Dzień niepodległości

DZIŚ UKRAINA OBCHODZI DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI. 

*

Jest to chwila w której trzeba zadać sobie pytanie o wyroki historii i hart ducha który się im przeciwstawia. Ten kraj i ten naród przetrwały burze które zdają się niemożliwe do przetrwania. 

Po pierwsze: 

Rusyfikacja - znacznie głębsza i o wiele dłuższa niż w naszym przypadku. 

Polacy mogli się przeciwstawić łatwiej - mieliśmy okrzepnięta kulturę wysoką w tym ogromny dorobek literacki. W dodatku nasz język znacząco różnił się od rosyjskiego, wyznawaliśmy inną religię, a nawet zapisywaliśmy swoje myśli innym alfabetem. 

Podczas nocy zaborów każdy Polak miał świadomość nienormalności tej sytuacji - pamięć o własnym państwie, o minionej potędze i dawnych zwycięstwach była absolutnie powszechna. To tworzyło "zasób niepodległościowy" - mocną podwalinę do oporu wobec germanizacji i rusyfikacji. 

Ukraina miała tego wszystkiego znacznie mniej. Elity ulegały polonizacji a potem rusyfikacji (Gogol i inni). Język dorobił się znaczącego piśmiennictwa dopiero w XIX wieku. Matejko czy Sienkiewicz działali legalnie ich proza oddziaływała na Polaków we wszystkich trzech zaborach. Tymczasem największy wieszcz Ukrainy – Taras Szewczenko był w swoim życiu chłopem pańszczyźnianym, oraz zmobilizowanym przymusowo carskim sołdatem. Tylko 11 lat swojego życia był człowiekiem wolnym i mógł cieszyć się swobodą twórczą.

Mimo to  dali radę przetrwać, zachowali swój język, stworzyli literaturę, zbudowali państwowość.

Po drugie:

Wiek XX zapisał się tragicznie w historii wielu narodów. Zaczął się od potwornych rzezi milionów Ormiań. Europę spustoszyła krwawa wojna. Potem przyszedł bolszewizm. Przypomnę - nas ta zaraza niszczyła przez 45 lat i pochłonęła ok 250 tyś Polaków. Ukraina była pod bolszewickim jarzmem przez 70 lat, liczba ofiar sięgnęła kilku milionów. Bolszewicy niszczyli tam całe klasy społeczne - dwukrotnie wybili większość ukraińskiej inteligencji. Wreszcie przyszła kolejna wojna - jeszcze bardziej niszczycielska. i kolejna komunistyczna okupacja.   My mieliśmy Palniry, Ponary, Katyń etc – tragiczna śmierć ok 40 tyś intelektualistów. Na Ukrainie wykończono kilkukrotnie więcej. U nas okres PRL-u przetrwał nawet katolicki uniwersytet. U nich doszło do bezpardonowej rzezi grekokatolickiego i prawosławnego duchowieństwa…  

Skutków całych dekad polityki wyniszczenia ani my ani Oni nie przezwyciężyliśmy do dziś.

Terraźniejszość? - widzę to tak.

rosja znów znalazła się na ścieżce imperialnej. Ukraina wydawała się łatwym celem. Jednak w mojej ocenie pomarańczowa rewolucja a potem majdan obudziły świadomość państwową i ducha obywatelskiego na tyle mocno że odparto pierwszą "miękką" fazę agresji, a potem zdołano przeciwstawić się pełnoskalowej wojnie prowadzonej przez znacznie silniejszego, zdeterminowanego przeciwnika. 

*

Oczywiście mamy poważne zaszłości historyczne - które wymagają uregulowania.

Mamy konflikty teraźniejsze (zboże techniczne etc.) - które też trzeba rozwiązać. 

*

Trzeba pamiętać jedno to nie jest wojna o Ukrainę. To jest wojna zagrażający wszystkim ziemiom które rosja uważa za własne. To jest także wojna cywilizacji – z jednej strony są zbrodniarze i barbarzyńcy z drugiej naród który podjął marsz na zachód i cieszy się poparciem (delikatnie mówiąc niewystarczającym…) ze strony narodów wolnego świata.

Z naszego punktu widzenia: Ukraina na majdanie zrzuciła kajdany w postaci mocno prorosyjskiej władzy. Ale nie zapominajmy też że Polska od co najmniej 2008 roku Polska toczy wojnę z rosją. W 2022 roku nastąpiło po prostu otwarcie kolejnego frontu. Wojna z zimnej stała się gorąca. Na szczęście dla nas toczymy ją obcymi rękami i na obcym terytorium. Zginęło kilku ochotników z Polski, daliśmy trochę pieniędzy.  Koszta? - no cóż - po pierwsze wojnie zawsze towarzyszy inflacja na skalę całego kontynentu - odczuwamy boleśnie jej skutki. Po drugie drenujemy budżet. Trochę.

Na pomoc Ukrainie wydajemy rocznie ok 1% PKB - to ok 40-50 miliardów zł to ogromna kwota którą można by znacznie lepiej spożytkować*. Ale efekt jest w mojej ocenie więcej niż zadowalający: wojska putina nie stoją na Bugu. Milion rosyjskich sołdatów spoczywa w piachu. Rosyjska machina wojenna poniosła straty niemożliwie do odrobienia. Rosyjska gospodarka rozsypuje się. Demografia - siadła. Odwieczny wróg Polski - stracił większość zębów.   

Zbrodnie wojenne tym razem popełniono w Buczy czy Mariupolu – a nie w Chełmie czy Rzeszowie. Doszło do nich setki kilometrów od naszych granic.

*

Czego w tym dniu życzyć Ukrainie i Ukraińcom? 

Po pierwsze szybkiego zakończenia wojny.

Po drugie - rewolucji godnościowej, podobnej do tej którą rozpoczęliśmy w ostatniej dekadzie. Wypalenia korupcji, skutecznego ścigania bandziorów, sprawnego aparatu państwowego, słowem budowy państwa które stanie się dobrym miejscem do życia.  Państwa którego ludzie będą CHCIELI bronić.  

 

____________________________________________________________________________________________--

*z drugiej strony około miliona Ukraińców pracuje w Polsce - często za niskie stawki i w zawodach realnie poprawiających nam stan gospodarki – per saldo to się opłaca. 

 

 

 

Image

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL