straszliwie pokrzywdzeni celebryci

"Jestem darmozjadem". Taką emeryturę dostanie po 30 latach

Manuela Gretkowska - pańcia pisarka, autorka 30-tu książek płacze że praktycznie nie dostanie emerytury. Uważa że nie docenia się jej ogromnego wkładu w kulturę. Ok.

Łopatologicznie:  

Istnieją 3 drogi. 

a) płacimy ZUS (lub KRUS) i na starość dostajemy przynajmniej minimalne świadczenie 

b) nie płacimy ZUS i musimy sami o siebie zadbać

c) emerytura specjalna od rządu za szczególne zasługi o co próbują żebrać aktorzy i inni tacy.  

*

Czytam te jej żale i nie rozumiem.  

*

Pani Grektowska jest ode mnie 10 lat starsza. Debiutowała powieścią gdy miała 20  lat*. Później regularnie publikowała kolejne książki. Była też scenarzystką, redaktorką, stałą felietonistką kilku topowych czasopism.  Jej proza była szeroko recenzowana, reklamowana i wręcz nachalnie lansowana w środowiskach wiadomej gazety i pokrewnych. Nakładów nie znam - ale małe nie były - widywałem jej książki regularnie. Wśród wykształciuchów czytanie jej książek było modne. Każda premiera była dopieszczona przez media. 

*

Ja pierwszą książkę pod nazwiskiem wydałem mając lat 26 (po 5 latach szarpaniny). Moje artykuły to też była zawsze jakaś żałosna szarpanina, pisałem i chodziłęm po redakcjach - by dorobić choć kilka groszy... Mojej prozy nie chciały recenzować nawet czasopisma branżowe. Na reklamę nie było funduszy. Promocji też nie było.  Zacząłem grubo później niż ona, na starcie zostałem bez żadnej pomocy, Ergo: gdy ja zarabiałem na poziomie połowy najniższej krajowej ta pani już regularnie inkasowała gruuube tysiące złotych - jesli nie dzieisątki tysięcy - miesięcznie. Żyła w kompletnie innej rzeczywistości finansowej. Miała ogromne dochody i tym samym niebagatelne środki na ewentualne inwestycje... 

*

Staram się nikomu nie zazdrościć dochodów. Moje życie to praca i ciułanie... Kredyty, spłacanie, kolejne kredyty...  Literacko? Mozolne budowanie nakładów.  Mozolne poszerzanie grupy czytelników. Bez reklamy, promocji, recenzji w wysokonakładowych gazetach etc. Po prostu: staram się pisać najlepiej jak tylko umiem i liczę że ludzie będą sobie wzajemnie polecali moje książki... Jakoś to działa. 

Nigdy nie skupiłem nawet 1% takiego zainteresowania mediów. Nigdy nie przeprowadzono ze mną wywiadów dla gazet o zasięgu ogólnopolskim. W telewizji wystąpiłem 4 razy w życiu i tylko raz był do program poświęcony mi osobiście. (spartolony niemożebnie przez prowadzących którzy praktycznie NIC z mojej prozy nie  czytali...).

*

Trochę sobie narzekam. Czasami. Tak odrobinę. Problem widzę głównie w tym że nie dawano mi szansy rozwoju - tam gdzie się pojawiła choćby minimalna łapałem ją zębami i pazurami...

Coś osiągnąłem - dobijając się tego w krwawym trudzie...  Pod wiatr.  Mój wkład w kulturę? dobre pytanie... Chyba jakiś tam jest. 

*

Skoro ona taka "straszliwie skrzywdzona" to może i ja powinienem bardziej narzekać? 

 

________________________________________________________________________

* Ergo: skoro ja pierwszą książkę wydałem mając lat 27 to ta pani ma nade mną 17 lat przewagi. 

 

 

Image

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL