Jest taka książka...
*
W Polsce pozycja ta została baaaaaaaardzo doceniona. W necie masa recenzji, autorka dostała prestiżową nagrodę literacką i nominację do kolejnej.
Reportaż - bo tak się nam przedstawia tę publikację - poruszył masę ludzi. Dali temu wyraz w dziesiątkach recenzji.
Książka zasadniczo opisuje tragedię tytułowego bohatera. Dzieciaka z indiańskiej/eskimoskiej rodziny który trafił do jednej ze szkół rezydencjalnych.
I przeżył gehennę.
*
Byłem ciekaw jak to demaskatorskie dzieło przyjęto w Kanadzie. Grzebnąłem i ...przecieram oczy.
W Kanadzie w ogóle się ta pozycją nie przejęto gdyż choć wydana 6 lat temu ...do dziś nie została przełożona na angielski. (!!!)
Postanowiłem doczytać coś o bohaterze. Angielskojęzyczny net po prostu milczy, Znalazłem kilka zdjęć - różnią się między sobą mocno i szczerze mówiąc niektóre wyglądają na wytwór A.I. Natrafiłem natomiast na informację (dobre pytanie czy prawdziwą - hejterów nie brakuje) że jest to ....postać fikcyjna - "symboliczna" wykreowana przez autorkę na porzeby książki.
*
Pojawia się oczywiste pytanie:
autorka przebywając w Kanadzie jak twierdzi dotarła do autentycznych ofiar tego systemu i spisała prawdziwe relacje.
Czy rzeczywiście głównym bohaterem uczyniła postać zmyśloną? czy to tylko hejt?
*
Nie neguję - nadużycia zapewne były. Skoro przegięcia były w domach dziecka w PRL-u, to tym bardziej mogły się przytrafić u anglosasów. Dla kolonizatorów indianie stanowili podobny "problem" jak żydzi dla hitlera... Nie wykluczam bicia, głodzienia, zmuszania do pracy, a nawet wykorzystywania seksualnego. Skoro w latach 80-tych potrafiono karać w polskiej szkole dzieciaki gadające ze sobą po kaszubsku - to równie prawdopodobne wydaje mi się karanie indian za mówienie po indiańsku. Tak było. Pytanie czy wszędzie, pytanie jak się to zmieniało w różnych okresach.
*
Chciałbym poznać prawdziwe liczby, statystyki, oraz prawdziwe, wiarygodne relacje ofiar.
A może są też pamiętniki wychowanków i nauczycieli?
*
Powtórzę tezę: zasadniczo jestem za misją cywilizacyjną białego człowieka, uznaję prymat kultury europejskiej nad kulturą autochotonów - ale uważam że nauczycieli należało wysłać do plemion. Tak jak misjonarzy.
*
A teraz liczby - dziwaczne - i z Wikipedii (powiedzmy szczerze: żródło mało wiarygodne...)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Szkoły_z_internatem_dla_dzieci_rdzennych_mieszkańców_Kanady
zatem: przez szkoły rezydencjalne przeszło 150 tyś dzieci w tym znarło 6 tyś - ale dane są niepełne.
(autorka kreśli obraz niemal jakiegoś holocaustu...).
khm... zważywszy że system fukcjonował przez ok. 130 lat, a szkół było kilkadziesiąt to musiały być bardzo małe szkoły.
Indian czystej krwi w kanadzie jest obecnie około miliona i liczba ta jest dość stabilna. W okresach wcześniejszych było ich więcej.
Ergo: albo 150 tyś dzieci przez 130 lat to bzdura, albo może trafiały tam tylko dzieciaki z rodzin które uznano za patologiczne?
6 tyś zgonów to także totalna bzdura - pisałem już o tym - była to epoka przed antybiotykami. Epidemie orały ostro.
Gwałtowna depopulacja indian - mało odpornych na europejskie patogeny (oraz rozpijanych a czasem mordowanych przez osadników) jest faktem.
Uwierzyłbym nawet w 150 tyś zgonów dzieci w szkołach przez pierwsze sto lat - ale to co wypisuje wikipedia jest wyssane z palca.
*
Szkieletów w domniemanych zbiorowych mogiłach nadal nie znaleziono...
Nie, nie da się całkowicie zatrzeć śladów zbiorowego pochowku, ani śladów licznych pochówków pojedynczych.
Każdy archeolog obejrzy warstwy i powie że coś tu było ruszane/grzebane etc. po wybraniu kości w glebie zostają tłuszczowoski i inne slady biologiczne.
Te groby zapewne są - ale gdzie indziej.
*
Gratulując Autorce sukcesu wydawniczo-towarzysko-finansowego jednocześnie zachęcam do napisania drugiej części - o tragedii dzieci lapońskich w identyczny sposób potraktowanych przez tych wspaniałych demokratycznych Szwedów. Szwecja tzw. ojczyzna praw człowieka (ha ha ha) leży blisko, materiał zebrać będzie łatwo. A jak przypuszczam skala krzywd jest porównywalna. I działo się to do końca lat 70-tych. nie XIX wieku tylko XX wieku.
*
ps.
wbrew twwiwrdzeniom autorki papież przeprosił - grubo ponad dekadę przed publikacją. analogicznych przeprosin ze strony kościołów potestanckich jakoś nikt się nie domaga...

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL