o co walczyć

Ludzie są różni. Mają rozmaite poglądy. Rozmaite historie rodzinne. Gdy ktoś dorastał w partyjnym/bezpieczniackim/milicyjnym domu nie nabrał w dzieciństwie polskiej kindersztuby – bo kształtowano go wedle zupełnie odmiennych systemów „wartości”. Szczuto przeciw religii, przeciw patriotyzmowi, wtłaczano odmienne wizje historii…

Nie jest łatwo odrzucić dziedzictwo przodków – szukać samodzielnie prawdy o świecie, o ludziach, o religii. Nie łatwo zaprzeć się poglądów ojca czy dziadka. Nie łatwo przełknąć świadomość że rodzinna fortuna została zbudowana na krzywdzie innych ludzi.

Szukam w ludziach dobra. Uważam że większość agresywnych lewaków po prostu padła ofiarą oszustwa, a nie miała dość inteligencji albo dość siły wewnętrznej by samodzielnie odnaleźć się w rzeczywistości…

Wśród ludzi chowanych na „wybiórczej” i TVN znajdziemy jednostki inteligentne ale źle ukierunkowane. Znajdziemy ludzi trochę głupszych dla których Michnik był arbitrem elegantorum… Do nich trzeba dotrzeć. Uświadomić ich że błądzą lub są wiedzeni na manowce. Uświadomić ich ze służą złej sprawie, i że świat wygląda inaczej niż im się zdaje.

Dlatego dużo piszę o konieczności samodzielnego myślenia, czytania, dociekania. O konieczności wyrwania się z hipnozy owczego pędu. O nieuleganiu magii gładkich słówek. O świadomości. O rozkładaniu suflowanych nam kalek i szablonów myślowych na czynniki pierwsze.

warto zawalczyć o te kilka % zwiedzionych, oszukanych, o ludzi którzy są dobrzy albo szukają dobra, ale w swoje naiwności - pobładzili.