wieść niesie że marta lempart wzięła ślub z jakąś kobietą w jednym z krajów europy zachodniej.
Jako człowiek zasadniczo życzliwy - życzę obu paniom wieloletniego szczęśliwego pożycia - z dala od nietolerancyjnej "katolicko-faszystowskiej" Polski ;) Ona będzie szczęśliwa i my będziemy szczęśliwi nie musząc znosić jej obecności. Ale pewnie wróci do kraju...
*
Analizuję na chłodno.:
W mojej ocenie jest to osoba nawet jak na standardy polskiej lewicy wyjątkowo wulgarna i wyjątkowo nikczemna. Ale patrząc szerzej - przez pryzmat teorii spiskowych i inżynierii społecznej.
Postawmy sobie pytanie: Czy to co robi to autentyczne zaangażowanie, czy element gry jakichś służb?
Rzymska zasada mówi: Is fecit, cui prodest - winny jest ten kto odnosi korzyść.
Kto zaptem najbardziej skorzystał na jej działaniach? "Prawica" (kaczyści) oraz Kościół i środowiska pro-life.
*
Od razu zastrzegam - absolutnie nie czepiam się jej wyglądu - który (podobnie jak w przypadku p.Wellman) jest jak przypuszczam jest efektem ciężkiej przewlekłej choroby.
*
Wypowiedzi tej kobiety były w mojej ocenie skrajnie wulgarne, prymitywne i agresywne. Występując jako przedstawicielka lewicy de facto kompromitowała te środowiska. Pokazała że lewak = CHAM. Fakt że lewica nie odcięła się od niej, nie starała się o utemperowanie jej wypowiedzi, uderzył rykoszetem - "pokaż nam swoich przyjaciół...".
*
Jej zacietrzewienie w wulgarnym promowaniu aborcji na życzenie pokazało zbydlęcenie tych środowisk. O ile kwestia zakazu aborcji eugenicznej mogła zaniepokoić normalne kobiety, o tyle eskalacja żądań budziła już tylko odrazę. Dodajmy - jej kumpela domagała się aborcji na życzenie ...do 9-tego miesiąca ciąży! - co przerażone liberalne media starały się jednak przemilczeć.
Ergo: postawa lempart mocno skompromitowała środowiska proaborcyjne - które raczej starają się stonować dyskusję, pozycjonować jako tzw. "głos rozsądku" i prezentujące "podejście naukowe".
Co najmniej trzy ohydne prowokacje w wykonaniu jej zwolenniczek na terenie placówek dla dzieci niepełnosprawnych umysłowo też powinny ludzi otrzeźwić, (media mocno przemilczały - ale da się znaleźć). "siostrzyce” postawiły się w ten sposób poza jakimikolwiek normami społecznymi.
Zadeklarowanych lewaczek to nie odstraszy – ale tnie bazę społeczną w środowiskach umiarkowanie lewicowych. Po prostu – ktoś w miarę wrażliwy nie lubi chamstwa.
*
Reakcja społeczeństwa na wysrywy „siostrzyc” jest dość oczywista. Konsolidacja i opór. Po pierwsze powstało zdefiniowane zagrożenie, ataki na kościoły etc. zmobilizowały katolików. Po drugie nastąpił wzrost sympatii do środowisk antyaborcyjnych. Ich oddziaływanie na społeczeństwo wzrosło - po prostu: argumentacji ludzi spokojnych kulturalnych chętniej się słucha... Chamów się nie słucha. Agresywnymi chamami normalny człowiek gardzi. A ich „argumenty” wywrzaskiwane z bluzgiem trafić mogą do marginesu który takiego języka używa na co dzień. (wbrew pozorom to niestety spora grupa – margines społeczny mamy szeroki – czasem są to ludzie dobrze ubrani i dobrze zarabiający).
*
Lesbijski ślub, samo deklarowanie się jako lesbijka - znów - uderza w środowiska lesbijek - tych normalniejszych, które przeważnie budują obraz swojej grupy jako swego rodzaju awangardy i elity, kobiet szczególnie delikatnych i wrażliwych, artystek, działaczek kultury, osób walczących z niesłuszną dyskryminacją etc. etc. Na ich tle p. lempart wygląda i działa jak rozjuszona mamucica wpuszczona do składu porcelany.
*
krótkotrwała mobilizacja "błyskawic" spowodowała w wielu przypadkach opowiedzenie się po stornie zła. Pokazała ludziom ile gówna mamy w społeczeństwie, pokazał co drzemie w głowach wielu ludzi z którymi łączą nas rozmaite interakcje. Pozwoliło ewangelicznie odsiać ziarna od plew. Ostrzegło nas kto mieszka za ścianą.
I z drugiej strony – w pierwszych dniach protestów błyskawice wisiały na szybach i balkonach wielu mieszkań w Krakowie. Nikt tych szyn nie wybijał – ale tak jak się pojawiły – momentalnie poznikały. Efekt podobny jak z wiecami KOD. Do protestu przyłączyli się ludzie „umiarkowani” – przekonani że dzieje się coś złego. Poszli na wiece – zobaczyli bydło i więcej już nie przyszli. Zostało tylko „twarde jądro”.
Potencjalna baza społeczna została utracona.
Ergo: kierownictwo swoimi działaniami – świadomie albo nie – spowodowało samoograniczenie spontanicznego ruchu.
*
Ostatnia kwestia - pula śmierci. Lempart zorganizowała nielegalne wielotysięczne demonstracje akurat w chwili gdy epidemia covid-19 nabierała tempa. prawdopodobnie na tych spędach zaraziła się p.wellman (jak wspomniała - ledwo przeżyła). Zastanawia mnie jednak do ilu domów zaraza trafia w ten właśnie sposób - przywleczona przez uczestniczki wieców "błyskawic". Jest wyraźna korelacja dat. Wysyp wieców i dwa do trzech tygodni później wyraźna "górka" - kilkadziesiąt tysięcy zachorowań/kilka tyś zgonów. Dla mnie sprawa jest dość oczywista i sprawą powinna zająć się prokuratura.
I znów zadajmy sobie pytanie: Ile uczestniczek tego ruchu dziś żyje ze świadomością (lub wypierając świadomość) że same sprowadziły śmierć na swoich rodziców lub dziadków?
*
W mojej ocenie możliwości są trzy:
a) działania lempart to cyniczna ale skuteczna gra służb i speców o inżynierii społecznej - gra na przegrzanie i kompromitację ruchu - mająca przynieść skutek dokładnie odwrotny od tego deklarowanego przez przywódczynię.
b) działania lempart były efektem gry służb (niemieckich?) faktycznie dążących do legalizacji w Polsce aborcji - ale plan wziął w łeb z powodu błędnego wyboru "trybunki ludowej".
c) działania lempart to skutek choroby umysłowej na podłożu choroby tarczycy.
Ewentualnie wariant b/c - zmanipulowano osobę chorą umysłowo i nakłoniono do odergania pewnej roli - nie przewidziano jednak "wkładu własnego" - rażącego deficytu inteligencji i totalnego braku kultury osobistej...

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL