jak to działa - albo i nie działa

https://blaskonline.pl/rutkowski-ujawnia-kulisy-sprawy-kolodziejczaka-mowi-tez-o-dobrym-sercu/

 

wiele lat temu rozmawiałem z czytelnikiem który jak się chwalił był pracowinkiem kancelarii sejmu. Powiedział mi coś takiego*: 

Najważniejsze osoby w państwie mają czynną i bierną ochronę kontrwywiadowczą. tj. służby są w pobliżu sprawdzają rutynowo całe otoczenie prezydenta, premiera i jeszcze innych osób "najważnieszych" oraz ich rodzin**.

Gdyby natomiast takich vip-ów coś zaniepokiło - mogą dodatkowo zlecić np. sprawdzenie kim jest dziadek chłopaka zalecającego się do córki prezydenta. 

 

Osoby ważne ale nie najważniejsze - jak posłowie, senatorowie etc maja tzw bierną ochornę kontrwywiadowczą - tj. obejmując funkcję dostają kartkę z numerem telefonu - gdzie w razie niepokojącej sytuacji  mogą zadzwonić i służby im sprawdzą: kto się koło nich kręci, kto mieszka za ścianą, kto im naprawia auto w osiedlowym warsztacie etc.   

 

Fakt - rozmawiałem z tym człoweikiem ok. 20 lat temu - coś się mogło pozmieniać - może obecnie to nie jest kartka z numerem tylko adres e-mail - ale zasada działania ochrony zapewne jest taka sama lub podobna. Może z uwagi na toczacą się wojnę więcej osób ma ochronę rozszerzoną? to są szczegóły trzeciorzędne. 

*

Zakładam że p.Kołodziejczak taką kartkę/numer/meil dostał. 

Ergo: Po pierwsze jako wiceminister powinien zadzwonić żeby mu sprawdzili kim są panie które chce zatrudnić w swoim biurze. A w chwili gdy - jak twierdzi - padł ofiarą szantażu - nie musiał dzwonić po żadnego Rutkowskiego tylko od razu tam-gdzie-trzeba*** żeby z pańciami szybko i konkretnie zrobiono-to-co-trzeba.  

***

A może się mylę? Zwróccie uwagę - była podobna afera. Senator Piesiewicz (senator podkreślmy Platformy Obywatelskiej) poznał dwie panie które jak sądził były prostytutkami, ale które okazały się podstawione (albo zwerbowane). Pańcie nagrały to i owo - konkretnie jak senator w zaciszu domowym przebiera się w kobiece łaszki i prawdopodobnie zażywa kokainę (on twierdził że było to lekarstwo na katar)(jakie niby?). Następnie nagraniem szantażował go gangsetr - Szymon P. ksywa "Niemiec". Senator był przekonany że jest to człowiek służb - ale nie bardzo wiedział jakich ani co gorsza czyich.

Sam Szymon P. jakiś czas później wypłynął w bardzo "ciekawych" okolicznościach - podczas zadym pod krzyżem wiosną 2010 roku dowodził bojówkami które na oczach biernej policji i straży miejskiej katowały modlących się i pikietujących ludzi.  

 *

Ergo: Jeśli twierdzenia p.Kołodziejczaka o szantażu są przwdziwe - być może padł ofiarą wewnątrzpartyjnej czystki. W tej sytuacji - może bał się zadzwonić "tam-gdzie-trzeba" i poprosił o pomoc p.Rutkowskiego? 

Nie przesądzam. 

 

________________________________________________________________________________________

* nie są to sprawy tajne ani poufne - po prostu mało kto o tym wie.

** pamiętacie amber-gold? tuska ostrzeżono że jego syn pracuje dla oszusta.

***to z powieści w Władymira Wojnowicza ;) 

Image

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL