Rocznica tzw. Rzezi Wołyńskiej. (i znów niedziela - jak wtedy). Powiem tyle: Sprawę bardzo zaniedbano. Zaniedbano po naszej stronie, wyparto po stronie ukraińskiej. Konflikt się tlił. W Polsce środowiska kresowe walczyły o pamięć, na Ukrainie rozwijał się państwowy kult UPA i jej dowódców. Od lat była to zadra w naszych stosunkach. Teraz wokół zadry rozwija się gangrena.
*
Udzielając napadniętej Ukrainie pomocy wyciągnęliśmy pierwsi rękę – jak wiele razy w naszej historii. Nie sformułowaliśmy wówczas żadnych postulatów, żadnych warunków, nie zadaliśmy pieniędzy ani innych zabezpieczeń. Po prostu pomogliśmy. Z polskich jednostek na front trafiło około setki czołgów, zestawy przeciwlotnicze, tony innego sprzętu. Jesteśmy krajem i społeczeństwem nadal stosunkowo biednym – na dorobku. Odstajemy od zachodu – zarobki o połowę niższe, braki mieszkaniowe, masa ludzi zadłużona po uszy, deficyt budżetowy hula. Ale pomogliśmy. Przyjęliśmy dwa miliony (!) uchodźców. Wydaliśmy tylko w pierwszym roku wojny równowartość ok. 4% naszego PKB. Byliśmy też adwokatem spraw ukraińskich na forach NATO i UE. Przypomnę: Niemcy w pierwszych dniach odmówili jakiejkolwiek pomocy przekonani że podbój Ukrainy przez rosję jest już przesądzony.
*
Napadnięty naród potrzebował konsolidacji wokół symboli. Byliśmy przez te 4 lata wojny świadkami działań szokujących. Odwołania do tradycji i symboliki kolaboracyjnych oddziałów Waffen-SS. Odwołania do postaci odrażających (i skompromitowanych) – w rodzaju Petro olijnyka („Enej”) Dmytro kłaczkiwskiego czy Romana szuchewycza.
Przypomnę pro forma że zanim zabrano się za Polaków ukraińska policja pomocnicza (jej członkowie zasili potem masowo szeregi UPA) brała czynny udział w wymordowaniu ok 600 tyś żydów z Wołynia i Galicji. Jednostki SS-Galitzien pacyfikowały polskie i białoruskie wioski. Lekarze z Przemyśla, Chełma i Lublina (bo tam trafiali ranni Ukraińcy prosto z frontu) wiele mogliby opowiedzieć o tatuażach które widzieli. I nie jest to rosyjska propaganda robiąca w Ukrainy państwo „nazistowskie” tylko smutne fakty. Ktoś tam nie zrozumiał że dla wszystkich ludów cywilizowanych odwołania do hitlera, ideologiei faszystowskich/nazistowskich i formacji kolaborujących z III rzeszą są jednoznacznie dyskwalifikujące.
*
Zamiast gestów dobrej woli ze strony władz Ukrainy mieliśmy uniki i działania których po prostu nie jesteśmy w stanie zaakceptować. Nawet w obliczu realnego zagrożenia ze strony Rosji.
*
Rosyjska propaganda i agentura wpływu oczywiście podsyca nastroje. Czekam jednak na pojawienie się nowych zdjęć – bo jestem pewien że Rosjanie w archiwach NKWD mają ich jeszcze całe pliki… I czekają na odpowiedni moment. Isriebitelnyje bataliony NKWD wykonywały dokumentację zbrodni UPA – (a zapewne także zbrodni własnych które mogli przypisać upowcom).
*
Walkę o pamięć przegraliśmy. Przy niemałym udziale „polskich” władz. Owszem prezydenci Kuczma i Poroszenko składali oficjalne przeprosiny (ten ostatni w naszym Sejmie) – ale za tymi gestami nie poszły za nimi żadne realne działania. Patrząc szerzej – przegraliśmy ją nie tylko z Ukrainą. Niemcy coraz śmielej starają się przerzucić odium swoich zbrodni na inne narody – w tym na nas… Rosja i Białoruś w ogóle negują zbrodniczość reżimu stalinowskiego – ostatnio znów pojawiło się negowanie Katynia jako zbrodni rosyjskiej.
*
Oczekiwania? Nie formułowaliśmy nowych – nasze postulaty ukraińskie kręgi decyzyjne znały od lat. Góra urodziła mysz – z ok 600 koniecznych ekshumacji odbyły się dwie.
*
Co dalej? Dobre pytanie. Trwająca wojna nie została jeszcze wygrana przez żadną ze stron. Rosja robi bokami – ale Rosjanie są do tego przyzwyczajeni. I raczej nie mają możliwości buntu. Ukraina stawia opór wyłącznie dzięki gigantycznej pomocy z zachodu i USA. Ta pomoc może się skończyć w każdej chwili – bo niestety jest rozkradana na masową skalę. Ukraińcy nie zdołali nie tylko wyplenić niewyobrażalnej korupcji swoich elit, ale nawet nie są w stanie tego jakoś zamaskować. Wszędzie, także w Polsce, mówi się też o wygaszeniu lub poważnym ograniczeniu pomocy dla uchodźców z Ukrainy.
*
Poznałem w życiu garść Ukraińców. Wszyscy byli w porządku… Czy zatem jest nadzieja? Wymagało by to przebudowy myślenia ich eilit i kręgów decyzyjnych. Być może całkowitej wymiany tych ludzi. Na razie Ukraina przegrywa walkę najważniejszą – walkę o przyszłość, walkę o swoje miejsce wśród narodów wolnego świata.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL