Wszyscy którzy podczas okupacji liczyli że po wojnie zbrodniarze nazistowscy zostaną surowo ukarani srodze się zawiedli. Alianci zachodni nie przykładali większej wagi do osądzenia zbrodni hitlerowskich. Dziesiątki tysięcy SS-manów uniknęły jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nieco lepiej było w PRL i ZSRR.
W przypadku procesów załogi Auschwitz – Niemcy sądzeni w ZSRR w większości zostali straceni. Sądzeni w Polsce z reguły zadyndali na szubienicach lub skończyli w więzieniach. Sądzeni w RFN dostali kilkuletnie wyroki i w większości wyszli grubo przed terminem.
*
Stangl „zasłużony” w Sobiborze, później komendant Treblinki po wojnie siedział w obozie internowania, bez większego problemu wydostał się z niego, wyjechał początkowo do Damaszku – później dołączyła do niego rodzina. Następnie pracował w przedstawicielstwie niemieckiej firmy w Brazylii – nie ukrywając się. Aresztowano go po latach i odesłano do RFN – ale przed sądem nie stanął, zmarł na zawał czekając na odwlekany proces…
Jego podkomendny SS-man Suchomel odsiedział kilka lat, wyszedł z więzienia i spokojnie dożył starości. W latach 70-tych zrealizowano film dokumentalny „co u pana słychać” – dziennikarze odwiedzili kilku ważnych zbrodniarzy którzy osądzeni po wojnie odsiedzieli wyroki i wyszli na wolność.
*
Łącznie po wojnie Polsce osądzono około 5'000 niemców i folksdojczów, w tym skazano na śmierć i powieszono około 200 zbrodniarzy hitlerowskich.
Nie jak nakazywałaby by logika i sprawidliwośc 200 tysięcy a zaledwie 200 sztuk. (To i tak więcej niż w RFN gdzie skazano na śmierć 143 sztuk i nie wszystkie wyorki wykonano).
*
A teraz będzie coś naprawdę dziwnego:
Po wojnie przed polskimi sądami stawali schwytani upowcy. Sądy generalnie nie cackały się. Wydano i wykonano na nich około 500 wyroków śmierci. Dodajmy: w Polsce nie sądzono upowców odpowiedzialnych za najcięższe zbrodnie na Polakach. Tych z Wołynia – sądzono w ZSRR (a de facto najczęściej zabijano w miejscu schwytania lub wykańczano bez sądu).
*
Na terenie Polski w granicach z 1945-tego całe siły UPA mogły liczyć nie więcej niż 5 tyś ludzi (bardziej prawdopodobna liczba to 2-2,5 tysiąca).
Powieszono zatem ok. 20% wszystkich "polskich" upowców. (chyba że wieszano też Ukraińców niewygodnych dla władzy któym przyklejono jako zarzut przynależność do UPA?).
Ergo: władza PRL-u najwyraźniej uważała upowców za wrogów znacznie groźniejszych niż hitlerowcy…
*
Powtórzmy: niemcy zamordowali około 6 milonów obywateli II RP: ok. 3 miliony Polaków i ok. 3 miliony polskich Żydów.
Za to zainkasowali 200 wyroków śmierci.
Upowcy zamordowali 120-200 tyś Polaków. Mordowali też Żydów na Kresach ale nie mam danych.
ich ukaraniem zajęło się NKWD i "sądy" ZSRR. Nie słyszałem by sprawcy zbrodni wołyńskiej schwytani w ZSRR byli przekazywani i sądzeni w PRL-u.
*
Ilu Polaków zamordowali upowcy w granicach późniejszego PRL-u? Zapewne nie więcej niż kilkanaście tysięcy.
Za to zainkasowali 500 wyroków śmierci.
*
Za kilkasnaście tyś ofiar dostali 2,5 razy więcej wyroków KS niż szwaby za 6 milionów ofiar.
Tu wysiada jakakolwiek logika.
*
ZAPYTUJĘ HISTORYKÓW: DLACZEGO OSZCZĘDZONO NIEMCÓW-NAZISTÓW?

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL