jak by to skomentować żeby nie wyjść na "faszystę" i "homofoba"?
*
Powiem tak - za czasów gdy ja studiowałem - w połowie lat 90-tych Uniwersytet Warszawski był przynajmniej częściowo przechowalnią tosycznych czerwonych tumanów. Wielu wykładowców w kolejnych latach okazało się kapusiami ubecji. I co? Przeważnie - i nic.
*
U nas na archeologii bardziej widoczny był inny problem - co najmniej kilku wykładowców nie było w stanie ukryć swojego alkoholizmu. Najgorsze było jednak to że ze studentem i jego czasem nikt się nie liczył. Na pierwszym roku nieustannie jeździłem - bo zajęcia mieliśmy w trzech różnych miejscach Warszawy, a czas na przemieszczenie się z ulicy Żwirki na Krakowskie Przedmieście wynosił czasem 45 min. (spóźnień nie tolerowano...). W sekretariacie panował totalny burdel. Egzaminy to temat na osobną opowieść - oceniano je w moim doczuciu "po uważaniu" - oblewając masę ludzi tylko po to by uczelnia zarobiła na płatnych warunkach. Zaczynały się też kradzieże których sprawcami byli studenci.
Zaskoczeniem był dla mnie rok 1998 kiedy po 5-tym roku studiów zaliczałem ostatnie praktyki i zobaczyłem studentów z ówczesnego roku pierwszego. Zdumiało mnie jak wulgarnym językiem rozmawiają. W ciągu zaledwie czterech lat poziom rozpaczliwie poleciał na mordę...
Stosunki panujące na uczelni zniechęciły mnie do kontunuacji jakiejkolwiek kariery naukowej. Gdy po kilku latach pomyślałem że mógłbym w zasadzie zrobić studia doktoranckie, po pierwszym entuzjazmie do tego pomysłu zalała mnie fala wspomnień i poczułem głębokie obrzydzenie. Z relacji osób które studiowały dekadę później wyłania się obraz pełnej już degengolady. Ulegała jej i kadra i studiujący.
*
Jeśli ton uczelniom nadają tacy ludzie jak profesor środa, czy profesor hartmann* przypadek dziekana który jest agresywnym i prymitywnym gejem molestującym współpracowników nie powinien nas dziwić. Nadszedł smutny czas gdy normalni ludzie nie mają już czego szukać na uniwersytetach.
_____________________________________________________________________________
* tylko przypomnę to ten pouczający nas o "prawach pedofili"
https://niezalezna.pl/polska/prowokacja-zgorzelec-protest-znamy-nazwisko/540040
Zebrali się przerażeni ludzie by protestować przeciw relokacji tzw. "uchodźców". By spróbować zastopować trwające już - chwilowo nielegalne - przetrzucanie do Polski ludzi ktorych niemcy nie chcą na swoim terytorium. Na logikę policja powinna pomóc. Zadaniem Policji jestzwalczanie dzialań nielegalnych. Zadaniem Policji jest ochrona obywateli i porządku prawnego kraju.
Protestujący są dla Policji ważnym i cennym sojusznikiem - zmniejszają jej zakres przyszłych obowiążków - bo to Policja będzie sie musiała użerać się z islamskimi gangami, handlarzami narkotyków, czeczeńskimi cynglami od mokrej roboty etc. etc.
Co tym czasem robi Policja? Podsyła zadymiarzy-prowokatorów.
*
Policja przede wszystkim nie rozumie chyba że zaangażowanie w działania nielegalne może się jej szybko odbić czkawką. Służba może dzialać gdy posiada choć minimalne zaufanie społeczne... Zaangażowanie polityczne te relacje psuje. Być może w pierwszej chwili dla funkcjonariuszy mogą pojawić się jakieś konfitury - ale obecna władza może upaść już po majowych wyborach. Za kilka miesięcy ktoś porządkujący sytuację może zapytać o legalność działań i legalność zastosowanych środków.
*
Tymczasem pierwsze problemy związane z napływem "gości" są już widoczne. Z miesiąca na miesiąc coraz wyraźniej.
https://niezalezna.pl/polska/coraz-niebezpieczniej-w-stolicy-warszawa-wrocila-do-lat-90/540096
a trzaskowski - facet który nie ogrania podstawowych problemów jednego miasta, ma ogromną szansę zostać prezydentem kraju.
Pani świadek zeznawała, zeznań nie nagrywano ani nie stenagrafowano, a jednynie sporządono z nich kulkustronicowy wyciąg-protokół. Pani świadek z uwagi na problemy ze wzrokiem protokołu owego nie mogła przeczytać. Podpis można uznać za wymuszony. Kobieta zmarła wkrótce po przesłuchaniu - nie potwierdzi zeznań, nie odwoła.
*
Ale dla prawników naszego złodziejskiego rządu wszystko jest ok.
*
Ps. cała ta dęta afera dwu wież to poniekąd prywatne starcie J.Kaczyńskiego z jego dalekim krewnym. Krewny chciał kasy za niezamówione projekty, prezes odmówił. Można potraktować to jak próbę wyłudzenia nienależnej kasy za niezamówioną usługę. Poszło o ok 50 tyś zł.
Nie wykorzystano w tej aferze wpływów politycznych, aparatu władzy, państwowych pieniędzy...
Nawet prorządowe media unikają podawania szczegółów - grają na emocjach
Nasz kraj i jego społeczeństwo potwornie przetrąciły dwa lewicowe totalitaryzmy XX wieku. Ich skutki dostrzegamy po dziś dzień.
Najpierw niemal 6 lat okupacji hitlerowskiej.
Świadomość lewicowości ruchu nazistowskiego była u nas latami celowo zacierana. Ale fakty są do sprawdzenia w kilka minut. Nazizm - to "narodowy socjalizm". NSDAP - "niemiecka narodowo socjalistyczna partia pracy". Kto ciekaw założeń - w pierwszym polskim wydaniu "mein kampf" jest jako załącznik/aneks program społeczno gospodarczy NSDAP. Skutki dla Polski? - ok 6 milionów ofiar. Koszta zniszczeń w wyniku tej okupacji podliczone na potrzeby żądań reparacyjnych to 6 bilionów złotych. Nazizm od stony gospodarczej był toksyczny także dla niemiec. Malo kto pamięta dziś że pod koniec lat 30-tych hitler wprowadził kartki na mięso, a szmugiel wędlin z polskiej części Śląska był powszechny.
Potem nastąpiło 45 lat tzw. "realnego socjalizmu"
Rządzili tu ludzie z sowieckiego nadania. Efekty ich rządów były mniej mordercze - zabito bezpośrednio "tylko" ok. 50-70 tyś ludzi. Ponadto zalegalizowano aborcję co pomijając kwestie moralne, etyczne i religijne spowodowało wyrwę demograficzną szacowaną na 1-1,2 miliona dzieci. Kraj zmagał się ze zniszczeniami wojennymi, ze ściągania należnych reparacji - zrezygnowano. Kraj ponosił horrendalne koszta opieki nad kalekami i sierotami. Komunistyczna gospodarka była kompletnie niewydolna. A niedobitki prywatnej niszczono. Po wsiach do lat 50-tych ściągano kontyngenty - jak za okupacji niemieckiej! Po śmierci stalina przyszły nieco lżejsze lata. Jednak skutkiem zahamowania możliwości rozwojowych była powszechna bieda i zacofanie przaktycznie w każdej dziedzinie życia. Po upadku komuny na pocz lat 90-tych nasze PKB per capita było 5-7 razy niższe niż w najbiedniejszych krajach europy zachodniej. Nasze przeciętne zarobki do dziś nie dogoniły greckich czy portugalskich. Można przytaczać inne parametry i porównywać z zachodem - średnią długość życia, średni wzrost nastolatków etc.
Na moją ocenę ustroju składają się setki wspomnień i obserwacji. Ale osoby urodzone później niż ja mogą wyrobić sobie własne zdanie - wystarczy sięgnąć do gazet z epoki - choć przechodziły cenzurę można się przekonać z jakimi absurdami zderzali się ludzie, czym żyli, w jakim syfie tkwili... Można sprawdzić ceny produktów, porównać z zarobkami. Można też położyć obok siebie gazety nasze oraz szwedzkie czy niemieckie... Albo obejrzeć auta produkowane po obu stronach żelaznej kurtyny. (słynny przykład z volkswagenem i wartburgiem).
Lewica post-PZPR-owska wracała do władzy jeszcze w latach 90-tych.
Kończyłem studia w okresie rządów koalizji SLD-PSL-UW. Perspektywy były tragiczne. Pracy dorywczej dla studentów ani normalnej pracy dla absolwentów nie było praktycznie żadnej. Bezrobocie oficjalnie sięgało 15-16% (było znacznie wyższe - wielu ludzi nie rejestrowało się nie widząc w tym żadnego sensu). Praktycznie każdą najmarniejszą posadę moi znajomi dostali "z polecenia". Z moich rowieśników kto mógł wyjeżdżał na zachód - do pracy na czarno. W latach 2001-2005 raz jeszcze do władzy dorwali się spadkobiercy PRL-u. rządziło SLD - sojusz lewicy demokratycznej. Wspomniam te lata z odrazą. Przed wejście do UE wygaszano całe gałęzi przemysłu - bezrobocie sięgnęło 20%, Po otwarciu rynków pracy w UE natychmiast wyjechało około 2 miliony ludzi - przeważnie młodych.
*
W Polsce przywykło się uważać poglądy prawicowe za coś z denfinicji złego a co najmnije podejrzanego.
Odwrócę pytanie: a czy ktoś inteligentny, normalny i uczciwy może mieć po tym wszystkim poglądy lewicowe!?
tak wiem, znam starą śpiewkę "to nie był prawdziwy socjalizm". Problem w tym że czytałem marksa i "bardziej prawdziwego" socjalizmu jakoś kompletnie nie chcę oglądać...
Wedle mojej oceny:
W Polsce po 1918-tym nie było i nie ma lewicy niepodległościowej.
Ruch lewicowy przez 70 lat nie wytworzył niczego wartościowego cywilizacyjnie.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL