W Polsce mamy wolność słowa - i cieszymy się tym luksusem. (czasem ponad miarę).
Możemy mówić co zechcemy.
W konflikcie wokół strefy Gazy możemy być po stronie Żydów - i nazywać hamasowców mordercami i terrorystami.
Możemy stanąć w obronie Palestyńczyków i zwyzywać Żydów od ludobójców i odwetowców.
Możemy uznać że jedni warci drugich i zignorować ten konflikt - niech się debile mordują...
*
Na zachodzie choć za antysemityzm nadal są przewidziane poważne kary realia życia już uległy fundamentalnej zmianie.
Tam po prostu MUSISZ być po stronie brodatych dziadów z hamasu.
A jeśli trzymasz stronę Żydów masz trzy możliwości:
a) trzymasz mordę na kłódkę i nie piszesz o tym na mediach społecznościowych
b) pracujący/studiujący z tobą muzułmanie nasmarują donos do urzędasów którzy szybko i skutecznie przypieką ci boczków za islamofobię.
c) pracujący/studiujący z tobą muzułmanie szepną słówko na dzielnicy i dostaniesz wpierdol od wyrywnych śniadolicych oprychów.
*
Obecność muzułmanów sama w sobie odbiera nam wolność.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL