Posłanka PO/KO nazwała koalicyjną koleżankę k***ą. Przyznam nawet wśród naszych totalnie schamiałych "elit' - jest to pewne novum. Teraz twierdzi, że wpis to efekt błędu urządzenia - słownik w komórce przerobił "kurę" na "k***ę". Khm... wydaje mi się że słownik tu nie zawinił - bo działa raczej dokładnie odwrotnie... A pani poseł nie pierwszy raz udowadnia że jej miejsce jest nie na politycznych salonach tylko przy zamiataniu ulic...
*
Oczywiście: z kontekstu wynika że chodziło o kurę bez głowy która miota się po podwórku. Myślę że to tzw. feudowska pomyłka.
*
Deficyty kulturalne ludzi tuska to temat rzeka. A jak się na codzień myśli nienawistnymi wulgaryzmami - to one osiadają na człowieku zaczynają wciskać się do języka którego używa...

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL