Polska w 1939tym nie miała szans. Funkcjonowaliśmy we wrogim otoczeniu. niemcy i sowieci - to oczywiste. Nienawidzili nas Litwini - cóż - był ogromny konflikt interesów np. odbiliśmy im Wilno. mieliśmy kosę z Czechosłowacją - wyrwali nam Zaolzie. Zbudowanie antyhitlerowskiego sojuszu na osi Kowno-Warszawa-Praga było niewykonalne. Rumunia i Węgry były wprzęgnięte w niemiecki plan mitteleuropy. Choć formalnie nie mogliśmy być sojusznikami - ale udzielili nam pewnej pomocy.
Okupacja sowiecka i hitlerowska spowodowały aktywizację wroga wewnętrznego: "Polscy" litwini odegrali bardzo ponurą rolę tworząc listy proskrypcyjne i mordując Polaków (oraz Żydów). Ukraińcy - w II RP traktowani często bardzo podle i stanowiący ludność drugiej kategorii - poczuli okazję do odwetu. Wołyń - to pewna kulminacja wzajemnej niechęci. Pamiętamy jednak także o ich kolaboracji z hitlerowcami, o ukraińskich odziałach waffen-ss i wielu innych niechlubnych kartach. Żydzi - pod okupacją niemiecką mieli równo przechlapane, ale problem leżał chyba tylko w tym, że hitler nie miał dla nich żadnej oferty. Bo na Kresach natychmiast poszli na masową kolaborację w sowietami. i to dwa razy - w latach 1939-41 a potem po 1944-tym.
*
Oczywiście te problemy nie wzięły się z niczego - konflikty narastały przez lata. Pisałem już nie raz: Polska dla mniejszości narodowych nie była matką a co najwyżej złą macochą... to się zemściło.
*
Czy mogło być inaczej? Obecna wojna rosyjsko-ukraińska to diametralnie odmienny scenariusz. Napadnięta Ukraina ma życzliwych sąsiadów. Wszystkie kraje Europy środkowo wschodniej (nawet tradycyjnie wrogie Ukrainie Węgry) natychmiast otworzyły granice przed rzeką uchodźców. Można było odesłać kobiety, dzieci, starców etc - w bezpieczne miejsce. Udzieliliśmy pomocy humanitarnej i w postaci sprzętu wojskowego. Na pewno ta odczuwalna życzliwość miała znaczenie w pierwszych dniach konfliktu - sama świadomość że nie pozostali sami na placu boju podnosiła morale stawiających opór...
*
Scenariusze przyszłe? gdyby przyszło do rozgromienia Ukrainy i obrony Polski przed Rosją moim zdaniem grozi nam częściowe powtórzenie scenariusza z 1939-tego. nie mamy tzw. głębi strategicznej. za plecami mamy nienawidzących nas i zbaltowanych z rosją niemców. Co więcej grozi nam cios w plecy – niemcy nigdy nie pogodzili z utratą Śląska i Pomorza (być może też Wielkopolski). Wkroczą by „zabezpieczyć” te tereny. Jedynym liczącym się sojusznikiem będą zapewne Ukraińcy przebywający na naszym terytorium (jak w 1920-tym). Na pomoc z USA specjalnie bym nie liczył. republiki nadbałtyckie będą miały swoje własne problemy...

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL