https://www.fronda.pl/a/Wspolwina-Polakow-za-Holocaust-Obrzydliwa-wystawa-w-Berlinie,245251.html
bycie niemcem jest jak twardy narokotyk
daje euforię, ale samo w sobie jest ohydne moralnie, także dla samych niemców.
(nie widzę innego wytłumaczenia dla prób podzielenia się własną winą z innymi narodami)
w dodatku co chwila znajdują się ludzie którzy też chcą poczuć się niemcami - choć odrobinę, choć na 5 minut...
By zdobyć "działkę" gotowi są wyprzedawać najcenniejsze rodzinne pamiątki, gotowi są popełnić każdą podłóść, gotowi się totalnie zeszmacić.
*
pamiętam lata 80-te i 90-te.
królował kompot - świństwo gotowane ze słomy makowej błyskawicznie wyniszczające fizycznie i psychicznie.
(gorszy jest chyba tylko rosyjski krokodyl). kompociarza było widać i czuć z daleka. ludzie omijali ich łukiem.
początkujący kompociarze znali "zaawansowanych" adeptów - widzieli do jakiego stanu doprowadza ta używka.
wiedzieli też jaki jest ostracyzm społeczny wobec tej grupy. Mimo to pokusa była silniejsza.
*
szmalcownictwo? nie ukrywajmy - było. Stanowiło margnes marginesu.
najczęściej upawiali je folksdojcze - to była ich przepustka do stania się niemcami.

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL