BLOG

wedrowycz banner1

Przypominam

Już to wklejałem - we wrześniu 2017 - ale myśl jest na tyle aktualna że zrobię to raz jeszcze. 

***

Zasadniczo pisarz to zawód szczególnego zaufania społecznego. Od lat pracuję by choć swoim przykładem ten etos budować.

Zdążyliśmy o tym zapomnieć - bo flora jelitowa która udaje w Polsce elity skutecznie nas tej świadomości pozbawiła. Od lat michnikowszczyzna i pokrewne środowiska lansują ludzi którzy (mniej i bardziej wprawnie) piszą - głównie o patologii społecznej, wynaturzeniach płciowych etc. Po latach lansowania rozmaitego łajna po prostu przywykliśmy do woni obornika i to do tego stopnia ze dziwi nas gdy powietrze wokół nagle przestaje śmierdzieć.

Popatrzmy na przykłady naszych elit pisarskich. Obiektywnie - literaturę uprawia u nas banda ćpunów, alkoholików, drobnych cwaniaczków. I wszyscy oni uważają się za ósmy cud świata & "czynnik kulturotwórczy". Podczas "bieszczadzkiego lata z książką" zszokowałem "literatów" stwierdzeniem że mi dotacje nie są potrzebne bo ja piszę książki, one się sprzedają i z tego mam pieniądze. O tym też zdążyliśmy zapomnieć.

***

Pisałem o tym - w Polsce pisarz musi być patriotą.

Albo niech nie nazywa się polskim pisarzem.

A najlepiej niech wyp...

Pisarz który chce tworzyć w Polsce po prostu nie może być nazistą komunistą, socjalistą, feministą - bo stoi na ziemi przesiąkniętej krwią polskich patriotów na metr w głąb. Poprzednie pokolenia zapłaciły straszliwą cenę za to byśmy mogli tu żyć oraz mówić, czytać i pisać po polsku. Popytajcie dziadków (jeśli żyją) z iloma kolegami z klasy po raz ostatni spotkali się w czerwcu 1939r. Popatrzcie drzewa genealogiczne swoich rodzin - spróbujcie w myślach rozrysować gałęzi które ni miały szans wyrosnąć. Popatrzcie wokoło - tam gdzie pustka powinni stać wasi kuzyni i kuzynki.

Jak nie macie już kogo zapytać - poczytajcie.

****

Pisarz w Polsce nie może być złodziejem ani wydrwigroszem - a do tego sprowadza się uprawianie znacznej części literatury głównonurtowej. Bez dotowania te 140 "czasopism literackich" przestanie istnieć z dnia na dzień. Bez stypendiów, dotacji, nagród "literackich", szmalcownych zleceń - większość lewicowych "twórców" zamiast wieść dyskusje w TV siedziałaby na kasie w markecie albo kopała rowy.

****

Żyjąc tu w Polsce automatycznie przyjmujemy odpowiedzialność za ten kraj i jego kulturę. Jak ktoś nie chce - przymusu nie ma - może spakować walizkę i won. Granice są otwarte. Bilety lotnicze kosztują grosze.

****

Pisarz jako człowiek wykonujący zawód szczególnego zaufania powinien udzielać się społecznie.

Zaangażowanie polityczne - owszem ale tu trzeba być bardzo ostrożnym - bo to i grzech i obciach gdy człowiek jakoś tam rozpoznawalny i szanowany popiera złą sprawę lub samą swoją obecnością legitymizuje złych ludzi.

Poczytajcie o tym jak głupio umoczyli się tacy ludzie jak Jan Brzechwa czy Knut Hamsun...

Poczytajcie o fatalnym wyborze Alfreda Szklarskiego... (odsiedział po wojnie bodaj 5 lat).

Niech to jak wdepnęli w łajno będzie dla Was ostrzeżeniem.

****

Mnie szczególnie brzydzą dwie postawy. Po pierwsze podpalanie naszego kraju.

Po drugie zaśmiecanie naszej literatury opisami wynaturzeń i patologii.

Co powinna dawać literatura? Po pierwsze powinna utrwalać wzorzec normalności, po drugie dawać przykład wielkości. Tylko jak mają ją tworzyć ludzie którzy sami mają syf w głowach, duszach i sercach? Niedouki które nie wiedzą jakie były osiągnięcia poprzednich pokoleń, który nie znają dokonań tych którzy szli przed nami.

Centkiewicz napisał dla dzieciaków fabularyzowana biografię Nansena. To dobry przykład.

Brak nam podobnych książek o polskich podróżnikach, odkrywcach, wynalazcach, bohaterach.

W efekcie otwierając książkę jakże często zamiast patrzeć w górę i aspirować dzieciak patrzy w błoto.

****

Są niestety "literaci" którzy ostentacyjnie gardzą Polską, Polakami, Polskością.

Którzy nie znają naszej tradycji i naszej historii ale na wszelki wypadek i tak nią gardzą.

Albo świadomie ją odrzucają.

 

A obok stoją jeszcze ci dla których przeszłość jest źródłem lęku i zagrożenia - którzy nie noszą nazwisk swoich ojców i dziadków. I tacy którzy swoją genealogię próbują napisać od zera. I tacy którzy słusznie wstydzą się rodzin z których pochodzą. Albo tacy którzy pochodzenie ukrywają ale przodków i ich czynów się nie wstydzą.

****

Chcąc wykonywać ten zawód - miejcie świadomość że rodzi to obowiązki.

 

hłe hłe

Przeprowadzono sondaż. Nawet przeciwnicy PiS przyznali że partia generalnie dotrzymuje obietnic wyborczych. 

No cóż - nie obiecywali lasu szubienic - ale miałem nadzieję... 

O elitach

Niemcy i sowieci podczas okupacji mordowali i pakowali do obozów koncentracyjnych naszą inteligencję. Polacy mieli być narodem niewolników – należało wyniszczyć elity. Na listy proskrypcyjne trafiła masa duchownych (zamordowano ok ¼ wszystkich księży) oraz nauczycieli. Z moich dociekań regionalistycznych rysuje się ciekawy obraz – gdy pytałem starych ludzi w Wojsławic o dawnych nauczycieli kilka nazwisk wybijało się natychmiast. „Pan Tałanda to był gość”. Rozwiązywały się supły pamięci. Legendarni przedwojenni nauczyciele… Elita osady - zaraz po księdzu i wójcie.

Patrzę na to z zadumą. Znałem w życiu masę nauczycieli – do elity i inteligencji zaliczyłbym poszczególne, nieliczne jednostki. Wybitnych – policzyłbym na palcach jednej ręki… Większość nie zapisała się w żaden sposób w mojej pamięci – byli to zwykli wyrobnicy, szarzy, niewyróżniający się. Zapamiętałem aż za dobrze kanalie i nieudaczników w których ręce wpadałem. Po wojnie szkoły przeorali komuniści – zapewne wywalili by na zieloną trawkę wszystkich przedwojennych belfrów – ale zwyczajnie brakowało im ludzi do obsadzenia etatów… Zadowolili się selekcją negatywną – zawód nauczyciela był marnie opłacany – efektem była totalna feminizacja, upadek etosu i sytuacja gdy praca w szkole stała się mało atrakcyjna, a etat szkolny wybierali in masse nieudacznicy i rozbitki życiowe. Niedobitki przedwojennych belfrów – uratowały wiele – ale już nie zaszczepiono etosu u nowego pokolenia „pracowników oświaty”. Potwierdzają to rozmowy z ludźmi pokolenia naszych rodziców. Zapamiętali starych nauczycieli, tych starej daty, przedwojennego chowu. Z powojennych – tylko nieliczne jednostki…

Patrzę na przaśne gębusie ćwoków z ZNP i słucham bełkotu który z siebie wylewają… Czytam o dokonaniach mierzwy która napachała się do zawodu. Jak wiele trzeba pracy by naprawić to co zniszczono… Najgorsze jest to że nawet tej naprawy nie zaczęliśmy. A bez dobrych nauczycieli nie będzie dobrego społeczeństwa.

ps. 

Uświadomiłem sobie właśnie ze spory odsetek naszych „legendarnych” wojsławickich belfrów nie miał wyższego wykształcenia. Byli to głównie absolwenci studium nauczycielskiego lub zgoła preparandy nauczycielskiej – przyspieszonego kursu. Resztą nadrabiali pracą samokształceniową. I reprezentowali poziom o niebo wyższy niż co po studiach którzy uczyli mnie… Masa uczonych przez nich dzieciaków z Wojsławic wyruszyła w świat, do szkół średnich, do szkół technicznych, na studia i jakoś sobie poradziła…

 

Afera w PiS

Jeden z bliskich współpracownków Jarosława Kaczyńskiego okazał się byłym kapusiem pracującym dla ubecji... Kompletnie mnie to nie dziwi - podobnych wszy jest tam z pewnością znacznie więcej. Mafia lubi mieć swoich ludzi w partiach władzy i w liczącej się opozycji - bo kto by nie wygrał i tak mają kontrolę... 

Sytuacja jest paskudna ale PiS sam sobie jest winien!!! Zaniedbania zawsze odbijają się czkawką. 

Po pierwsze nie raz pisałem - każda partia musi mieć wywiad i kontrwywiad. 

Po drugie od lat postuluję lustrację totalną - żadnej litości, żadnej tolerancji dla ubeków i ich pomagierów. 

 

uraza...

Gdzieś około roku 1985 mój śp. Ojciec kupił angielską wiertarkę udarową. Poszła na nią równowartość całej miesięcznej pensji. (albo i lepiej - do takiej kwoty się przyznał).  Wiertarka służyła czas jakiś - po czym zdechła. Naprawa kosztowała słono (zagraniczne części...). Popracowała i znów zdechła.  

Oddaliśmy ją od innego fachowca który rzecz nam wyjaśnił. Maszyna nie miała ...wyłącznika przeciążeniowego - tj. gdy wiertło się w czymś klinowało to sprzęt zamiast się automatycznie wyłączyć palił silnik. Kilka zaklinowań i kaput. Do tego wewnątrz miała ...plastikowe tryby. Prawdopodobnie na rynki wschodnie firma produkowała sprzęt "po taniości" - o znacznie obniżonej jakości w stosunku do oryginału i taki szmelc kupili nasi "spece" od handlu zagranicznego - serwisom na uciechę... Do tego silnik był zaspawany na stałe w osłonie - nie dało się go rozmontować i przezwoić ani wymienić szczotek. Jednorazowa zabawka. 

Poczuliśmy jakby nam kto napluł w twarz. Równowartość miesiąca harówki za taki bubel...  

Używaliśmy zatem ruskiej wiertarki "Bieł" - niestety nie miała udaru. Po upadku komuny kupliśmy Boscha. Wiertary ruska i niemiecka mają ponad 30 lat i służą do dziś - przy pracy nie zepsuły się nigdy. 

*

Na allegro jest szlifierka - idealnie taka jak potrzebuję do moich prac. Cena - baaardzo przystępna. dokładają gratis tasmy papieru śsciernego. I tylko ta znajoma nazwa na obudowie...   

stręczycielstwo...

W "Gazecie Polskiej" reklama - pracownicy i pracodawcy mogą metodą wspólnej zrzutki wpłacać kilka pocent zarobków by kiedyś pracownik mógł dostać wyższą emeryturę. Do tego państwo dorzuci się po 240 zł rocznie... Pracownicze Plany Kapitałowe się to nazywa... Pitolenie. Nie dajcie się nabrać. 

***

Zasadniczo lubię czytać "Gazetę Polską". Mam też sporo zaufania do obecnych władz. Ale w swoich sympatiach nie jestem bezkrytyczny, kieruję się też rozumem. A on mi podpowiada że to przewał. 

***

Każde pokolnie mojej rodziny dostało równo w d... Każde w swoim czzasie uwierzyło, że tym razem będzie inaczej. Każde zostało oszukane i okradzione. Zawsze w ten sam sposób.

Wpłacaj kasę - pomnożymy, będziesz miał znacznie więcej, kupisz dziecku mieszkanie, bedziesz miał ładna sumkę na starość.

No i mam akcje, obligacje, polisy, książeczki - takie papierowe pamiątki naiwności pradziadków, dziadków, rodziców, a nawet mam taką niebieską teczkę z dowodami naiwności własnej...

Tak będzie i tym razem. Zostanie papier. 

Nie trzeba do tego wojny światowej, komuny, inflacji, hiperinflacji. Skoro w (hłe hłe) "demokratycznym państwie prawa" jakiś pętak - wnuk folksdojcza - mógł ot tak zajumać połowę pieniędzy uciułanych przez ludzi na II filarze OFE, a (hłe hłe ) "trybunał konstytucyjny" orzekł że władzy wolno ot tak zmieniać legalnie zawarte prywatne umowy by kraść pieniądze obywateli - to znaczy że i tym razem pieniądze nasze bezpieczne nie są. 

Nie dajcie się oszukać.

z kuźni

-Tak czy inaczej może wart by się przy sprawie emerytur zakręcić – zasugerował kozak. – Zawsze byłoby parę groszy miesięcznie. Wnuk nie mógłby pomóc?

              -Od kiedy jego firma wprowadza mikrofalowy internet bezglutenowy korporacyjni prawnicy są zajęci non stop… - westchnął Jakub. 

Mądrość naszych Dziadków...

Jak wiele cennych rzeczy możemy nauczyć się od pokolen które odeszły albo właśnie odchodzą... 

Tu przykład: 

 

http://tustolica.pl/tor-czyli-robotnicze-osiedle-jak-z-utopii_74305 

tu jescze garść informacji, także o tym co powstało po wojnie:

http://warszawa.wikia.com/wiki/Osiedle_Koło

 

do poczytania, do przemyślenia... 

A gdyby...

Gdyby udała się operacja lustracji totalnej, gdyby w 1993 roku udało się wyrugować ubeckie mafie z polityki i obnażyć, a potem zlikwidować ich wpływy na uczelniach, w bankach i mediach... Jak bardzo inny kraj mielibyśmy dziś za oknem?

 

+ Jan Olszewski +

Zmarł były premier Jan Olszewski - bohater narodowy, polityk i mąż stanu. 

Inicjator pierwszej poważnej próby oczyszczenia polskiego życia politycznego z wpływów ubecji.