Jeszcze w uzupełnieniu - przywykliśmy patrzeć na eko-czubków jak na bandę uciazliwych kretynów.
Moim zdaniem to błąd - ich wpływ na rzeczywistośc w ktorej żyjemy niestety rośnie.
Przykład RFN gdzie "zieloni" zyskali realny wpływ polityczny pokazuje że z tą hołotą trzeba ostro i krótko.
*
Już żyjemy w świecie gdzie w imię "ekologicznych" kocopałów władza na każdym kroku utrudnia nam życie.
Już nie wolno palić chwastów czy gałęzi na własnej działce (!!!)
Już nie wolno w Krakowie (i szeregu innych miast) napalić drewnem w kominku.
Lada moment nie bedzie wolno wywalić do śmieci podartej koszuli czy spodni.
Za rogiem czają się drastyczne podwyżki cen energii i ogrzewania.
Już wybrzmiewają w przestrzeni publicznej postulaty zakazu używania samochdów spalinowych czy budowy domków jednorodzinnych.
*
Zarazem - nie słychać jakoś by organizacje zielonych debili robiły cokolwiek na rzecz faktycznej ochrony przyrody czy klimatu.
Nie widziałem kolesi w zielonych kubraczkach sadzących drzewka w parku czy lasy na nieużytkach.
Nie słyszałem też żadnych postulatów wprowadzenia kontroli jakości szmelcu płynącego do nas z Chin.
*
Gówniarstwo mówi nam jak mamy żyć.
Nikt z nich nie zapyta ile drzew posadzilem własnymi rękami...

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL