.
*
Ile lat potrwa jeszcze ta wojna?
*
Zastanawiam się także nad problemem co po jej zakończeniu. Uważam że rosja powinna pozostać w izolacji jesli chodzi o wymianę kulturalną, naukową i biznesową na co najmniej 25 lat. Mieszkańcy Federacji powinni mieć zasadniczo zakaz wjazdu do krajów schengen* - a wiz powinno się udzielać w nielicznych ściśle określonych przypadkach. Jest to chory kraj i chore amoralne społeczeństwo. Powiniśmy się odizolowac od nich jak od trędowatych a oni ze swojej storny powinni podjąć terapię moralną...
___________________________________________________________________________________________
* Byłem niepomiernie zniesmaczony gdy czytałem że podczas II wojny św. niemcy wypoczywali latem w Szwecji a pod koniec masowo wysyłali do tego kraju swoje dzieci - by uniknęły skutków bombardowań.
Identyczny niesmak czuję dziś - trwa krwawa wojna napastnicza - a we włoskich kurortach i na karnawale w Wenecji co i rusz słyszałem język rosyjski... w Polsce też była straszna afera bo jeden z hoteli po wybuchu wojny postanowił nie obsługiwać rosyjskich tyrystów...

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL