27 śmierci

Jest taka książka...

Joanna Gierak-Onoszko

"27 śmierci Tonego Obeda". 

*

W Polsce pozycja ta została baaaaaaaardzo doceniona. W necie masa recenzji, autorka dostała prestiżową nagrodę literacką i nominację do kolejnej.

Reportaż - bo tak się nam przedstawia tę publikację - poruszył masę ludzi.  Dali temu wyraz w dziesiątkach recenzji.

Książka zasadniczo opisuje tragedię tytułowego bohatera. Dzieciaka z indiańskiej/eskimoskiej rodziny który trafił do jednej ze szkół rezydencjalnych. 

I przeżył gehennę. 

*

Byłem ciekaw jak to demaskatorskie dzieło przyjęto w Kanadzie. Grzebnąłem i ...przecieram oczy. 

W Kanadzie w ogóle się ta pozycją nie przejęto gdyż choć wydana 6 lat temu ...do dziś nie została przełożona na angielski. (!!!)

Postanowiłem doczytać coś o bohaterze.  Angielskojęzyczny net po prostu milczy, Znalazłem kilka zdjęć - różnią się między sobą mocno i szczerze mówiąc niektóre wyglądają na wytwór A.I. Natrafiłem natomiast na informację (dobre pytanie czy prawdziwą - hejterów nie brakuje)  że jest to ....postać fikcyjna - "symboliczna" wykreowana przez autorkę na porzeby książki.  

*

Pojawia się oczywiste pytanie:

autorka przebywając w Kanadzie jak twierdzi dotarła do autentycznych ofiar tego systemu i spisała prawdziwe relacje.

Czy rzeczywiście głównym bohaterem  uczyniła postać zmyśloną? czy to tylko hejt? 

*

Nie neguję - nadużycia zapewne były. Skoro przegięcia były w domach dziecka w PRL-u, to tym bardziej mogły się przytrafić u anglosasów. Dla kolonizatorów indianie stanowili podobny "problem" jak żydzi dla hitlera... Nie wykluczam bicia, głodzienia, zmuszania do pracy, a nawet wykorzystywania seksualnego. Skoro w latach 80-tych potrafiono karać w polskiej szkole dzieciaki gadające ze sobą po kaszubsku - to równie prawdopodobne wydaje mi się karanie indian za mówienie po indiańsku. Tak było. Pytanie czy wszędzie, pytanie jak się to zmieniało w różnych okresach. 

*

Chciałbym poznać prawdziwe liczby, statystyki, oraz prawdziwe, wiarygodne relacje ofiar.  

A może są też pamiętniki wychowanków i nauczycieli? 

*

Powtórzę tezę: zasadniczo jestem za misją cywilizacyjną białego człowieka, uznaję prymat kultury europejskiej nad kulturą autochotonów - ale uważam że nauczycieli należało wysłać do plemion.  Tak jak misjonarzy. 

*

A teraz liczby - dziwaczne - i z Wikipedii (powiedzmy szczerze: żródło mało wiarygodne...)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Szkoły_z_internatem_dla_dzieci_rdzennych_mieszkańców_Kanady

zatem: przez szkoły rezydencjalne przeszło 150 tyś dzieci w tym znarło 6 tyś - ale dane są niepełne. 

(autorka kreśli obraz niemal jakiegoś holocaustu...).

khm... zważywszy że system fukcjonował przez ok. 130 lat, a szkół było kilkadziesiąt to musiały być bardzo małe szkoły. 

Indian czystej krwi w kanadzie jest obecnie około miliona i liczba ta jest dość stabilna. W okresach wcześniejszych było ich więcej.  

Ergo: albo 150 tyś dzieci  przez 130 lat to bzdura, albo może trafiały tam tylko dzieciaki z rodzin które uznano za patologiczne?

6 tyś zgonów to także totalna bzdura - pisałem już o tym - była to epoka przed antybiotykami. Epidemie orały ostro. 

Gwałtowna depopulacja indian - mało odpornych na europejskie patogeny (oraz rozpijanych a czasem mordowanych przez osadników) jest faktem. 

Uwierzyłbym nawet w 150 tyś zgonów dzieci w szkołach przez pierwsze sto lat - ale to co wypisuje wikipedia jest wyssane z palca. 

*

Szkieletów w domniemanych zbiorowych mogiłach nadal nie znaleziono...

Nie, nie da się całkowicie zatrzeć śladów zbiorowego pochowku, ani śladów licznych pochówków pojedynczych. 

Każdy archeolog obejrzy warstwy i powie że coś tu było ruszane/grzebane etc. po wybraniu kości w glebie zostają tłuszczowoski i inne slady biologiczne. 

Te groby zapewne są - ale gdzie indziej.  

*

Gratulując Autorce sukcesu wydawniczo-towarzysko-finansowego jednocześnie zachęcam do napisania drugiej części - o tragedii dzieci lapońskich w identyczny sposób potraktowanych przez tych wspaniałych demokratycznych Szwedów. Szwecja tzw. ojczyzna praw człowieka (ha ha ha)  leży blisko, materiał zebrać będzie łatwo. A jak przypuszczam skala krzywd jest porównywalna. I działo się to do końca lat 70-tych. nie XIX wieku tylko XX wieku. 

*

ps.

wbrew twwiwrdzeniom autorki papież przeprosił - grubo ponad dekadę przed publikacją. analogicznych przeprosin ze strony kościołów potestanckich jakoś nikt się nie domaga...  

Image

© 2024 Andrzej Pilipiuk | Wszystkie prawa zastrzezone| Realizacja: AS DIGITAL