https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-zapowiedz-wicepremiera-po-serii-atakow-w-szkolach-jeszcze-dz,nId,23555505
szkoła kiedyś przekazywała użytecznę wiedzę i stanowiła okno na świat.
te funkcja zanikła po II wojnie św. - za komuny wszyscy umieli czytac i pisac, po wsiach były biblioteki i kioski z gazetami, niemal każdy miał radio,
(potem TV i internet). Mam dziwne wrażenie że więcej mądrych rzeczy dowiedziałem się z czytanych ksiązek a nie z lekcji w szkole.
Ba, był nawet taki czas gdy szkołę uwazałem ze główną przeszkodę w tym by czytać więcej... marnowała mi strasznie duzo czasu.
*
szkoła kiedyś wychowywała - no cóż wiele było rodzin dysfunkcyjnych, masa patologii i alkoholizmu...
(akurat bydła z którym chodziłem nie wychowała... - ale to chyba były beznadziejne przypadki)
Jednak minister łybacka zwolniła belfrów z obowiązku wychowywania.
*
szkoła kiedyś stanowiła bezpieczną* przechowalnię dzieci na czas gdy rodzice byli w pracy.
obecnie też już tak nie jest...
*
Ergo - szkoła dziś: nie poszerza horyzontów, nie uczy, nie wychowuje, nie zapewnia bezpieczeństwa.
Demoralizuje, wypacza psychikę, naraża na kontakty z bydłem, naraża na utratę zdrowia lub życia.
Nie formatuje by być dobrym człowiekiem, patriotą i produktywnym obywatelem.
Więc po jaką cholerę nasze dzieci mają obowiązek tam chodzić?
________________________________________________________________________________________________
*pozdrawiam w tym miejscu panią od polskiego która nie zareagowała w żaden sposób jak na jej lekcji (na lekcji!!!) dostałem w twarz od klasowego troglodyty. z drugiej strony poza kilkukrotnym pobiciem nie odniosłem poważnieszych urazów fizycznych. Choć nadal strasznie żal mi mojej książki którą "koledzy" podarli i wrzucili do kibla... Odkupiłem po latach dzięki allegro - ale żal pozostał.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL