BLOG

wedrowycz banner1

Rocznica...

Dziś rocznica wybuchu II wojny światowej. 

Na onecie ciekawy artykuł - zestawienie wpisów w dziennika goebelsa z relacjami Polaków - świadków i ofiar niemieckego bestialstwa. 

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/79-rocznica-wybuchu-ii-wojny-swiatowej/x9j5jny?utm_source=detal_viasg&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_detal_popularne&srcc=ucs&utm_v=2 

Tekst ważny i potrzebny. Gdy się jednak przeczyta komentarze pod nim widać jak na dłoni niewyobrażalne skurwienie* i zbydlęcenie licznych forumowiczów tego portalu... I chyba celowy brak jakiejkolwiek moderacji.  

 

______________________________________________________________________________-

* przepraszam za wulgaryzm - ale to najlagodniejsze określenie które przyszło mi na myśl po lekturze tych komentarzy... 

Czytelnikom "Raportu z Północy"

https://www.youtube.com/watch?v=FPOnUJeT8tI&feature=youtu.be

Scena włamania do opery z filmu "gang Olsena wpada w szał" - porównanie oryginalnej wersji duńskiej z norweską 

+++ Władymir Wojnowicz +++

27 lipca br. zmarł rosyjski pisarz Władymir Wojnowicz - literat, poeta, malarz, dysydent.

Objęty zakazem druku, oraz innymi szykanami. W latach 70-tych szczęśliwie zdołał opuścić ZSRR. 

W Polsce znany głównie z powieści "Życie i niezwykłe przypadki żołnierza Iwana Czonkina" 

Z kronik...

...nadzwyczajnej kasy 

http://niezalezna.pl/233795-maja-zarzuty-moga-wykonywac-zawod-mafia-lichwiarska-triumfuje

notariusze pomagali bandytom? 

Oj tam oj tam...

o ekologii

Po pierwsze Puszcza Białowieska nie jest żadną naturalną ostoją pierwotnego lasu tylko dziełem 7-8 pokoleń leśników - poczynając od tych z carskim orzełkiem na papasze. Tam bez przerwy cięto zalesiano a 200-letnie drzewa rosną tak że widać jak je sadzono "pod sznurek".
mapy lidarowe pokazują ślady grodzisk, wiosek, osad śródleśnych etc. etc.

*

Koncepcje planowej gospodarki leśnej były różne - w Szwecji w XVII--XVIII wieku np sadzono dęby - "bo będzie za 200 lat potrzeba dużo dębiny na okręty wojenne".

W XIX wieku sadzono buki - "bo to dobre drewno na węgiel drzewny dla kowali i przemysłu hutniczego".

U schyłku caratu i w II RP sadzono morwy - "będziemy hodować jedwabniki, będziemy mieli własny jedwab uniezależnimy się do jedwabiu z Chin". (W Wojsławicach jeszcze w latach 50-tych hodowano).

Za komuny masowo sadzono sosny - bo "sosna to kiepski materiał ale rośnie szybko"

(w miastach sadzono też topole dziś uważane za chwast - ale wtedy chciano żeby było szybko ładnie i zielono)

Kornik zeżre świerki - wyrośnie coś innego - ok.
Tak będzie.

Po pożarze też coś wyrośnie.

I po huraganie.

A nawet po Czarnobylu.

"apokalipsa to nie koniec świata"

Teraz tylko pytanie - czy puszczamy przyrodę na żywioł? tj. czy puszczamy na zmarnowanie 200 letni las świerkowy? I co dalej jak już kornik zeżre. Czy sadzimy w to miejsce dęby by nasi potomkowie za 200 lat... Czy zostawiamy postkorniczy ugór licząc się z tym że z czasem zarośnie go brzoza i topola - gatunki w puszczy poniekąd inwazyjne.

Ja osobiście robali nie znoszę - i bym taki las regularnie opylał DDT ;)
ale wiem że niektóre z tych paskudztw są pożyteczne dla ekosystemu.
dzięcioły są fajne - mają co żreć, teraz będzie ich dużo.
jak wilków po wojnie.

*

Wydaje mi się że jesteśmy na pewnym etapie cywilizacyjnym w którym dla niwelacji strat ekologicznych trzeba wprowadzać elementy eko-inżynierii.

Może warto ocalić stary las zamiast czekać 200 lat na nowy. Albo może warto uznać świerki za chwast, pod pozorem walki z kornikiem wygolić do gołej glacy a na to miejsce posadzić dęby? Nie wiem.

Las to jest las. w regionach turystycznych powinien wyglądać ładnie bo to podnosi walory.
W regionach pozostałych to główne fabryka drewna nie musi wyglądać ładnie - powinien dawać możliwości pozyskania odpowiedniej ilości metrów sześciennych rocznie.

*

Przykład z kormoranami - objęto je w Polsce ochroną. No to się rozmnażają jak króliki. Parka w okresie lęgowym zżera ponad pół tony ryb (!) i przerabia je na żrące toksyczne gówno które zabija drzewo na którym ptaszki raczą założyć gniazdo. Para co roku drzewo zmienia na nowe. Umiera las w którym bydlaki gniazdują, znikają ryby z jezior.

Jest cool - bo mamy dynamicznie rosnącą populację ptaków niegdyś zagrożonych wyginięciem.
Tylko poupadały gospodarstwa rybackie - bo cholera jakoś tak z jezior znikły ryby. Jeszcze za komuny łowiono w Polsce na przemysłową skalę kilkadziesiąt gatunków ryb słodkowodnych a teraz jakby kicha.

*

a z eko oszołomami mam swoje porachunki od czasu gdy wypuścili tygrysa na Tarchominie... Weterynarz który wtedy zginął osierocił trójkę dzieci. I uważam że dopóki pseudoekolodzy nie wydadzą sprawcy/sprawców tej "akcji" należy ich traktować jak przestępców.

Ze Szwecji

Wieści ze Szwecji – przygnębiające i przerażające zarazem. Malmo i Goeteborg ponownie padły ofiarą przemocy. Spalono około 80-ciu samochodów. Wszyscy zdają sobie sprawę że za akcją stoją tzw. „uchodźcy”. Policja zachowała się skandalicznie – nikogo nie zdołano ująć. To nawet logicznie – nie ma człowieka nie ma kłopotu i można pleść dowolne bzdury. Mówi się że to wojna gangów narkotykowych – tylko nikomu przez gardło nie przejdzie - że dekadę temu w białej jeszcze Szwecji takich gangów po prostu nie było.

                Zdążyłem pojechać – by być może w ostatnim momencie móc pokazać synowi Bullerbyn. Zdążyłem wrócić w porę. I – co najważniejsze - bezpiecznie.

                Nasuwa się pytanie – co dalej? Mówi się że w dziesięciomilionowej Szewcji imigranci mogą stanowić już ponad 20% ludności. Partie antyimigranckie nie mają większych szans. Miejscowi neonaziści – którzy raz już obronili białych w Goeteborgu tym razem poddali tyły.

Wydaje mi się że ostatnią szansą dla Szwecji jest przewrót wojskowy. Obalenie rządów socjaldemokratycznych, internowanie króla i intensywne oczyszczenie kraju… Kłopot w tym że nie jest to rozwiązanie dobre. Liczebność „gości” przy stosunkowo łatwym dostępie do broni mogą oznaczać konieczność rozwiązań siłowych – z czystkami etnicznymi i masowymi egzekucjami włącznie… Tak czy inaczej Szwecji takiej jaką znają Polacy już nie będzie.

O zasypywaniu podziałów.

Polska polityka, gospodarka, relacje wewnątrz społeczne, sytuacja w szkole, kościele, miejscu pracy etc etc bierze się z tego że jesteśmy narodem nadmiernie rozkochanym w ideach wspólnoty ponad podziałami, w ideach demokracji i tolerancji.

słuchamy innych - praktycznie zawsze, dopuszczamy ogromny pluralizm głosów w dyskusji, nawołujemy do niwelowania podziałów, do jedności, do integracji różnych grup i klas społecznych. Uważamy to za dobre.

Potem przychodzi zderzenie z rzeczywistością które pozostawia nas w stanie głębokiej dezorientacji. bo okazuje się że gdy m wykrzesaliśmy z siebie myślenie wspólnotowe szereg osobników skorzystał z okazji i rwał pod siebie. Że kliki i koterie nie napotykając na zdecydowany opór zabetonowały układy. Że ci którym okazaliśmy litość/tolerancję etc. uznali to za naszą słabości teraz nieoczekiwanie kopią nas po nerach...

w 1978 roku grupa działaczy KPN zaczęła przygotowywać spis zdrajców Ojczyzny - listę ludzi którzy w przypadku odzyskania przez Polskę niepodległości mieli zostać wraz ze swoimi rodzinami całkowicie zmarginalizowani. Ne zakładano nawet stawiania ich przed sądami - po prostu objęła by ich procedura śmierci cywilnej. Po kilku burzliwych naradach prace nas spisem zarzucono - argumentując że w wolnym kraju nie powinno się nikogo wykluczać.

Rozwinięciem tej koncepcji była "gruba kreska" premiera Mazowieckiego. Efektem było bezprecedensowe uwłaszczenie się postkomuny i ubecji kosztem społeczeństwa. Bo gdy ludzie naiwni (np. moi Rodzice) uważali że możemy pozwolić sobie na rycerską wielkoduszność wobec przegranych - ci bezwzględnie wykorzystali sytuację by ponownie wziąć nas za mordę i pod but.

Od tamtej pory - od początku lat 90-tych za każdym razem gdy słyszę o konieczności zasypywania podziałów zadają sobie pytania: po co i dlaczego. I czy to jest dobre. Czy warto każdego jak leci traktować jako godnego partnera w dyskusji. Czy z każdym warto rozmawiać.

Stoimy na naszej ziemi, na ziemi której nasi dziadkowie bronili z karabinem w ręce i w którą wiadrami wsiąkła krew poprzednich pokoleń. A obok nas stoją ci których dziadkowie strzelali do naszych i wyrzucali ich z domów. Albo tacy którzy z racji pochodzenia powinni stać obok nas a wolą obok tamtych.

Przez całe życie szukałem w ludziach dobra - tak jak uczy tego moja religia. Uważam że większość ludzi nie jest zła i zasadniczo ma dobre intencje, ale po prostu błądzi. Część błądzi skutkiem głupoty. Części odbiera rozum chciwość. Część zatruła się w młodości toksycznymi ideologiami. A niektórzy błądzą bo nie mieli dobrych wzorców w rodzinie a media wytresowały ich po swojemu. Część błądzących została cynicznie okłamana ale z czasem się ocknęła (widać to choćby na przykładzie gwałtownego topnienia liczby uczestników manifestacji KOD). Ludzie przywiązują się do pewnych idei. Uznają je za swoje. Brną w nie głęboko i konsekwentnie. Ignorują ostrzeżenia innych ludzi i sygnały ostrzegawcze które sami dostrzegają. Czasem się ockną w porę a czasem nie.

Zawsze starałem się podchodzić do rzeczywistości świadomie i ostrożnie. Robić audyt zastanych sytuacji. Wyciągać wnioski. Już o tym wspominałem - do zrozumienia ze socjalizm jest zły wystarczyła mi prosta obserwacja nieosiągalnych skarbów zalegających witryny Pewexu dokonana w wieku lat 11-tu. Zetknąłem się z wieloma podobnymi relacjami np. p.Beaty Pawlikowskiej - gdy jako nastolatka wysiadła na dworcu kolejowym w Wiedniu i ujrzała automaty z czekoladą... Gdy mój Ojciec w 1978 roku zszedł z pokładu promu w Ystad. I w drugą stronę - znajomy który po raz pierwszy przyjechał do Polski w 1985 roku i przeżył ciężki szok.

Do zrozumienia spraw i mechanizmów trudniejszych rzecz jasna trzeba mieć lepsze przygotowanie...

Smutno

Zmarł Edward Nikołajewicz Uspienskij  - w Polsce znany jako twórca filmów o Kiwczaku/Czeburaszce.

Filmy animowane o Czeburaszce i krokodylu Gieni były emitowane w co najmniej 25 krajach. Mniej wiemy o jego pozostałej działaności - był autorem kilkudziesięciu książek dla dzieci, poetą, działał też na rzecz pokoju światowego oraz praw człowieka.

Korespondował z Astrid Lindgren i Tove Jansson.    

 

"Szlachcie" wolno wszystko

Dziennkarz który jadąc bez prawa jazdy potrącił staruszkę i zainkasował symboliczny wyrok nadal beztrosko jeździ sobie autem...

http://www.fronda.pl/a/najsztub-wciaz-jezdzi-samochodem,113965.html

A jeśli go w końcu wsadzą zapewnie bedzie twierdził że to sprawa polityczna... 

przemyślenia...

1) jestem człowiekiem otwartym i w moim mniemaniu bardzo tolerancyjnym. Może nawet nadmiernie tolerancyjnym? Uważam ze każdy powinien sobie szukać szczęścia po swojemu - najwyżej rozwali sobie łeb o ścianę albo o sufit, albo przetrąci inne części ciała np. o kaloryfer. Zasadniczo granicą tych poszukiwań jest dobro drugiego człowieka, lub dobro ogółu. Robi mi się szczególnie przykro w przypadkach gdy ludzie szukający swojego szczęścia depczą mi po odciskach albo chcą się poczęstować moimi dobrami.

Jestem przeciwnikiem narkotyków - gdyż są to substancje wpływające na świadomość na tyle destrukcyjnie że narkoman czy to naćpany, czy na głodzie stanowi poważne zagrożenie dla innych. Byłbym za znacznie ostrzejszym karaniem za chlanie w miejscach publicznych i wszelakie czyny karalne których dany osobnik dopuścił się po pijanemu.

2) Wierzę w solidaryzm klas społecznych - ideę sformułowana przez Aleksandra i Dymitra Stołypinów. Dlatego w przeciwieństwie do ortodoksyjnych korwinistów uważam że pewne elementy opieki społecznej państwo musi zagwarantować.

zarazem postrzegam zasadniczą odmienność etosów klas i grup społecznych co skłania mnie do umiarkowanego izolacjonizmu - jestem przeciwnikiem forsownej integracji różnych środowisk, zwłaszcza odwołujących się do różnych tradycji. Efekty mogą być opłakane - czego przykłady widziałem tyle razy że mi zbrzydło. 

Zarazem uważam że prawa wynikają z wypełnienia obowiązków wobec wspólnoty - dopuszczam możliwość całkowitego wykluczenia osób lub grup z systemu państwowej opieki.

3) Uważam że istnieje prosta piramida świadczeniobiorców. Mężczyzna ma obowiązek utrzymywać i otaczać opieką w pierwszej kolejności swoją rodzinę. Jeśli po zaspokojeniu tych potrzeb pozostają wolne środki może wesprzeć kolejno: dalszych krewnych, przyjaciół, sąsiadów (wspólnota miejsca zamieszkania), współwyznawców (dobroczynność w obrębie parafii, kościoła, sekty etc.) a jak coś zostanie ewentualnie - nieznajomych w potrzebie.

Sytuacja w której zdzierane ze mnie podatki idą na renty i mieszkania socjalne dla meneli którzy potem szczają mi na klatce, jest moim zdaniem patologią systemu. Sytuacja w której ludność autochtoniczna musi łożyć na utrzymanie hord imigrantów-nierobów podobnie. Sytuacja w której imigranci zabierają się za podpalanie kraju który ich przyjął, by zrobić w nim syf jak ten przed którym uciekli jest dla mnie moralnie ohydna i niedopuszczalna.

4) Polska jet krajem liberalnym, nieomal libertyńskim. Wolno tu niemal wszystko a głosiciele kompletnie zoologicznych poglądów brylują w TV lub produkują się w necie nie podlegając żadnym ograniczeniom. Artykuł 255 KK, jest w Polsce przepisem de facto martwym. Podobnie artykuł 256 KK. Władze i sady mają to głęboko w d... Obok czynów ujętych w kodeksach mamy bardzo szeroką strefę cienia - tj. działania i wypowiedzi znajdujące się na granicy prawa ale jeszcze nieinteresujące dla prokuratury. Dlatego legalnie działają u nas organizacje neotrockistowskie, neostalinowskie, a na drugim biegunie faszyzujące czy oparte na idei nazistowskiej. (swoją drogą znajomość podstaw ideologii totalitarnych jest w Polsce na żenująco niskim poziomie).

W tej sytuacji uważam że nie należy się oglądać co jest legalne a co jeszcze nie jest zdelegalizowane tylko posługując się smakiem i zdrowym rozsądkiem decydować kogo zaprosimy do naszego stołu...