typowa do bólu zagrywka lewaków...

https://wyborcza.pl/7,75968,32403953,ministerstwo-nagradza-homofoba.html

w skrócie: autor tesktu zarzuca mi tzw. homofobię oraz - trochę rozmydlając wypowiedź - antysemityzm

Wieleee razy pisałem: jestem człowiekiem tolerancyjnym. Tolerancję wyprowadzam z wolnościowych przekonań w duchu dawnej UPR. Wprawdzie dla mnie seks analny jest czymś skrajnie obrzydliwym - ale dopuszczam myśl że dla kogoś może to być źródło szczęścia i samorealizacji - i nie wtrącam sie w to. Pisałem nie raz w tym kontekście - niech każdy szuka szczęścia po swojemu. Nie obchodzi mnie kto z kim sypia byle się wyszscy dobrze wyspali.

Uważam tylko że w szukaniu szczęścia własnego istnieje nieprzekraczalna granica jaką jest krzywda drugiego człowieka. Zwłaszcza krzywda dziecka. Z liczych ekscesów środowisk LGBT pozwoliłem sobie piętnować bluźnierstwa wobec mojej religii  (w zasadzie tylko niewielką część tych bluźnierstw) oraz pedofilię (też tylko niewielką część tych przypadków). Uważam że pedofilia i efebofilia to magines tego ruchu - problem widzę w zaprzeczaniu jego istnienia i frustrackich atakach na kazdego, kto o tym choćby wspomni.

Zasadniczo moja religia zakłada że tęczowi wylądują w piekle - ale jak to z tym tak do końca będzie - przekonamy się po tamtej stronie. 

Ergo: Są dziesiątki moich wypowiedzi i wywiadów w necie, są wpisy na blogach sięgające roku bodaj 2008 - nawet w tym artykule zacytowano wyłącznie tego typu stonowane wypowiedzi. Ostrzejszych wypowiedzi autor nie znalazł - choć cofnął się lata w stecz - bo po prostu takich nie ma.  Dla autora najwyraźniej każda najbardziej nawet uzasadniona krytyka to atak.  

Przypomnę: jak na razie to ja jestem atakowany. To mnie towarzystwo z tęczowymi barawmi awatarów wyp... z konwentu. Z imprezy mojego ruchu - w który zaangażony jestem na poważnie od 1996 roku - od czasów gdy oni nawet jeszcze się nie urodzili... Dodajmy sądząc z poziomu yntelektualnego tej ekipy napisałem więcej ksiązek niż oni przeczytali przez całe życie. 

Tymczasem: na mojej imprezie - DJW - "tęczowi" uczestnicy byli zawsze mile widziani. Podobnie - na Pyrkonie przychodzili na stoisko mojej fundacji ludzie ewidentnie nie heteronormatywni - gadaliśmy z nimi ja i mój kuzyn normalnie i po przyjacielsku. Niektórzy nawet wyrażali zdziwienie - bo słyszeli o mnie różne złe rzeczy.

Nigdzie w mojej prozie ani publicystyce nie ma ataków na to towarzystwo.

Fantastyka, fandom, listy dyskusyjne zawsze były dla twórców tego ruchu, dla mnie i moich przyjaciół platformą porozumienia - ponad podziałami. I wielka szkoda że młodsze pokolenie coraz częściej uważa inaczej. Przypomnę: na konwentach spotkali się Adam Hollanek - wysokiej rangi członak PZPR i Lech Jęczmyk - opozycjonista i ochroniarz księdza Popiełuszki.  

*

Kilka cytatów z artykułu? Zapnijcie pasy....

W grudniu, komentując samobójstwo syna jednej z posłanek, pisał: "krycie problemu pedofilii przez środowiska gejowskie uważam za patologię".

No boki zrywać. Czyli piętnowanie krycia pedofili to jakiś grzech? Nie śmiem podejrzewać że pan autor tekstu uważa inaczej... 

Albo: 

Pilipiukowi nie podoba się też upamiętnianie queerowych ofiar obozów koncentracyjnych, które trafiały tam na podstawie niesławnego artykułu 175 niemieckiego kodeksu karnego. "Budowa straszliwej martyrologii gejów w III Rzeszy byłaby śmieszna gdyby nie to, że dziś służy odcinaniu realnych profitów". 

zasadniczo jestem za upamiętnieniem wszystkich ofiar - moja proza jest jednoznaczym ostrym potępieniem nazizmu, hitlera i społeczeństwa niemiec jako wylęgarni tej brunatnej hydry. Ale patrząc realistycznie: geje byli chyba najmniej poszkodowaną grupą spośród prześladowych przez reżim hitlerowski! Na ponad milion trzysta tysięcy osób wysłanych do Auschwitz tych ok 130 skazanych z paragrafu 175 niemieckiego kodeksu karnego stanowiło zaniedbywalne 0,01 promila.

Po prostu nie podoba mi się gdy wymienia się ich jako ofiary a jednocześnie "zapomina" o Polakach których więziono tam co najmniej tysiąckrotnie więcej!!! (np. wypowiedzi Króla Karola https://www.wprost.pl/kraj/11915925/karol-iii-z-wizyta-w-polsce-magierowski-zwrocil-uwage-na-wypowiedz-krola.html ). 

Liczba ok 50 tyś represjonowanych w IIIRzeszy wyglada już poważniej (do obozów trafiło ok 5 tyś). - ale III Rzesza liczyła (bez terenów okupowanych) ok. 80 milionów ludzi. Ergo: nie negując oczywiście krzywdy gejów, uważam że przy wymienianiu grup ofiar, ich eksponowanie na drugim miejscu - zaraz za Żydami  - to ocierający się o absurd  fałsz hitoryczny!!! 

inny cytat: 

Pisarz od dawna głosi tezę, jakoby wśród osób homoseksualnych było więcej pedofili.

Nie ja twierdzę - tylko twarda statystyka wyroków sądowych. W Polsce w dekadzie 2009-2019 40% wyroków za pedofilię zapadło za czyny homoseksualne. Tymczasem gejów jest 1-2% populacji. Ergo: grupa 1-2% odpowiada za 40% przestępstw określonego typu. Twarde dane MSW wskazują na znaczącą nadreprezentację. Nie da się ich podważyć - można co najwyżej próbować zakrzyczeć. Na marginesie: Oficjalne wyniki dochodzenia w USA - tzw. John Jay Report wykazały że w wielkiej aferze pedofilskiej w USA chłopcy stanowili 80% ofiar. Ergo: mamy to czarno na białym... 

Nigdy nie twierdziłem że pedofilia jest w tych środowiskach "normą", ani że jest jakoś powszechna, ani nawet że stanowi jakiś znaczący procent - fakt że w Polsce skazano za 400 czynów (być może niektórych sprawców skazywano wielokrotnie) wskazuje ze nawet wśród gejów jest to margines. Nie rozumiem tylko czemu środowisko neguje istnienie tego marginesu zamiast go definitywnie wykopać na aut. 

Andrzej Pilipiuk, który zaatakował Dehnela, pisząc, że "to homocelebryta — jeden z arbitrów elegantiarum tego środowiska. Jego metody walki? Foch, donos, hejt…". Pisał też o „gejowskiej duszy" Dehnela, a całość podsumował: "Tacy są aktywiści LGBT i patrząc szerzej tęczowa lewica... Brak klasy, brak honoru, brak godności, brak wyobraźni, nieznajomość tradycji literackiej, a wreszcie — kompletny brak poczucia humoru".

Nie mam zielonego pojęcia co jest złego w określeniu "gejowska dusza" - i nie miałem intencji tym określeniem obrazić p. dehnela (choć prywatnie uważam go za wyjątkową szuję). Tu jest tekst źródłowy https://archiwum.pilipiuk.com/index.php/blog/5057-reakcja a wspomniany brak klasy i honoru p. dehnela  odnosił się do powszechnie znanego wydarzenia - mianowicie p. dehnel w wywiadzie pochwalił się jak to obrażony przez właściciela pizzeri zorganizował akcję wystawiania jego lokalowi FAŁSZYWYCH opinni. https://ksiazki.wp.pl/zyje-w-spoeczenstwie-nienawistnym-wywiad-z-jackiem-dehnelem-6145960224987265a  ja bym się do takich działań nie zniżył - bo uważam je za brak honoru, a chwalenie się podobnymi - to właśnie brak klasy, brak godności i chyba brak zdrowego poczucia obciachu... Powtórzę: obrażony pisarz zemścił się obmową. Słabiutkie to było panie dehnel... Totalna żenada... 

cytat ostani: 

Ministerialna nagroda dla homofobicznego pisarza, który dezawuuje upamiętnianie queerowych ofiar II światowej, a myślenie, że "antysemityzm to obciach, zło i grzech" nazywa "kalką", pokazuje, że rząd kontynuuje politykę społeczną swoich poprzedników.

Uroczo wyrwane z kontekstu - tu jest tekst źródłowy https://pch24.pl/andrzej-pilipiuk-lgbt-i-zydzi-od-skrajnej-niecheci-do-gremialnego-uwielbienia-tak-urabiano-opinie-publiczna wyrażam tam niepokój faktem że polityczna poprawność stworzyła święte krowy. Tekst jest z kwietnia 2024 - Izrael bombardował Gazę ile wlezie a liczby cywilnych fiar szacowano już wówczas na kilkadzieisąt tysięcy. W tym kontekście kulturowy zakaz jakiegokolwiek krytykowania Żydów można i trzeba było odczytywać jako szczególnie jaskrawy przykład cenzury. Stwierdziłęm fakt: myślimy pewną kalką która narzuca nam autoceznzurę. Uderzyłem w stół, niechcący i koncem łokcia. Nożyce woke odezwały się natychmiast...  

*

Antysemityzm? Ten tekst jest o tym jak geje uczą się od Żydów strategii w walce o tolerancję. Nie neguję mądrości Żydów i ich osiągnięć na polu legitymizacji społecznej swojej grupy. Wspominam jak Żydzi byli szykanowani w USA (mało kto o tym pamięta!). Zestawiłem sytuację dwu mniejszości które przeszły drogę od marginalizacji do afirmacji. 

*

jest w tym artykule tych kretynizmów więcej - ale życie jest za krótkie by cytowac i omawiać po kolei. 

*

Ergo: autor tekstu cholera wie dla czego uznał mnie ze wrrrroga swoich ziomali. Nie mając innego pomysłu jak ze mną walczyć postanowił przykleić mi łatkę nienawistnego homofoba, prześladowcy "wrażliwiego pisarza dehnela" i przy okazji nazisty - antysemity. W każdym razie - tyle z tego cudacznego i zakłamanego tekstu zrozumie przeciętny czytelnik wybiórczej...

Autor po wylaniu wiadra kłamstw i pomyj, oburza się też że ktoś taki jak ja dostał nagrodę z ministerstwa* - w domyśle zna zapewne wielu "pisarzy" których uważa za godniejszych wyróżnienia. 

*

Czy ta "lekcja" uczy nas czegoś nowego? NIE. Znów to samo - typowa do bólu strategia walki:  kłamstwa, pomówienia, lewicowe wygibasy intelektualne... Uderzenie we wrrrroga za wszelką cenę. Przy okazji lead tego artykulu będą mogli cytować inni atakujący w kolejnych latach... Skutki? no cóż - z wieści które dostałem "pod stołem" wynika że ta krecia robota jest bardzo skuteczna - lata kłamstw i opluskwiania dały tyle że dziś w Polsce jest co najmniej 5 dużych imprez branżowych na które nie jestem zapraszany - właśnie jako rzekomy homofob-nazista-antysemita. Były także fałszywe oskarżenia o prorosyjskość i banderyzm. Jakaś nawiedzona idiotka w recenzjach z Oka Jelenia imputowała mi nawet pedofilię... 

*

I chyba nie ja jeden jestem niemile widziany - zauważyłem że na nowe konwenty "stary fandom" jakoś ostanio mało jeździ.

*

Smutne o tyle że 51 wydanych książek mówi o mnie kompletnie co innego niż sugeruje medialny bełkot... 

Ale znów masa ludzi automatycznie łyknie te plewy i to nawet bez popitki...

*

Kampania wyborcza PO i potem kampania prezydencka trzaskowskiego pokazały tuskowi że obrzucanie wrrrrrogów błotem zwyczajnie się kalkuluje. Strategia goebelsa-michnika-ubrana-palikota daje realne korzyści polityczne. Własny elektorat jest tak zeświniony, że wybaczy i zaakceptuje najbrudniejsze chwyty... 

Lewica podchwyciła metodę. Jej cel, wyraźnie widoczny w ostatnich latach, to zawłaszczenie środowiska fanowskiego i wykastrowanie  w duchu politycznej poprawności polskiej fantastyki - literatury niepokornej, niepoprawnej, poszukującej, ostrzegającej przed totalitaryzmami, krzewiącej ducha wolności i wzajemnego poszanowania...  

Ludzie którzy mający gigantyczne pieniądze, życzliwość mediów i oparcie we władzy różnych szczebli sami nie umieli stworzyć niczego porównywalnego. A dziś uwłaszczają się na dziele budowanym przez 50 lat przez kolejne pokolenia pasjonatów**.  I przenoszą oborowe maniery oraz najgorszy możliwy polityczny syf w nasze środowisko.  

Smutne. 

 

________________________________________________________________________________________

*pierwsza nagroda państwowa po 30 latach cięzkiej pracy w sektorze kultury i opublikowaniu przeszło 70 książek... 

** pierwsza próba była chyba na pocz XXI wieku - na konwentach brylował wówczas niejaki wojciech orliński (czy jak tam się naprawdę nazywał) - w mojej ocenie drobna szuja. W tym okresie Agora wykupywała tytuły prasowe Prószyńskiego - może się mylę ale coś mi się zdaje że facet liczył na połknięcie także Nowej Fantastyki i chyba widział się na miejscu red. Macieja Parowskiego. Ja postrzegam go jak zwykłego krętacza... Ostrzegałem przed nim ludzi. 

p.s. panie wojciechu - do dobrego obyczaju prasowego należy że gdy redaktor oficjalnie zamawia artykuł naukowy u fachowca z danej dziedziny i tekst spełnia wymogi druku, to redakcja za artykuł płaci - niezależnie czy go publikuje czy nie...

Image

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL