wieści z placu boju

W dniu wczorajszym (20 I 2018r.) zakończyłem prace nad zbiorem opowiadań „Wampir z KC”. Zbiór będzie liczył dziewięć opowiadań, w tym dwa dłuższe i siedem krótszych. Fabuła osadzona jest w okresie po wypadkach opisanych w tomie „Wampir z M3” i „Wampir z MO” – umownie jest to okres historyczny mniej więcej lat 1988-1991

Co znajdziemy w środku? Dowiemy się o tym jak to wampiry pojechały na wczasy zakładowe. Poznamy historię grzybobrania które zakład musiał zorganizować w styczniu.  Opisałem się jak straszną kanalią był w młodości hrabia Prut.

Będą też opowieści o tym jak wampiry przeżyły zawalenie się komuny, jak ojciec Gosi z partyjniaka zmienił się w szanowanego kapitalistę i jak major Nefrytow odnalazł się w nowej rzeczywistości.

Jako kwiatek do kożucha epizodycznie wystąpią Jakub Wędrowycz i młody Robert Storm.    

Recenzja z "Raportu"

Faaajna ;) I miło mi że Autorka doceniła... 

/.../ 

Ale to dopiero pierwszy poziom “Raportu z Północy”. Andrzej Pilipiuk nie jest typowym turystą, który tylko biega z aparatem i fotografuje się na tle najpopularniejszych zabytków. Skandynawia to dla niego kraina na poły mityczna i do swojej podróży w głąb surowego regionu doskonale się przygotował. Dlatego też o kulturze, historii i życiu społecznym w Skandynawii dowiemy się z tej książki całkiem sporo. 

/.../

Całość: 

https://imaginatus.pl/raport-z-polnocy-pilipiuk/

 

Raport z północy - recenzja

„Raport z północy” to szczególny rodzaj przewodnika turystycznego, który nie jest przewodnikiem. To opowieść snuta przez autora o odwiedzanych miejscach i własnych przeżyciach. Niezwykle osobista rzecz. Wiemy już, skąd w twórczości Andrzeja Pilipiuka tyle nawiązań do Skandynawii.

To także przeżycie pokoleniowe – wszyscy Polacy w wieku 40+ pamiętają dobrze realia życia w systemie socjalistycznym... No, może nie wszyscy, bo byli równiejsi... W tej książce znajdujemy NASZE dziecięce i młodzieńcze tęsknoty za normalnością, za dostępem do podstawowych rzeczy, praw i możliwości, które w innych krajach, nie dotkniętych czerwoną zarazą, były tak bardzo na porządku dziennym, że ich obywatele nawet ich nie zauważali. Może dlatego współczesnym zachodnim lewakom tak trudno załapać, że to jest naprawdę chory system...

Ta książka wyrosła z tęsknoty małego chłopca z socjalistycznej Polski za innym, lepszym światem. Pokazuje też determinację w dążeniu do tej normalności, która u nas często jeszcze jest uważana za luksus. Optymizmem napawa, że – często wbrew wszystkiemu – udało się spełnić marzenia. Przynajmniej ich większość.

Obrazki z ciekawych miejsc Szwecji i Norwegii wzbogacone są – jak dobry świąteczny keks bakaliami – ciekawostkami. I tak, odwiedziwszy muzeum poświęcone trądowi, Pilipiuk zasypuje nas informacjami: o tej chorobie dawniej i dziś, o ludziach, którzy z nią walczyli, o ich przyjaciołach, znajomych itp. Dowiadujemy się też m.in. wielu rzeczy, niedostępnych w szkole, o Astrid Lindgren, Selmie Lagerlof czy Knucie Hamsunie. Historyczne postacie, jak Nansen, niestety już zapominany w Polsce, ożywają na kartach... Wszystko to smakowicie podane, z przemyśleniami Autora. Wiadomości historyczne, archeologiczne, obyczajowe – sprawiają, że książka jest nader smakowitym prezentem pod choinkę.

Wspomniałam wyżej, że to bardzo osobista książka. Dotyczy to także światopoglądu Autora. Czytelnicy Pilipiuka znają go dobrze, więc wiele przemyśleń nie stanowi zaskoczenia. Zresztą Autor lojalnie uprzedza, kiedy zaczyna „smęcenie” i sam proponuje przewrócić kilka kartek, by wrócić do opisu podróży.

Kilka wypraw Pilipiuka do Skandynawii zaowocowało nie tylko „Raportem z północy”. Autor odsłonił też nieco swój warsztat pisarski. To, czego się dowiedział, stając z historią „oko w oko” w muzeach czy wyszukując informacje w Internecie, wykorzystał w swoich książkach. A ja mam nadzieję, że jeszcze parę ich powstanie.

Podesłała Agnieszka - dziękuję.

Benedyktynki ze Staniątek proszą o pomoc!

Siostry Benedyktynki ze Staniątek usiłują zebrać wymagany wkład własny by pozyskać fundusze na remont swojego klasztoru... 

W dawnych czasach klasztor funkcjonował jako pewna struktura społeczno - ekonomiczna - posiadał na własność wsie, folwarki, lasy. Te nadania zapewniały siostrom żywność, drewno na opał, oraz dochody na upiększanie kościoła i liczne dzieła charytatywne. To  już niestety przeszłość - grunta i nieruchomości skonfiskowali zaborcy i komuniści - dziś utrzymanie kompleksu jest zadaniem absolutnie karkołomnym... 

 http://benedyktynki.eu./index.php

http://niezalezna.pl/209980-benedyktynki-ze-staniatek-prosza-o-pomoc

 

wpłat można dokonywac na

 

49 1020 2892 0000 5802 0118 6170, Opactwo św. Wojciecha SS. Benedyktynek, 32-005 Niepołomice, Staniątki 299.