Mam 52 lata.
Większa część mojego życia to harówka i ciułanie a od wielkiego dzwonu jakaś drobna inwestycja.
Zaczynałem od zera w biednym kraju. Wchodziłem na rynek pracy w okresie gdy celowo dewastowano gospodarkę a bezrobocie szybowało do 20-22%.
Zazwyczaj najbardziej narzekają lenie i nieudacznicy. Z reguły nie warto ich słuchać - jest dość oczywiste że nie poradzili by sobie w żadnym kraju i w żadnym systemie.
*
Nie jestem uważany ani za lenia ani za nieudacznika.
*
Widzę ile czasu musiałem poświęcić na prozaiczne i przyziemne zarabianie pieniędzy.
Patrzę szerzej - na przestrzeni ostatnich 3 pokoleń moja rodzina poświeciła gigantyczną energię nie do budowania, tworzenia, dorabiania się ale tylko po to żeby jakoś przetrwać. Musieliśmy biec aby nie upaść. Odtwarzaliśmy zasoby utracone w wyniku obu wojen.
*
Jad długo można biec do utraty tchu?
Jak taka szarpanina zubaża i skraca życie?
*
Reparacje? TAK.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL