BLOG

wedrowycz banner1

Pochować Lenina?

https://menway.interia.pl/historia/news-czy-lenin-zostanie-wreszcie-pochowany,nId,2614197?hkt=exclusiveStandalone-1#iwa_source=bloczek_poczta

 

Ja bym raczej spalił...

*

Podczas budowy pierwszego mauzoleum robotnicy uszkodzili rurę z szambem. Był mróz, zamaskowali to, zamarzło. Al wiosną puściło i fekalia zalały mauzoleum. Jeden z uwięzionych heirarchów prawosławnych skomentował to słowami: "jakie relikwie - takie namaszczenie"

Rocznica...

Mamy kolejną rocznicę powstania warszawskiego. W necie oczywiście rytualna wymiana bluzgów… Od postawy „powstanie było świętością absolutną” po knajackie plucie i powielanie kłamstw rodem z głębokiego PRL… Jak widzę to ja:

Po pierwsze: Powstanie wybuchło bo sowieci za pośrednictwem radia „Kościuszko” wzywali do walki obiecując zarazem wszelką pomoc ze strony nacierającej Armii Czerwonej.

Po drugie: Wcześniej - przy wyzwalaniu Wilna, Lwowa i Lublina sowieci współpracowali z AK i była to dobra owocna współpraca - dająca bardzo dobre wyniki. (potem dopiero naszych partyzantów wyłapywało NKWD).

Po trzecie: sowiecka armia i towarzyszące jej oddziały LWP od marca do lipca 1944 zajęły ogromną połać kraju – od późniejszej granicy na Bugu po przedpola Stolicy. Ofensywa była dla niemców miażdżąca, znaczna część rozbitych oddziałów była wycofywana przez Warszawę. Widać było oznaki totalnej klęski i kompletniej demoralizcji…

DOWÓDZTWO POWSTANIA ZOSTAŁO PRZEZ SOWIETÓW CYNICZNIE OKŁAMANE.

Po czwarte: ludność cywilna Warszawy została wymordowana przez Niemców i ich przydupasów przy całkowitej bierności aliantów i sowieckiego sojusznika. Nie przeprowadzono nawet tak elementarnych operacji jak bombardowanie warszawskiego węzła kolejowego by utrudnić dyslokację wojsk niemieckich. Nie bombardowano koszar, terenów zajętych przez niemców etc.

GŁÓWNYM ZBRODNIARZEM MORDUJĄCYM WARSZAWIAKÓW BYLI NIEMCY. JEDNAK ZNACZNA CZĘŚC ODIUM TEJ ZBRODNI SPADA NA SOWIETÓW, A TROCHE I NA ALIANTÓW. 

Nie, nie można się było poddać po kilku dniach walk. Los ludności Woli wskazywał że nie było szans rozejścia się do domów, że nie było już odwrotu, nie było szans normalnej kapitulacji.

Gdyby powstanie nie wybuchło zapewne niewiele by to zmieniło. Niemcy planowali przekształcenie Warszawy w twierdzę – co gwarantowało zniszczenie miasta. (casus Wrocławia czy Kostrzyna).

Gdyby powstanie otrzymało choć część deklarowanej prez ruskich pomocy potrwało by dwa tygodnie i zakończyło by się spektakularnym zwycięstwem - jak "Operacja Ostra Brama" w Wilnie. .Gdyby sowieci nie postrzymali berlingowców przed kolejnymi desantami też Warszawa zostałaby zajęta w połowie sierpnia.  

Wymordowanie znacznej części mieszkańców w razie braku powstania też wydaje się przesądzone. Na warszawiaków czekały już od miesięcy gigantyczne komory gazowe KL Warschau pod dworcem Warszawa Zachodnia i krematoria polowe w lasku na Kole. Przypomnę - w 1945 roku na terenie dawnego KL Gęsiówka znaleziono trupy zagazowane w piwnicach oraz ogromne zasoby niewykorzystanych puszek z cyklonem B machina śmierci była szykowana. 

Latem 1944 III Rzesz była już ugodzona śmiertelnie. Stalin wstrzymał ofensywę na 6 miesięcy - pozwaljąc by niemcy wymordowali cywilów w Warszawie. Jednocześnie ta zwłoka dała niemcom czas nie tylko na na totalne zniszczenie Warszawy. Dała im też czas na reorganizację armii, dozbrojenie, dopossażenie i przygotowanie dalszej obrony - co oznaczło śmierć dodatkowych setek tysięcy sowieckich żołnierzy. 

Powstanie Warszawskie prawdopodbnie uratowało europę zachodnią przed sowiecką okupacją - gdyby nie 6 miesięcy "postoju" ofensywa sowiecka zatrzymała by się w Hiszpanii...  

O braku oferty

Generalnie w równy start nie wierzę i sądzę że jest to nie do przeprowadzenia.  Jjednak patrzę na czasy przedwojenne - wyłapywano najzdolniejsze dzieciaki ze wsi i małych miasteczek. Były np. szkoły wojskowe zapewniające miejsce w bursie, wikt i opierunek.

Brakuje prostych programów w rodzaju - selekcjonujemy 1000 najzdolniejszych dzieciaków z rocznika i coś z nimi robimy.  Dla wybranych - dobra szkoła, stypendium, dodatkowe kursy, udział w wykładach uniwersyteckich - coś ten deseń. (w II RP w powszechnych testach na inteligencję wyłapali np. Stanisława Lema).

Niemcy prowadzą takie programy w rumunii (czytałem o tym) selekcja kandydatów, sponsorowana nauka w niemieckojęzycznej średniej szkole technicznej i wiza pracownicza do niemiec - wyławiają sobie przyszłe kadry fachowe z innego narodu.

W Polsce po 1989-tym zabrakło podobnych pomysłów. Efekty? Ogromny potencjał został zmarnowany. Masa zdolnych jednostek nie widząc dla siebie szansy w naszym kraju wybrała emigrację. 

*

Poradziłem sobie bez stypendiów naukowych, twórczych czy socjalnych. Nie poradziłbym sobie gdyby nie kilku życzliwych krewnych i znajomych którzy co jakiś czas dawali mi cynk że jest fucha za kilka stówek (tj. setek tyś starych zł). Nic na stałe, ale podratowanie budżetu.

Stypendium twórcze dla młodych literatów cholernie by się wtedy przydało. Ale takich nie było. A jakby były to i tak pewnie bym się nie załapał. 

Gdy zdałem maturę w 1993 roku na absolwentów czy to szkół srednich czy studiów nikt nie czekał. Gospodarka się zwijała - zduszona opresyjnym systemem podatkowym a częsciowo celowo niszczona na polecenie UE (czyli głównie firm niemieckich czyszczących sobie przedpole).  Efekty społeczne były straszne - przede wszystkim konserwacja u koryta komuchów, którzy mając fuchę obozowych kapo tylko zmienii opaski na rękawach. Wcześniej pilnowali nas na polecenie Moskwy, potem na Polecenie brukseli. 

Nie zapominajmy że na lewicę głosowali ludzie którzy się po 1989-tym nie odnaleźli albo nie było dla nich żadnej oferty albo dostali od nowego systemu kooopa. I że było tych ludzi bardzo wielu. To bardzo smutne historie - był fachowiec, robił cuda na obrabiarkach, dostawał premie, awanse, uścisk ręki dyrektora, wczasy dla dzieci i paczkę na święta. Ale zamknęli fabrykę. I dwadzieścia innych. Z miesiąca na miesiąc człowiek wcześniej ceniony i szanowany stał się nikim. każdy z nas ma takich wśród znajomych w rodzinie bliższej i dalszej.

Dla nich kapitalizm oznaczał zagrożenie śmiertelne. Lewica wykorzystywała ten strach by dalej rządzić swoimi ofiarami...

*

Dziś lewicy już w zasadzie nie ma - skompromitowała się, zdechła, wymarła. Młoda lewica to margines społeczny. Lewicowy elektorat zręcznie podkupił PiS. dał trochę podwyżek, dał 500+, obiecal ochłapy dla wsi i wybranych grup zawodowych. 

Ale na młodych absolwentów nadal nikt nie czeka. Dla masy ludzi nie ma żadnej oferty. 

Być może pakiet ustaw o małej przedsiębiorczości coś zmieni. A może jest już za poźno...  

Foch nieprzepracowany

Zrobiłem tego lata 4 tyś km. przez Szwecję i Norwegię. to była wycieczka typu "skandynawia jednopiętorowa" (parafrazując tytuła Ilfa i Pietrowa). Patrzyłem jak się ludziom żyje. W stolicach, w miastach, w miasteczkach.

Towarzyszący mi kumpel zwrócił uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze demografia: Szwecja ma ciut ponad 8 milionów mieszkańców. to mniej więcej 4 razy mniej niż Polska. Jeśli chodzi o bogactwa naturalne - kuso. trochę żelaza w Laponii, trochę miedzi w Dalarnie. Od strony żywnościowej - nienadzwyczajnie - gleby marne (Smalandia to dobry przykład...) okres wegetacji krótki.

Potencjał gospodarczy Polski jest 3-4-5 razy wyższy. Ale to oni mają 4-5-6 razy lepsze zarobki. to oni zima pakują dzieci w samoloty by spędziły ferie w Hiszpanii.

Szwecja w latach 20-tych była biedniejsza niż Polska - a przypomnę że nasz kraj borykał się z katastrofalnymi zniszczeniami po I wojnie św.

*

TEORETYCZNIE TO SZWEDZI POWINNI PRZYJEŻDŻAĆ DO PRACY W POLSCE.  

*

dociekam przyczyn. Znajduję główną - czas komuny. 45 lat kiedy świat się rozwijał a my dreptaliśmy w miejscu. Znajduję drugą przyczynę: czas postkomuny - kiedy to przy aplauzie "naszych" władz staliśmy się niemiecką kolonią i zapleczem surowcowo-demograficznym IV Rzeszy. Trzecia przyczyna to nasze własne lenistwo i bałaganiarstwo.

Problem w tym że ta trzecia przyczyna nie jest nam przyrodzona ale została indukowania. Mamy bardzo mało przykładów pozytywnych - ze ktoś miał pomysł, zrealizował, rozwinął, jest kimś. Za to na każdym kroku mamy przykłady: ktoś miał pomysł, spróbował i malowniczo dostał w łeb.

Będzie o tym szerzej poniżej.

*

Owszem - z opresyjności komuny zdałem sobie sprawę około roku 1984-5 ale przypomnę: urodziłem się w 1974-tym. W zrozumieniu otaczającej mnie rzeczywistości i tak wyprzedziłem znacząco moich rówieśników.

Mając 11 lat zaplanowałem że zostanę pisarzem. W tym także znacząco wyprzedziłem rówieśników. większość w wielu lat 15-tu nie miała pojęcia jaki zawód wybrać, znaczący odsetek nie wiedział tego nawet wieku lat 19-tu - po maturze.

swoja drogą to zabawne mój krewny - obecnie lat 93 w wieku lat 11 zaczął po lekcjach chodzić na naukę do wojsławickich szewców.

mając lat 16 w chwili wybuchu wojny był w stanie utrzymać się z szycia butów...

ergo: i ja i On zaczęliśmy wcześnie naukę zawodu i mieliśmy sprecyzowane plany.

*

Mój nieprzepracowany foch na rzeczywistość ma szerokie i złożone przyczyny. Podstawowa: skutkiem zaszłości historycznych przez całe życie znajduję się nie w tym miejscu w którym powinienem. Dziś mając przyzwoite dochody i wykonując prestiżowy zawód - nadal znajduję się nie w tym miejscu w którym powinienem.

jestem pisarzem a nie np. doktorem archeologii.

Po prostu mam focha bo zachowuję świadomość krzywdy. Zarazem ten foch mnie napędza, nakręca do tego by się odgryźć, nadupczyć wielkiemu złemu światu, pokazać całej tej ludzkiej mierzwie która mnie niszczyła i skreślała jak cholernie się pomylili. niech dupków krew zaleje.

*

Historycznie podchodząc:

Znam przyczyny dla których mój Dziadek wrócił na wieś klepać biedę, znam przyczyny dla których mój Ojciec nie został światowej klasy uczonym. Rzeczywistość materialna mojej rodziny to w znacznej mierze pokłosie II wojny św. Szwaby wiszą nam jakieś 3 miliony złotych z tytułu reparacji - nie licząc odszkodowań i rent po zabitych. W warunkach komuny wiele planów okazało się niemożliwych do realizacji. Reparacje od komuchów też bym oczywiście poprosił. specpodatek od byłych członków PZPR byłby w sam raz.

*

Swoje życie częściowo spieprzyłem sam i sam nie zdołałem się spiąć by skoczyć wyżej.

czasem zabrakło siły, czasem umiejętności, najczęściej pieniędzy. Często relatywnie niewielkich pieniędzy.  

Trochę spraw zawaliłem bo byłem za głupi, a niektóre bo nie słuchałem dobrych rad.

Jak każdy.

*

Jestem pisarzem - bo była to jedyna dostępna opcja.

Jedyny zawód potencjalnie generujący przyzwoite dochody a nie wymagający nakładów własnych.

By zostać rzemieślnikiem - trzeba mieć warsztat i narzędzia.

By zostać rolnikiem trzeba mieć areał

By zostać naukowcem trzeba znać kilka języków, ukończyć lepsze szkoły, a na studiach skupić się na nauce a nie ganiać jak kot z pęcherzem łapiąc każdą możliwą i niemożliwą fuchę byle zarobić parę gorszy.  

By zostać biznesmenem trzeba mieć kasę i umiejętności.

By zostać bazarowym kombinatorem trzeba mieć jakikolwiek towar - choćby na krechę.

W wielu zawodach decydują znajomości. Zna się kogoś życzliwego kto pomoże. czasem wytłumaczy, czasem zaklepie fuchę, czasem przekaże informację.

W wielu zawodach decyduje czy jest się w sitwie czy nie. Ale o tym niżej.

Popatrzcie na przykłady w swoich rodzinach - wujek mechanik samochodowy zaczynał od warsztatu w piwnicy segmentu - ale miał ten segment i mógł wykopać kanał. Kuzyn muzyk zaczynał w garażu - ale miał ten garaż gdzie z kumplami grali w weekendy aż dostali pierwszy angaż, sprawdzili się dostali kolejny. W dwupokojowym mieszkaniu w bloku nie da się urządzić warsztatu.

wystartować zupełnie od zera się nie da.

każdy jest kowalem własnego losu.

młotek da się wypiłować pilnikiem z klocka stali. ale trzeba mieć ten pilnik. I stal. i imadło.

Kowadła samodzielnie się nie zrobi...

a czasem muzyk pozna kierownika domu kultury który powie: w czwartki wieczorem mam pustą salę - możecie sobie tam grać.

Bezinteresowna życzliwość ludzka jest ważna.

*

Startowałem od zera. Bez garażu, bez warsztatu, bez znajomości.

pisanie było dla mnie jedyną dostępną opcją.

jedyną szansą by stanąć na nogi, odgryźć się, skoczyć w górę.

by zbudować podstawy kolejnemu pokoleniu by mogło skoczyć jeszcze wyżej,

nadupczyć światu, pokazać że wszyscy ci którzy wdeptali nas w glebę coś przegapili.

do pisania wystarczy czas, wyobraźnia, zeszyt w kratkę i długopis.

i tyle miejsca by położyć ten zeszyt. Biurko, stół w kuchni, deska na kolanach.

Zawsze było mnie stać na zeszyt w kratkę i długopis. Mam sporą skrzynię tych zeszytów.

Zawsze miałem kawałek stołu by położyć ten zeszyt. Albo deskę.

miałem też dość samoświadomości by wyłączyć telewizor na dobre, by pokasować gry komputerowe by skupić się na zadaniu.

30 lat później jako nominowany do asów empiku byłem w pierwszej piątce polskich pisarzy.

*

Nie piszę tego by się chwalić - ale by pokazać że się da.

ok?

*

Nie mam powodu by narzekać na los. Mam 44 lata, jestem młody (zwłaszcza teraz jak przyciąłem brodę) zdrowy, wesoły, kredyt spłaciłem,   a jak chcę popływać jachtem po greckich wyspach czy powłóczyć się 3 tygodnie po Skandynawii to też mnie stać.

Zarazem zdaję sobie sprawę że z wieloma rzeczami miałem niewyobrażalnego farta. Bo widzę ludzi którzy podobnie zaczynali i albo sami się potłukli jak szklanki albo ich potłuczono. Znam mądrzejszych niż ja, pracowitszych, bardziej utalentowanych - którzy jednak przegrali.

i tu przechodzimy do tzw. trudności obiektywnych.

Część trudności wynika z samej inercji rzeczywistości. Mieszkasz na wsi - w miejscowej bibliotece nie znajdziesz "opowieści kanterberyjskich", kadra w miejscowej szkole będzie często dobrana wedle klucza "wujek wprawdzie jest idiotą ale trzeba mu dać pracę", a bezrobocie w okolicy sięga 30%. By jechać do miasta, lub za granicę i poszukać tam roboty trzeba choć trochę kasy na początek. I trzeba coś umieć.

Część trudności generują ludzie. Za udupienie dzisiejszej Polski i Polaków nadal odpowiadają ludzie którzy dorwali się do koryta za komuny.

Przypomnę: w Norwegii pow wojnie rozliczono quislingowców anatemą obejmując też ich dzieci i wnuki. Odcięto potencjalny neonazizm od wsparcia w instytucjach ale zniszczono także jego bazę materialną. nie patyczkowano się - gigantyczne grzywny, konfiskaty mienia potem zakaz prowadzenia działalności, zakaz pełnienia funkcji. Syn quislingowca był w Norwegii nikim. Zero szans a zbudowanie jakiejkolwiek pozycji społecznej. Nie miał prawa być listonoszem.

W postkomunistycznej Polsce nie zweryfikowano nawet nauczycieli. Nie ma nawet fizycznej możliwości sprawdzenia czy sąsiad był czy nie był ubekiem.

W Polsce po 1989-tym liczyły się dwie rzeczy: kasa i układy. Jeśli ktoś np. wrócił z USA i miał samą kasę - to szybko przestawał ją mieć.

Znam z autopsji taki przykład. Był sklep, towary brał z hurtowni i firmy importowej. Na faktury w-z. Sklep splajtował. hieny ze skarbówki przyjechały i zajęły cały towar. Firma importowa też splajtowała - nie odzyskali należności. nie odzyskali towaru. A własciciel sklepu okazał się biedny jak mysz kościelna - żadnego osobistego majątku. Ale hurtownię dla odmiany prowadził "smutny" (w zasadzie "były smutny"). Po pierwsze facet od sklepu musiał za towar z hurtowni zapłacić. Oficjalnie nie miał nic - ale jak koledzy smutnego przyszli porozmawiać to na sam ich widok przypomniał sobie że ma dwa albo trzy mieszkania kupione na ciocię i w zasadzie to może je sprzedać "pieniądze będą na poniedziałek". Potem smutny udał się do skarbówki i opowiedział o swojej strasznej krzywdzie zatrudnionym tam kolegom, skutkiem czego odzyskał jeszcze swój towar z depozytu komornika płacąc pro forma ułamek rzeczywistej wartości.

Ergo: tak to działo. Ludzie z układu prowadzili interesy spokojnie i bez jakiegokolwiek ryzyka. Przekręcenie ubeka, byłego milicjanta lub byłego partyjniaka na pieniądzach czy towarze było w zasadzie niemożliwe. Do tego mieli preferencyjne kredyty, umorzenia podatków i inne możliwości niedostępne maluczkim. Do rana by o tym.

Konkurencja była likwidowania. Poczytajcie historię makaronów Malma, albo jakie były okoliczności upadku Optimusa. Albo jak to się stało że grupa michnika przejęła gazetę wybiórczą.

Mając lokalny monopol na rynku pracy, w warunkach wysokiego bezrobocia "biznesmeni" z czerwonymi krawatami stosowali bezlitosny wyzysk. Różnica zarobków właściciela sklepu i zatrudnionych pracowników może być kilkunastokrotna.

Komuniści nie rozpłynęli się we mgle - zbudowali imperia, przekazali dzieciom i wnukom. Układ bardzo dbał o to by nie pojawiała się konkurencja. Jeśli emerytowany gliniarz kupił warsztat samochodowy - to we wsi nie było szans aby powstał inny. Jeśli lokalny partyjniak zakładał dyskotekę to w promieniu 20 kilometrów nie było innej. Lokalne sitwy opanowały wszystko. Na każdym poziomie rzeczywistości. Dziś jest już trochę lżej - ale to często nadal działa.

*

Spróbujcie kupić gospodarstwo na wsi w atrakcyjnym miejscu i pobawić się w agroturystykę. czasy są trochę inne - to już nie będą kłody pod nogami ale nastawcie się na uporczywe łamanie dziesiątków cieńszych i grubszych patyków.

A obok człowiek z sitwy działa spokojnie. A jak mu zagrozicie to was uduszą.

Albo każą się zrewanzować za święty spokój.

*

A czasem jest jak w moim przypadku. Sitwa uzyskuje monopol, za pomocą zaprzyjaźnionego urzędasa tworząc z zawodu korporację. "nie będziecie Pilipiuk archeologiem bo nie". bo są miliony na badania autostrad i to mu zagarniemy te miliony. A ty się bujej frajerze, trzeba było studiować co innego.

*

Teraz przeczytajcie raz jeszcze ze zrozumieniem: to co napisałem powyżej to rzeczywistość nasza. Cokolwiek chcesz osiągnąć musisz harować, brać się z życiem za bary, walczyć ze słabościami własnymi, z trudnościami obiektywnymi, z sitwami i układami. Wszystko to w warunkach kraju biednego gdzie ludzie oglądają każdą stówkę zanim położą ją nam na ladzie.

Nikt na nas nie czeka. Ogromny potencjał energii i czasu musimy poświęcać by zyskać szansę zaprezentowania tego co umiemy. 5 lat chodziłem z maszynopisem Wędrowycza.

W Szwecji nastolatek kończący szkołę dostaje kilka ofert stażu do wyboru. Staże są płatne - dostaje za nie kasę. Jeśli chce się studiować można uzyskać stypendium stypendium. Absolwenci uniwersytetów z tytułami doktorskimi nie siedzą na kasach w Żabce. etc.

Tam się interes po prostu otwiera. Jak się spełni warunki to się prowadzi działalność. Bank jak podpisze umowę to kredytu udzieli. etc

*

Ta świadomość że nikt na nas nie czeka, że nasze zdolności świat ma w d..., a jak spróbujemy coś robić to pewnie dostaniemy w łeb, to jedna z najgorszych, najbardziej toksycznych i niszczących traum...

 

 

3 biliony

http://niezalezna.pl/232170-dorota-kania-ujawnia-co-najmniej-trzy-biliony-zlotych-reparacji-powinny-zaplacic-niemcy

3 biliony zł wiszą nam niemcy z tytułu reparacj wojennych. 

Nie jest to kwota wygórowana, stać ich. A jak ich nie stać - nie obchodzi mnie to. Potrzebny jest tylko odpowiedni komornik by zedrzeć z nich ten dług...

 

Echa dawnych zwycięstw...

http://niezalezna.pl/232156-sarkofag-marszalka-wrocil-na-wawel

Wykonano konserwację sarkofagu Józefa Piłsudskiego. Przy okazji oceniono wreszcie stan zachowania mumii Marszałka. 

Z narodowych relikwii warto by jeszcze zajrzeć do puszki z sercem Tadeusza Kościuszki... Już przed laty obawiano się że mogło się rozsypać..

Prośba o modlitwę

do szpitala w stanie ciężkim trafił biskup pomocniczy diecezji łowickiej Józef Zawitkowski - powszechniej znany pod pseudonimem "Ksiądz Tymoteusz" - kompozytor, poeta, autor m.in. pieśni "Panie dobry jak chleb..." wybitny kapłan i dobry człowiek. Przyjacele i współpracownicy proszą o modlitwę w Jego intencji. 

https://diecezja.lowicz.pl/osoby-w-diecezji/jozef-zawitkowski/

http://bpjz.marag.pl

http://ksieza.archwwa.pl/wiadomosci/biskup-zawitkowski-w-stanie-krytycznym-apel-o-modlitwe/

"opozycji" gwoli przypomnienia...

http://www.fronda.pl/a/jan-bodakowski-mam-dosc-oto-jak-wygladaly-demonstracje-za-po,113161.html

jak policja rozbijała marsze i demonstracje za czasów PO.

tak swoją drogą ten cały Czajka który zagazował z potem skopał uczenika po twarzy zdaje się nadal pracuje w policji...

JA: Kontrowersyjny i szalony...

Z kolejnej recenzji „Raportu…” która napłynęła do mnie z niezmierzonych otchłani netu dowiaduję się że moje poglądy są „szalone & kontrowersyjne”… Khm… No to po krótce. Moje poglądy zawarte w tej książce…

 

-Komuchy byli źli a Polska za komuny była smutna, biedna i siermiężna. Zbrodnie komuchów nie zostały ukarane. Skutki 45 lat realnego socjalizmu odczuwamy boleśnie do dziś.

-Naziści czy to niemieccy czy norwescy też byli kanaliami, a wiele z ich zbrodni także nie zostało ukaranych.

-Jesteśmy do dziś społeczeństwem biednym i skopanym przez los – ale postuluję by się ogarnąć wstać i walczyć. Ciężko się uczciwie dorobić startując od zera, jednak trzeba próbować. Wysiłek się akumuluje. Mi się udało.

-Jak ktoś jest biedny to i tak powinien twardo podążać za marzeniami – ja podążałem i pojechałem z Ojcem zobaczyć jak wygląda Norwegia, choć 3 tygodnie spaliśmy byle gdzie i jedliśmy byle co, a piwa napiliśmy się raz i to po małej puszce. Przedkładajmy „być” nad „mieć”.

-Wojny religijne w XVI wieku były straszne, krwawe i obustronnie zbrodnicze. Do tego pozbawione większego sensu.

-Dobrze mieć własne państwo i w warto o nie zadbać. Warto stawiać opór przeważającym siłom wroga nawet jak się ma do dyspozycji tylko 70-letnią armatę. Do tego fajnie jest w razie zadymy międzynarodowej mieć po swojej stronie kogoś takiego jak F.Nansen.

-Fajnie mieć własne zabytki i trzeba je chronić. Szwedzi natchnieni naukami Lutra swoje zabytki palili w piecach, Norwegowie średniowieczne kościoły burzyli, a teraz jedni i drudzy płaczą bo niewiele mają. A to co mają w muzeach najlepszego ukradli nam podczas Potopu.

-Katolik powinien pamiętać o swych braciach - męczennikach zgładzonych przez reformację. I uważam że jest fajnie bo Kościół katolicki się nie poddaje i wraca tam skąd go wygnano.

-Smutny jest fakt że kościół ewangelicko-augsburski który m.in. przeprowadził w XIX wieku ogromną i zwycięską ofensywę przeciw alkoholizmowi Szwedów, stoczył się na jakieś kompletne manowce… Przykre że społeczeństwo uchodzące na przełomie wieków za bardzo moralne tarza się obecnie w rynsztoku…

-Szwedzka socjaldemokracja prowadziła czystki etniczne przeciw Lapończykom. Socjaldemokracja popełnia także regularnie zbrodnie na szwedzkim społeczeństwie m.in. odbierając dzieci. Szwedzka eugenika też jest podła.

-Imigracja muzułmańska może stanowić zagrożenie – zwłaszcza gdy liczba gości rośnie lawinowo, nie myślą oni o integracji czy choćby przestrzeganiu prawa, a ich obrzydliwe zbrodnie nie zostają adekwatnie ukarane (podałem trochę przykładów).

-Napomknąłem że katastrofa promu „Estonia” i tragedia w Smoleńsku wyglądają cholernie podejrzanie… I że obie tragedie należałoby zbadać dokładniej.

-Napisałem ze to nie ładnie gdy literaci wyslugują się politycznym bandziorom. 

***

Jeśli to jest dla autora recenzji „szalone i kontrowersyjne” to chyba nieciekawie chłop ma pod deklem…

ekseryment diabła.

Po pobieżnym zapoznaniu się z internetem, jego blaskami, cieniami, kloakami i licznymi czarnymi dziurami, naszła mnie taka myśl – będąca pewnym rozwinięciem wcześniejszych rozważań teologicznych. Masa ludzi wrzuca w sieć zdjęcia i filmiki przedstawiające wszelaki syf: tragiczne wypadki, idiotyczne wyczyny, przestępstwa, wynaturzenia seksualne. Dla jakiegoś odsetka z wrzucających jest to źródło zarobku – ale znaczny odsetek karmi molocha sieci całkowicie bezinteresownie – dla chwili poklasku ze strony im podobnych, dla momentu kiedy czują ze nie są w swych odchyłach sami… Dla potrzeby akceptacji choćby ze strony anonimowych trolli.

Patrząc szerzej: Dlaczego właściwie diabeł kusi ludzi do złego? Bóg wybrał nas – postawił w hierarchii stworzenia powyżej aniołów. Lucyfer musiał złożyć pokłon Adamowi. Co więcej człowiek otrzymał unikalną zdolność nadawania nazw przedmiotom, roślinom i zwierzętom. Diabeł się zbuntował, został stracony do piekieł, ale de facto nie zrozumiał zamysłu Boga. Nie zrozumiał po co Bogu człowiek. Może próbować to odgadnąć jedynie analizując czym/kim jesteśmy.

Czy stanowimy dla szatana źródło frustracji czy może chorobliwej fascynacji? Czy bawi się nami i niszczy nas na różne sposoby (właściwie raczej popycha nas do samozniszczenia…) bo nas nienawidzi, czy może dla tego że prowadzi serię eksperymentów – mających dać mu WIEDZĘ o niszczonych obiektach?

Próbuję ocenić nasze czasy i porównać z poprzednimi epokami. Wydaje mi się że na świecie jest mniej bezpośredniej przemocy fizycznej i mordów dokonywanych własnoręcznie przez ludzi. Za to rośnie bilans przemocy psychicznej, ekonomicznej oraz demoralizacji. Tak jakby szale piekielnej wagi dążyły do równowagi. Mniej jest wojen ale więcej aborcji. Dzięki szczepieniom i antybiotykom mniej dzieci umiera ale zarazem więcej pada ofiarą wyzysku, pedofili etc.