BLOG

wedrowycz banner1

Złość i żal

Obama wygrał wybory miażdżącą przewagą 3/5 głosów. Dla USA oznacza to kolejne 5 lat brnięcia w socjalizm. Co oznacza to dla Polski i naszych stosunków z Rosją? Wolę nie zgadywać. 

Kres legendy

Do wczoraj mogłem głosić, że to ja jestem przewidzianym przez Wieszcza "Mężem 44", a na dowód przedstawić listę 44 wydanych książek. Dziś poczta dostrczyła mi "Truciznę" - dwudziestą szóstą książkę opublikowaną pod nazwiskiem - zatem pora westchnąć w duchu i odwiesić rząd dusz na kołek. Mickiewicz najwidoczniej miał na myśli koś innego niż ja.

Ale zagram w lotto - na pocieszenie. 

o "szczurach"

Witrualna Polska ubolewa nad „wyścigiem szczurów” który zaczyna się już od znalezienia lepszego gimnazjum. Sam artykuł jest trochę mylący – bowiem mało kto zauważa że stanowi przedruk z niemieckiego ( tam dzieciaki idą do gimnazjum po 4 latach realschule) . Komentarze tak pół na pół.

Jako absolwent szkół kompletnie tragicznych uważam że posyłani dzieci do szkół lepszych nie jest żadnym wyścigiem tylko przejawem zdrowego rozsądku. Środowisko kształtuje. Rozwija. Podciąga. Jeśli w szkole panuje wysoki poziom kultury osobistej i dba się o poziom intelektualny to dzieciak z gorszego środowiska ma szanse się podciągnąć. Gdy bystrzak trafia do klasy złej to jako „kujon” będzie prześladowany. Mi w wieku 11-19 lat zabrakło punktów odniesienia. Sądziłem że jeśli jako jedyny w klasie czytałem „Asfaltowy saloon” W.Łysiaka i kilka książek z serii „ceramowskiej” to już jestem wybitnym intelektualistą. Zabrakło wyzwań – zabrakło codziennego porównywania się z lepszymi i podnoszenia porzeczki sobie. Zabrakło środowiska rówieśników z którymi można by podyskutować. Za dużo czasu i nerwów zżarło egzystowanie w środowisku durni, żulii i początkujących bandziorków.

Fakt że jakoś tam poradziłem sobie w życiu to wyłącznie dziki fart i odcinanie kuponów od nietuzinkowego hobby poparte ciężką pracą. Inteligentem (w przedwojennym znaczeniu tego słowa) nie jestem i już nigdy nie będę. Widziałem też tę drugą stronę medalu sensowne dzieciaki z tzw. dobrych domów które zła szkoła zmieliła i zamieniła w kompletne łajno.

Ale już wielki przyjaciel dzieci i autentyczny autorytet pedagogiczny – Janusz Korczak – pisał wprost: istnieją dzieciaki zdegenerowane które należy po prostu izolować. U nas lansuje się lewacką wizję radosnej integracji jabłek zdrowych i robaczywych. Jestem ofiarą tej wizji. Widziałęm inne ofiary. Widziałem przypadki kompletnie tragiczne. Wyścig szczurów wydaje mi się sensowną alternatywą.

Dzieci milicjantów!?

Na Onecie zamieszczono drugą część wywiadu z Andrzejem Gwiazdą. Powiedział parę prostych prawd m.in. że katastrofę smoleńską powinna badać międzynarodowa komisja. Oczywiście z miejsca rozszczekało się onetowe gówniarstwo. Co szczególnie szokujące – z większości komentarzy przebijała kompletna nieświadomość kogo opluwają…

Piątek w Pradze

Dworzec kolejowy w Pradze przypomina jako żywo berliński haupbanhof. Gigantyczny budynek zabudowany sklepami – aż się człowiek zaczyna zastanawiać czy tu jeszcze można przejechać się pociągiem… Metro głębokie, mocno sklepione tunele. Od razu czuje się że budując je myślano o wojnie atomowej…

Mala Strana to cosik jakby centrum Krakowa – kamienice i kamieniczki, sklepików z badziewiem dla turystów, ogromne stada ruskich, wycieczka za wycieczką – zupełnie jakby tam nie było kryzysu… Gdy żona zajmowała się swoimi badaniami w muzeum połaziłem trochę uliczką w stronę zamku. I szczerze powiedziawszy szybko się znudziłem śmiertelnie. W każdym sklepiku dokładnie to samo. Na każdej wystawie jubilera – identyczny wybór biżuterii – ładnej np. złoto z granatami – ale po pierwszym zachwycie człowiek zauważa powtarzalność. Wieczorem dopiero na jednej z witryn błysnęło coś ciekawszego – biżuteria z wełtawitów. W sklepach monopolowych absynt robiony na nasionach konopii.

Muzeum muzyki ciekawe. Ekspozycja urządzeń grających – bardzo interesująca i z dobrymi opisami po czesku i angielsku. Instrumentów nie tak wiele – ciekawe – ale w porównaniu z muzeum instrumentów w Berlinie wypada raczej skromnie. Kilka ciekawych egzemplarzy: Orfika, podwójne skrzypce. Mają też fortepian na którym grywał Mozart. Kolekcja chyba porównywalna z muzeum w Stockholmie – ale bez działu dla dzieci.

Przejście przez most Karola – trudne – tłumy ludzi przeważnie rosyjskojęzyczne, widać też homeopatyczną domieszkę Japończyków. Na Starym Mieście – podobnie tłumy ludzi sklepiki z badziewiem… Trudno wybrać coś ładnego. Odwiedziliśmy ekspozycję dzieł Alfonsa Muchy – sporo rysunków, etykiety produktów z epoki. Ciekawe – ale wszystko jakby na jedno kopyto. Zwiedziliśmy też muzeum gastronomii – skromniutkie ale chyba się rozwinie.

Praga nie jest już tanim miastem – ceny ewidentnie „pod niemca” – poszły cztery stówki na obiad, kawę wejście do 3 muzeów i garstkę drobiazgów. Wszędzie widać alkohol i to mocny – więcej punktów dystrybucji niż u nas – ale meneli jakby znacznie mniej. W księgarni na dworcu mają już „Wampira z M3”.

W głównym holu - wyprzedaż płyt DVD. Liczyłem że trafi się „Trup w każdej szafie” ale niestety… Była za to „Policyjna opowieść” z Jackie Chanem – ale chyba poczekam na polską wersję. Aczkolwiek żałowałem poniewczasie że nie kupiłem ekranizacji „Pamiętników Fanny Hill” – oglądanie pornosa z czeską ścieżką dźwiękową musi być przeżyciem jedynym w swoim rodzaju…

Asy w rękawie?

Zastanawiam się nad swoim poprzednim wpisem. Pamiętam że niebawem po Tragedii Smoleńskiej kupiłem sobie albumik (wydany bodaj przez „Fakt”) kilkadziesiąt stron na kredzie – w tym wiele zdjęć przedmiotów osobistych ofiar, zniszczone mundury gen. Błasika i adm. Karwety. Rzeczy utytłane w smoleńskim błocie, nadpalone, poszarpane… Te zdjęcia wykonano w Polsce. Coś z tego zestawu przekazano muzeum na Jasnej Górze.

Nasi śledczy nie dysponowali dostępem do wraku. Nie było dostępu do większości oryginałów nagrań rejestratorów. Władza zakazała otwierania trumien. W tej sytuacji byłem prawie pewien że komisja parlamentarna pod kierownictwem p. Macierewicza pójdzie tym właśnie tropem.

Było dla mnie oczywiste że ubrania i drobiazgi, praktycznie jedyny dostępny materiał pochodzący z wrakowiska, zostaną zbadane na obecność niedopalonych resztek materiałów wybuchowych. Na obecność węglowodorów nie pochodzących z paliwa lotniczego. Że wykonana zostanie analiza mechanoskopowa śladów na tkaninach – czy rozerwało je przeciążenie, fala uderzeniowa czy może poszarpały odłamki konstrukcji samolotu. Na tkaninie już po tragedii przez wiele godzin osiadał opadający z nieba pył – mogły więc zachować ślady substancji użytych do wytworzenia domniemanej sztucznej mgły.

Trop wydał mi się o tyle obiecujący że Rosjanie jeszcze w Moskwie nalegali na spopielenie ubrań. Niestety - komisja, w ogóle się nimi nie zajęła. A przecież są w kraju prywatne laboratoria analityczne. Można było fragmenty rozesłać do innych krajów – rozesłać przez podstawionych „słupów”, zatajając źródło i tym samym uzyskać dane całkowicie obiektywne.

Teraz dwa i pół roku po tragedii nagle wyszła sprawa trotylu. Jeśli wierzyć mediom znaleziono go na wraku i na pasie bezpieczeństwa pochodzącym z samolotu. Dlaczego trotyl? Nie wiem. Dlaczego dopiero teraz?

Dla PiS i komisji moment ataku jest idealny. Po ekshumacjach wiadomo już o zamianie i zbezczeszczeniu przynajmniej niektórych ciał. Na konferencji w ubiegłym tygodniu przedstawiono szereg dowodów eksplozji. W niewyjaśnionych okolicznościach zginął jeden z kluczowych świadków. Wy tym momencie wyłożenie na stół najmocniejszej karty – żelaznego dowodu pozyskanego z próbek tkanin mogłoby zdmuchnąć nie tylko rząd ale i całą PO… Czy tego dowodu brak czy komisja ukrywa asa w rękawie – a jeśli tak – czy ryzyko nie jest zbyt duże?

Car Aleksander II miał na biurku projekt konstytucji dla Imperium Rosyjskiego. Planował go podpisać i wprowadzić w życie. Odkładał to kilka dni. Wreszcie podjął decyzję: wieczorem! I pojechał na przejażdżkę z której już nie wrócił – zginął od bomby ziemlowolców. Nowym carem został prymitywny mięśniak – Aleksander III a konstytucję odłożono ad acta.

Tajny aneks do raportu o likwidacji WSI – dokument zawierający śmiertelnie niebezpieczne informacje – także został przetrzymany. Leżał w sejfie śp. Prezydenta Kaczyńskiego. Prezydent wahał się czy ujawnić tę wiedzę. A potem zginął a władzę przejął człowiek będący być może głównym bohaterem opracowania.

Jeśli komisja ma w rękawie jakieś asy powinna je wyłożyć TERAZ. Chyba że nie ma…

Groby na Wschodzie

Na Białorusi sprofanowano kamień węgielny mający stanowić zaczątek pomnika w Kuropatach pod Mińskiem. Spoczywają tam ofiary z tzw. „Białoruskiej listy katyńskiej”. Postulowałem już kiedyś i postuluję to ponownie. Trzeba powiedzieć dość. Przeprowadzić ekshumację totalną. Wydobyć ciała polskich oficerów z masowych grobów w Katyniu, Charkowie, Winnicy etc. Zidentyfikować kogo tylko się da. Wszystkie ciała przewieźć do Polski i pogrzebać w Mauzoleum Katyńskim.

jeszcze o trotylu

Wczorajsze informacje o znalezieniu na szczątkach Tupolewa resztek materiałów wybuchowych wszystkie media intensywnie zamiatają pod dywan. Na forach internetowych po wczorajszym przetrzeźwieniu od rana nastąpił zmasowany atak „młodych wykształconych z Peru”.

Jak się okazuje niezależnie od badan komisji wysłanej przez władze niektórzy krewni ofiar poszli po rozum do głowy i korzystając z życzliwości laboratoriów w USA poddali badaniom fragmenty odzieży. Wynik ten sam: niedopalone resztki trotylu. Badania można prowadzić dalej – w polskich rękach jest na szczęście wiele przedmiotów osobistych ofiar.

zbrodnie nieukarane

Wydaje mi się że w Polsce grasują szwadrony śmierci – niewielka grupka speców od mokrej roboty likwidująca świadków, nie tylko zresztą „smoleńskich”. Podobnie było już latach 1982-91 kiedy to z życiem rozstało się ok 400 Polaków powiązanych z opozycją, (tzw. „Lista Rokity”) oraz bliżej nieokreślona liczba rzemieślników, podwarszawskich rolników i sklepikarzy którzy nie chcieli sprzedawać dorobku życia „emerytom” odchodzącym z MSW.

W tamtych czasach mordowano mniej finezyjnie – najczęściej ofiara umierała zakatowana przez „nieznanych sprawców”, obecnie częściej grasuje „seryjny samobójca”. Służby też się uczą…

Popełniono tragiczny błąd na ocz. Lat 90-tych. Nie wznowiono śledztw. Nie starano się ustalić sprawców, wykonawców, zleceniodawców. Nie badano okoliczności. Lista podejrzanych zgonów nie zagościła w mediach. Zbrodnia nieukarana zrodziła następną. Bezkarność poprzedników rozzuchwala następców…

Trotyl

Dzisiejsza Rzeczpospolita podała informację że na wraku Tupolewa znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Ślady znaleziono półtora miesiąca temu – i poinformowano o nich prokuraturę. Prawdopodobnie informację otrzymał także premier. Portale prawicowe aż huczą. Portale głównonurtowe podały tę informację ale skromnie i z boku. Wychodzi na to że „oszołomy” miały rację.

Ja osobiście jestem głęboko zdumiony. To ZA PROSTE. Rozumiałbym użycie bomby termobarycznej – rozpylenie w przestrzeniach wewnętrznych samolotu paliwa lotniczego i jego detonacja - wówczas znalezienie śladów eksplozji byłoby znacznie trudniejsze. Użycie trotylu to jakaś kompletna amatorszczyzna… Nie pasuje. Kompletnie nie pasuje…

Może scenariusz miał być inny? Może np. rosyjskie służby miały znaleźć ślady materiałów wybuchowych i zababrać konto jakichś polskich „zamachowców”? Może coś zmieniono w ostatniej chwili?

Jedno jest pewne. Niezależnie kto jest sprawcą: Prezydent RP Lech Kaczyński zginął w wyniku zamachu.