Po 1990-tym roku daliśmy rosji i rosjanom ogromny kredyt zaufania.
Nie powiem - były i z ich strony gesty jakby dobrej woli - np. odtajniono część archiwów.
Dokonano ekshumacji w Katyniu i kilku innych miejscach. (po mojemu spaprano te ekshumacje niemożebnie).
Podchodziliśmy życzliwie zarówno do ruskich handlujących na bazarach, jak i do odwiedzających nas naukowców.
Rosyjscy pisarze bywali też regularnie na konwentach miłośników fantastyki a ich proza była w Polsce tłumaczona i wydawana.
I czytana,
*
Ergo: była szansa by po 400 latach ułożyć sobie wreszcie normalne stosunki.
By zobaczyć w nich nie odwiecznego wroga ale naród podobny do naszego - choć straszliwie skopany przez komunizm, teraz z trudem wstający na nogi.
Być może była szansa na prawdziwą przyjaźń i współpracę opartą na uczciwych dobrosąsiedzkich zasadach.
Osobiście tę szansę zniszczyli i pogrzebali.
Szkoda. Wielka szkoda.
*
Odnośnie wojen czeczeńskich - oceniam chłodno - Czeczeńcy to dla mnie bandyci.
Dopuszczam myśl że rosjanie mieli w tym przypadku rację.
Ale agresja na Gruzję pokazała prawdziwą twarz rosji i rosjan.
Lech Kaczyński celnie wypunktował to w swoim przemówieniu na wiecu w Tbilisi.
I to był moment w którym było już jasne: nie mamy wspólnej przyszłości. Mamy dwie różne przyszłości.
Bucza, Irpień, Mariupol - to już tylko zrzucanie kolejnych masek.
*
Liczyć na normalizację stosunków dziś może tylko agent albo kompletny idiota.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL