Rocznica powstania styczniowego. Przetoczyło się jak krótka letnia burza. Było wielką przygodą i wielką tragedią. Przyniosło śmierć wielu dzielnych ludzi.
Odniesliśmy w nimi kilka błyskotliwych zwycięstw. Ponieśliśmy długi szereg koszmarnych klęsk. Powstanie to kopalnia fantastycznych fabuł - ale prawie nikt* nie pisze o tym książek ani nie kręci filmów.
Nas ostatecznie utwierdziło w przekonaniu że nie mamy z ruskimi żadnej wspólnej przyszłości, że z mogolską dizczą nie dogadamy się NIGDY.
Ruskich niewiele nauczyło
*
W II RP wszyscy żyjący jeszcze powstańcy (w tym kilku pamiętających powstanie listiopadowe) dostali nominacje ofcerskie, specjalnie mundury, renty żołnierskie a samotni - miejsca w specjalnie utworzonych domach dla weteranów. Każdy żołnierz i policjant niezależnie od rangi miał obowiązek salutować im w razie spotkania na mieście. Otaczał ich powszechny szacunek. Nikt nie podważał wagi ich ofiary. Ostatni doczekał wyzwolenia Polski od hitlerowców - i zaznał kolejnego zniewolenia - przez sowietów - zmarł w 1946
W III RP opozycjoniści katowani za jaruzela gremialnie przegrywali procesy z ubekami i milicjantami, masa ludzi pluje że dostali skromniutkie uprawnienia kombatanckie (głównie tańsze przejazdy koleją) a obecnie jakiś szmaciarz obrażony za kilka słów prawdy wsadził do więzienia legendarnego działacza...
_____________________________________________________________________________________-
* jest np. taka książka - "sowie zwierciadło"
Powiedzmy tak:
1) nie twierdzę że wszyscy pisowcy ścigani przez sądy to niewinne owieczki. Do partii władzy zawsze lepi się masa wszelakiego śmiecia.
2) o tym kto jest winny a kto niewinny powinien zadecydować niezawisły sąd.
3) uważam za jak najbardziej słuszne by partie rządzace lub opozycyjne wskazywały pewne patologie placem i by władza ustawodawcza i wykonawcza w uzasadnionych przypadkach ispirowały do działania władzę sądowniczą.
*
A teraz popatrzmy na nasz kraj.
1) jak na razie większość ludzi ciąganych po sądach albo okazuje się niewinna, albo prawdopodobnie jest niewinna, albo w ostateczności została już wczesniej ułaskawiona przez Prezydenta.
2) środowisko sędziowskie szeroko, wręcz ostentacyjnie demonstruje swoje sympatie PO-lityczne. Śodowisku temu mało kto dziś ufa. Wyroki od czapy w sprawach kryminalnych, poniżanie ofiar, uchylanie wyroków na pedofili (bo wydał je tzw. neosędzia) i wypuszczanie bandziorów z aresztów tymczasowych, też mają wpływ na ten brak zaufania.
3) do rzadzącej obecnie partii także nie mam za grosz zaufania - za dużo mają za uszami.
należałoby cały tzw. wymiar sprawiedliwości zaorać i wyp... na bruk. Anulować wszystkie immunitety sędziowskie etc. etc. a potem powołać na nowo.
Kandydatów na sędziów i prokuratorów przeselekcjonować. Pozbyć się postkomunistycznych złogów, wywalić rozpolitykowanych, przyjrzeć się tym którzy wydawali wyroki od czapy. Wszystkich kandydatów dokładnie sprawdzić przez kontrwywiad - jeśli trzeba - wszystkich przesłuchać na wariografie.
*
w co gra tusk? wyglada na to że w to samo co hitlerowcy po 1933 roku.
Brunatnych genów widelcem nie wydłubie...
30 lat temu gdy zaczynałem swoją przygodę z pisaniem polska fantastyka była w czarnej d... mieliśmy dwa czasopisma branżowe o powoli ale wyraźnie spadającym nakładzie, poskich autorów programowo nie publikowano. Supernova stawiała wyłacznie na Sapkowskiego - innych wydawanmo z łaski, z fochem, w mikroskopijnych nakładach, a oferowane stawki były absolutnie żenujące. Nakładów nie robiono - "za duże ryzyko", "to się nie sprzeda", "to nie sapkowsi"
*
"Tkacz ilucji" Ewy Białołeckiej to przykład zabicia kury która mogła znieść cały koszyk złotych jajek... Nie wiem jaki był pierwszy (i na lata ostatni) nakład. 2500 egz? Książka pojawiła się w księgarniach i znikła jak sen złoty - nie zdążyłem chapnąć.
*
NAS MIAŁO JUŻ NIE BYĆ. Polska fantastyka miała wymrzeć, skończyć się, przejść do historii - a właściwie nawet tego nie miało być, bo krytyka literacka nami ostentacyjnie gardziła.
*
Odgryźliśmy się. Dzięki "klubowi twórców", dzięki temu że w beznadziejnej sytuacji nie odpuściliśmy, pisaliśmy, puszczaliśmy opowiadania w miesięcznikach, zinach, informatorach konwentowych. Dobijani łopatami grabarzy zdołaliśmy jednak wygrzebać się z grobów.
Fabryka Słów wykonała tu nomen omen fantastyczną robotę. Zasługi tego wydawnictwa dla polskiej kultury fantastycznej zrozumie najpełniej moje pokolenie- ludzie pamiętający poprzedni syf... Bo to Fabryka pokazała że jednak się da. Że można coś zbudować. Że można robić dodruki. Zbudować a może tylko zagospodarować grono odbiorców. Uzyskać w miarę poważne nakłady.
*
Odegrałem w tym wszystkim swoją rolę. Może niewielką ale odegrałem. Zapisałem ślad w piaskach czasu.
Dziś patrzę jak jakieś irytujące gówiarstwo usiłuje ten ślad zasypać.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL