Nasza noblistka kończy karierę literacką (przynajmniej tak deklaruje) powód? prozaiczny - w tym paskudnym kraju zamieszkałym przez ledwo piśmiennych troglodytów nie opłaca się pisać książek. No bo wiecie - rozumiecie - jest z tym kupa roboty a wydawca nie płaci adekwatnie* do wtopionego wysiłku etc. etc.
Poza tym - panią od dawna uwierało jak straszliwy motłoch czyta jej książki.
*
Oczywiście - sa zawody w których zarabia się znacznie lepiej. Ba, są zawody w których zarobić można tak dobrze, że nawet literacka nagroda nobla (ok 4 miliony zł) to pikuś... Np. można wziąć 17 milionów złotych dotacji na 4-osobową firmę "produkującą" grę komputerową.
*
Po przeczytaniu takiego wpisu od razu widzę że daleko mi do literackiej pierwszej ligi...
1) "dziadowskie stawki" wypłacane za napisane powieści są dla mnie źródłem szczęścia i jeszcze uważam że za nie całkiem godnie mi się żyje. (pewnie dla tego że nie zakosztowałem prawdziwych luksusów to i nie mam skali porównawczej...)
2) nie przeszkadza mi kompletnie że czyta mnie jakieś pospólstwo - bo sam jestem mentalnym wsiokiem, pochodzę z blokowiska, bimber smakuje mi lepiej niż wiskaz wiskhy, gęba wykręca mi się na sam widok kawioru, a ten "plebs" którego rajcują moje książki to tacy sami jak ja i w dodatku moi najlepsi przyjaciele. Od razu uspokoję panię Olgę - jestem prostakiem i burakiem ale na szczeście nie czytuję** jej książek, ani nawet nie znam nikogo kto by czytał - może spać spokojnie.
3) nie dostałem nigdy dotacji - ale nagroda ministerialna po 30 latach pracy (w kwocie jakichś nikłych promili od tych 17 milionów) była dla mnie źródłem głębokiego szczęścia - przynajmniej dopuki wszystkiego nie przehulałem na jakieś wydania albumów, ferie z dziećmi czy budowę muzeum...
*
Pani Tokarczuk życzę wszlakiej pomyślności na ścieżkach nowej kariery***.
Szczególnie życzę sukcesów finansowych adekwatnych do jej oczekiwań ;)
*
Wam drodzy Czytelnicy też życzę - niech MOC będzie z Waszymi portfelami ;)
___________________________________________________________________________________________
* myślę że przeciętny nakład sprzedany każdej nowej książki tej pani to nie mniej niż 200-250 tyś egz. Ta liczba razy powiedzmy razy 5-6 zł/egz... faktycznie dziadostwo - toprzecież nawet na rols-royce'a nie starczy...
**przyznaję się - kedyś próbowałem dwie, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem że tak cierpi z tego powodu... Już nie będę. I resztę motłochu lojalnie ostrzegam żeby nie krzywdzili pisarki czytając jej książki...
*** raczej nie będzie to jednak kariera w branży komputerowej - bo gra przez nią współtworzona miała być gotowa na koniec ropku 2023, mamy już połowę 2026 a tu ani widu ani słychu...

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL