https://dorzeczy.pl/swiat/806340/skandal-korupcyjny-na-ukrainie-sluzby-zatrzymaly-tokaruka.html
mówimy: Ukrainia - myślimy: korupcja. To skojarzenie nasuwa się nam automatycznie :(
Widziemy wyraźnie patologie - po pierwsze nieuczciwość licznej grupy cwaniaków którzy np. w Polsce pobierali 500+ na swoje dzieci, choć ich rodziny przebywały na Ukrainie lub zgoła dalej na zachodzie. (20-50 tyś przypadków). -Po drugie swoje dokładają bogaci ukraińscy oligarchowie którzy kupują w Polsce firmy, luksusowe mieszkania, oraz rozbijają się samochodami z najwyższej półki. Po trzecie nie widizmy sensu wysyłania np. pomocy żywnościowej w sytuacji gdy przez granicę wjeżdża do nas tanie ukraińskie zboże. Po czwarte - świat jest naprawdę mały - wyroby oznakowane jako pomoc humanitarna wysłane na Ukrainę pojawiają się na bazarach w Afryce i na bliskim Wschodzie...
W Chełmie i ogólnie na scianie wschodnij panuje głęboka niechęć do Ukrainców, szczególnie tych z Wołynia - ludzie uważają że zachodnie obłasti Ukrainy to terytorium bezpieczne i nie widzą powodów by mieszkańcom tantych stron w jakikolwiek sposób pomagać. (dodajmy że w Chełmie osiadło sporo kresowiaków - często w biografiach ich rodzin znajdziemy epizody rzeźi wołyńskiej).
Swoje dokłada też propanda rosyjska - która dba by świat wiedział natychmiast o każdym potknięciu ukraińskich władz - prawdziwym i domniemianym.
Ergo: złodziejstwo, cwaniactwo, korupcja, niespełnione oczekwania polityczne i społeczne, oraz idąca w ślad za tym coraz gorsza opinia wyrządzają szkody niepowetowane. Ukraina która obiektywnie patrząc bankrutuje skutkiem wprowadzenia gospodarki wojennej traci szanse pozyskania znaczącej pomocy nie tylko z Polski ale i z wielu innych krajów. Masa ludzi którzy w chwili wybuchu wojny wpłacali pieniądze na pomoc Ukrainie szybko przestała to robić. Ci którzy nadal pomagają - kontaktują się z organizacjami jakoś tam sobie znanymi - zaufanymi, lub pomagają konkretnym rodzinom - ludziom których znają osobiście.
*
A teraz popatrzmy na Polskę. W sejmie i senacie zasiadają ludzie oskarżeni i naprawdę grube przestępstwa - nietykalni dzięki immunitetom i POlitycznym przyjaźniom, bezkarni skutkiem usłużności sędziów... Świat patrzy i wyciąga wnioski. O ile oskarżenia o faszyzację życia, czy brak praworzadności to oczywisty pic na wodę i rytualne zaklęcia eurokratów o tyle zakup jachtów z pieniędzy KPO, sprawy łapówek w ważnym szpitalu, afera pol-nordu, etc. etc. - to wszystko jest tam na bieżaco analizowane i może odbić się nam bolesną czkawką i to w najmniej spodziewanym momencie... Żlodzieje i łapówkarze na najwyższych urzedach w państwie, ostatentacyjne łamanie prawa przez kolalicję rzadzącą - to WIDAĆ. Zepsutą opinię będziemy odbudowywać latami i dekadami...
Drugę kwestią jest aktywna polityka wizerunkowa - a dokładniej rzecz biorąc jej brak. Istnieją wpływowe środowiska które forsownie dorabiją nam gebę antysemitów i współsprawców shoach. Nie odpowiadamy na to ani w sferze kultury, ani ścigając oszczerców... Na froncie wizerunkowym przegrywamy. Chwilowo nie jest to szczególnie groźne - ale w chwili gdy putin zajmie republiki nadbałtyckie albo stanie na linii Bugu może są nagle okazać że tam na zachodzie nikt nie chce nam pomóc.
*
Na zakończenie popatrzmy jeszcze na nasz Kościół, Była afera pedofilska - nie jakaś wielka afera, aferka rzekłbym. Mocno naciagając fakty można stwierdzić że mieliśmy na przestrzeni kilku dekad może kilkunastu księży którzy faktycznie pofiglowali z nieletnimi i niepełnoletnimi. Nazywa się ich umównie "pedofilami" choć większość spraw dotyczyła czynów efebofilskich - figlowano z mlodszymi nastolatkami. Zdecydowana większość sprawców była orientacji homoseksualnej - o czym się jakoś dziwnie nie mówi. Nieliczni z tej parszywej bandy byli faktycznie kryci przez swoich biskupów. (wyroki zapadły w bodaj 4 przypadkach). Ale media nadmuchały marginalny problem jak balonik. A efekty wizerunkowe są dla kościoła katastrofalne.
A przecież wystarczyło w porę "pójść na ostro". Winnych potraktować bez litości i sentymentów - z buta. Wywalenie ze stanu kapłańskiego z podaniem do wiadomości wiernych kogo i za co się wywala, oraz przekazanie wszelkich pomocnych informacji organom ścigania.
Ale zaniedbano też drugą stornę medalu. Wiele "faktów prasowych" okaząło się dętych. Oszczerców należało bez litości puścić z torbami. Nie zrobiono NIC.
*
Czy to Państwo, czy urząd czy organizacja - zasada jest ta sama: trzymać fason,
pilnować swoich kadr, bez litości wypalać zgiliznę, ale też ostro i bezwzględnie
bronić się przed oszczerczymi atakami.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL